5 DIY, KTÓRE MI NIE WYSZŁY

5 DIY, KTÓRE MI NIE WYSZŁY

Nie jestem nieomylna i czasem do głowy wpada mi pomysł, który na pierwszy rzut oka wydaje się świetny, ale niestety rzeczywistość okazuje się zupełnie inna. Czasem pokazuję go, choć w głębi duszy wiem, że nie wszystko poszło tak, jak powinno. Czasem nawet nie przewiduję, że coś z czasem nie będzie miało swojej funkcji użytkowej, bo na pierwszy rzut oka tego nie widać. Czasem robię coś z czystej potrzeby eksperymentowania, bo nikt inny tego nie robił (może był ku temu jakiś powód). Zwykle pomysł był dobry a wykonanie lub zastosowanie materiałów już nie.  Ostatniej rzeczy, która mi nie wyszła, nawet Wam nie pokazałam, bo wiedziałam, że przyczyną porażki było moje zaniedbanie i pośpiech. Całe szczęście liczba porażek jest bardzo niewielka. Na blogu w każdym miesiącu pokazuję kilka nowych projektów DIY i tak od 10 lat a spośród nich potrafiłam wymienić tylko 4, które się nie sprawdziły (plus jeden, który nigdy nie ujrzał światła dziennego). Zwykle jestem z nich bardzo zadowolona. Dziś dla odmiany pokażę Wam 5 DIY, które mi nie wyszły! Po co to robię? Bo każdy błąd to nowe doświadczenie i zamiast popełniać własne błędy może nauczycie się czegoś na moich.

SEKRETARZYK

Zacznijmy od projektu, który nigdy nie ujrzał światła dziennego. Od samego początku wiedziałam, gdzie i kiedy popełniłam błąd. Postanowiłam opisać ten projekt właśnie dlatego żebyście Wy unikali takich błędów. Po pierwsze bardzo podoba mi się efekt pobielenia, ale stosując go trzeba bardzo uważać. Do drugie, używając pobielenia, łatwiej coś popsuć, niż poprawić.

Nie pierwszy raz postanowiłam coś pobielić i nie pierwszy raz efekt nie powalał. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że się spieszyłam (chciałam odświeżyć sekretarzyk tuż przed Świętami Bożego Narodzenia – STARY DOM: ZAJRZYJMY DO JADALNI) i niewystarczająco dokładnie usunęłam poprzednie powłoki. 

Sekretarzyk był najprawdopodobniej wcześniej lakierowany a ja dodatkowo zabezpieczałam go woskiem. Najprawdopodobniej usunęłam wierzchnią warstwę wosku, ale nie wystarczająco zeszlifowałam powierzchnię lakieru. Drewno nie wchłonęło równomiernie warstwy lakierobejcy. Tam, gdzie drewno było niedoczyszczone zostały ciemniejsze smugi. 

Szuflady to obraz nędzy i rozpaczy. Mają zupełnie inny odcień niż pobielone drewno. Aby uzystać zadawalający efekt pobielenia trzeba było:

– starannie wyszlifować i oczyścić stare powierzchnie

– uważnie nakładać lakierobejcę, tak aby nie powstały smugi i zacieki.

Teraz sekretarzyk czeka na kolejną metamorfozę, którą zobaczycie już wkrótce, o ile efekt będzie ok. Najgorsze jest to, że już kiedyś popełniłam bardzo podobny błąd…

POBIELONA PODŁOGA W PRZEDPOKOJU

Kilka lat temu zapragnęłam pobielić starą podłogę w mieszkaniu: STARA PODŁOGA POMALOWANA NA BIAŁO. Przeszlifowałam ją nawet za pomocą papieru ściernego. Efekt? Podłoga wyglądała bardzo niechlujnie. Teraz już wiem, że dobry efekt mogłabym osiągnąć cyklinując tę podłogę a następnie aplikując olej wybielający za pomocą teleskopu oraz specjalnego wałka malarskiego, który można kupić w sklepie z chemią

Stara podłoga wymaga cyklinowania, w innym wypadku na podłodze powstaną plamy i zacieki. Koniec końców pomalowałam podłogę farbą kryjącą: MALOWANIE PODŁOGI NA BIAŁO – WEEKENDOWA METAMORFOZA ZA 340ZŁ

MALOWANE PUFY

Nie tylko malowanie drewna może się okazać kompletną porażką. Kiedyś postanowiłam sprawdzić, czy każde meble można przerobić? i zabrałam się za renowację pufy z lat 90. Raz, że kształt nie zachwycał, dwa, że wybrałam do jej przemalowania dość nietypowe kolory. O ile sztuczna skóra, czyli tak zwany skaj malowała się farbą kredową świetnie, to niestety materiał już nie! Na powierzchni powstała okropna skorupa która była nieprzyjemna w dotyku.    CZY KAŻDE MEBLE MOŻNA PRZEROBIĆ? #2 – MALOWANIE TKANIN I EKO SKÓRY

To był eksperyment i nie okazał się udany!

5 DIY, KTÓRE MI NIE WYSZŁY
5 DIY, KTÓRE MI NIE WYSZŁY

TABLICA MAGNETYCZNA DIY

Ale byłam zachwycona swoim pomysłem, zanim go zrealizowałam. To miał być prawdziwy hit. Świetne farby, świetne kolory, ale.. to miała być tablica magnetyczna, jednak po pomalowaniu jej farbą straciła część swych właściwości. Magnesy można było do niej oczepią, ale nie trzymały się na niej tak dobrze jak na lodówce.  TABLICA INSPIRACJI I do tego te niezbyt ładne wkręty szpecąc całość! Nie tak to sobie wyobrażałam!

PUSZKI NA PROSZEK

Kolejna metamorfoza pozwoliła mi uratować starą puszkę na proszek do prania: POJEMNIK NA PROSZEK DIY, muszę jednak przyznać, że dekoracja tej puszki nie do końca mi wyszła. Przynajmniej tak to oceniam z perspektywy czasu.

W tym DIY chodzi mi przede wszystkim o walory estetyczne. Farby świetnie odświeżyły puszkę i na tym było trzeba poprzestać a nie na usilnie dążyć do  odrysowania kształtu pralki. Rysunek pralki wyszedł mi jakoś krzywo i nieestetycznie. Minusem tej metamorfozy jest to, że obecni nie postawiłabym tej puszki w mojej łazience.

Jak widzicie, nie mam problemu z samokrytyką. Umiem przyznać ze coś mi nie wyszło. Co więcej, takie porażki przeżywam bardziej niż sukcesy. Czasami to, że coś mi wyszło dowiaduję się od Was. Serio! To Wy sprawiliście, że uwierzyłam w potencjał Starego Domu. Cieszę się, że mam wyjątkowych czytelników, którzy jeśli coś im się nie podoba to nie hejtują tylko ewentualnie przemilczą temat.

To nic złego popełniać błędy, ważne, żeby z każdego błędu wyciągać wnioski! I nie zniechęcać się! 

Udostępnij