Pomysł na rozdzielnicę. Weekendowe Metamorfozy

by Kasia Bobocińska

Rozdzielnica, czyli inaczej skrzynka elektryczna, to zmora nie jednego mieszkania w starym budownictwie. W mieszkaniu czy domu być musi, ale jej wygląda zwykle nie zachwyca.  Obecnie, planując nowe wnętrza, rozdzielnię robi się w taki sposób, aby była prawie niezauważalna dla oka a przede wszystkim nie szpeciła przestrzeni. Nasz skrzynka w starym domu też z założenia miała być niewidoczna, ale tak naprawdę stanowiła główny punkt skupiający uwagę, zaraz po przekroczeniu progu domu. Nawet pomalowanie jej na kolor ścian, czy pozbycie się klamki, nie pomogło a wręcz przeszkodziło w swobodnym z niej korzystaniu. Już od dłuższego czasu planowałam, że coś z nią zrobię a remont przedpokoju tylko mi to zadanie ułatwił. Zobaczcie co wymyśliłam i jak ukryłam skrzynkę.

BRZYDKI PROBLEM

Skrzynka szpeciła zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Zaczęłam od dokładnego jej wysprzątania i odświeżenia jej ścian.

Kiedy środek prezentował się już przyzwoicie, zabrałam się za jej wygląd na zewnątrz. 

POMYSŁ NA ROZDZIELNICĘ

Ponieważ od jakiegoś czasu eksperymentuje z „obrazami” wykonanymi za pomocą gładzi szpachlowej, wiedziałam, że chcę na miejscu skrzynki powiesić jedną ze swoich prac. Miałam już pomysł na rozdzielnicę. Zastanawiałam się tylko, czy masę szpachlową położyć bezpośrednio na skrzynkę, czy przykleić do niej cienką płytę. Ostatecznie, zdecydowałam się na tę drugą opcję. 

OBRAZ Z GŁADZI SZPACHLOWEJ

Jako podkład posłużył mi tył od regału Billy (ten sam regał użyłam do stworzenia szafki na przyprawy w kuchni: METAMORFOZA REGAŁU BILLY . Wystarczyło tylko wyciąć go na wymiary skrzynki. Płyta MDF, zwana potocznie przeze mnie dyktą, była tak cienka, że jedynym narzędziem jakiego potrzebowałam do jej wycięcia był ostry nożyk i linijka. Ponieważ tył on składany, musiałam skleić ze sobą, za pomocą kleju montażowego, jego 3 części. 

Na tak przygotowany podkład mogłam położyć gładź szpachlową tworząc na jego powierzchni nieregularne kształty. Masę szpachlową nakładamy za pomocą szpachelki. To od nas zależy jakie pociągnięcia „szpachelki” zastosujemy. Kiedy masa wyschnie możemy zabrać się do malowania.

Następnie, gdy masa już wyschła pomalowałam ją pierwszą warstwą farby (w moim przypadku, za pokład posłużyła mi farba Magnat #kolorLove w kolorze BEŻOWY).

MALOWANIE SKRZYNKI

Kiedy pierwsza warstwa farby wyschła za pomocą kleju montażowego przykleiłam „obraz do drzwiczek skrzynki. Tym samym sposobem przykleiłam do obrazu uchwyt (to drewniany walec, który został mi po wycinaniu w drenie okrągłego otworu). Wewnątrz skrzyni przykleiłam zamknięcie na magnes, tak aby łatwo można było otworzyć i zamknąć rozdzielnicę.

Kiedy klej wysechł mogłam zabrać się za malowanie. Za pomocą gąbki i pędzla nanosiłam na płytę kolejne warstwy farby. Trochę jak przy ścianie Wabi Sabi (DIY moja ściana Wabi Sabi). Technika, kolorystyka zależy od tego jaki efekt chcecie osiągnąć we wnętrzu. Dlatego właśnie obraz dopieszczałam już jak wisiał, żeby patrzeć, czy jakiegoś koloru jest po prostu za dużo lub za mało i żeby cały czas kontrolować, jak to się ma do wnętrza przedpokoju.

Po jakimś czasie za pomocą drewnianych listewek zrobiłam ramkę i pomalowałam ją na kolor antracytowy.

Zapraszam do zobaczenia filmiku jak powstawał „obraz”: https://www.instagram.com/p/CjV5Jt0PLgP/

PO METAMORFOZIE

Ciekawa jestem, czy do Was przemawia ten rodzaj kreacji. Myślę, że nie spodoba on się wszystkim. To całkowicie zrozumiałe. Ja jednak jestem bardzo zadowolona z efektu „po”. W porównaniu z tym co było, ściana prezentuje się znacznie lepiej. Teraz czas zabrać się za obudowę brzydkiego kaloryfera.

Related Posts