Jak zachęcić a nie zniechęcić dziecko do czytania książek?

by Kasia Bobocińska

Książka, to zawsze dobry pomysł na prezent. Książka, to taki prezent bez ograniczeń wiekowych, sprawdzi się dla dwulatka i stulatka, ale oczywiście po wybraniu odpowiedniej wiekowo lektury 🙂 Uwielbiamy obdarowywać się książkami na Święta, szczególnie, gdy znaleziony pod choinką prezent sprawdza się idealnie w czasie poświątecznego relaksu. Uwielbiamy to i nie możemy się doczekać stosika książek do którego dobierzemy się w przerwie między świątecznej. Dlatego tak ważne dla mnie jest, aby moje dzieci podzielały naszą pasję do czytania. Sprawa nie jest łatwa, bo dzieci mają teraz znacznie więcej „czaspochłaniaczy” „odciągaczy” niż my w dzieciństwie. U nas książka w pochmurny dzień mogła konkurować o uwagę z telewizorem, radiem, mp3 a dziś z tabletem, telefonem, laptopem…etc. Dziś chciałabym napisać Wam kilka słów na temat z którym sama się zmagam, czy zachęcaniem i zarażaniem dzieci pasją czytania.

Nie będę kłamać, że jest łatwo, bo nie jest. W naszym domu jest i telewizor i komputer i pełna biblioteczka książek. Dzieci mają limitowany czas, jeśli chodzi o telefony, komputer czy telewizor a mimo wszystko z tym czytaniem bywa różnie. Mam wrażenie, że moja córka czyta bez pasji a to lekturę w szkole a to coś, co szybko zapełni jej czas, jaki codziennie ma przeznaczyć na czytanie w domu. Mamy w kadrze pedagogicznej prawdziwą nauczycielkę z pasją, która od pierwszej klasy stosuje tak zarwane karty czytelnictwa, w których Lusia odnotowuje co czytała przez 30 minut dziennie. I to jest naprawdę super inicjatywa i na samym początku naprawdę pięknie mobilizowała córkę do nauki płynnego czytania, ale w tym roku dzieci z klasy zaczęły mieć swoje ulubione serie książkowe, bohaterki a Lusia nadal traktuje czytanie, jako obowiązek.

Z kolei nasz młodszy syn, lat 7 zaskakuje nas nieustannie. Ostatnio przeczytał książkę, która miała prawie 500 stron (z serii Magiczne drzewo). Widzę jednak, ze dla chłopca w jego wieku, mimo, ze porwał się na lekturę dość grubą, ważne jest zaliczanie pewnych etapów. Chyba bardziej odpowiedni byłaby dla niego książka, która ma 50 stron, ale może szybko ją skończyć i cieszyć się z tego, że przeczytał książkę, niż wielotygodniowe, wielomiesięczne czytanie jednej lektury. Widziałam u niego pewne zniechęcenie, ciągłym powtrącaniem do jednej i tej samej lektury. U niego w klasie pani też próbowała wprowadzić karty czytelnictwa, ale w końcu temat umarł śmiercią naturalną, natomiast nie były one mu potrzebne. Czyta szybko i chętnie z odpowiedną motywacją, oczywiście, bo każda godzina poświęcona na czytanie książki jest zamieniona na czas przeznaczony na granie. Niestety.

Oczywiście jest jedna seria, którą Lusia pochłonęła bez wytchnienia, czyli serię Biuro detektywistyczne Lassego i Mai i chwała za to, ale większość z tych książek nie stanowi już dla niej wyzwania czytelniczego i jest w stanie ją przeczytać w godzinę, czy dwie. 

Podobnie szybko przeczytała kolejną nowość z wydawnictwa Zakamarki, czyli Rodzinę Obrabków. 

Wyd. Zakamarki, Martin Widmark „Tajemnica detektywa” – link Serię o młodych detektywach, polecałam Wam już nie raz , bo świetnie sprawdziła mi się na początku , gdy chciałam zarazić dzieci pasją do czytania. Opowiadania są krótkie, wciągają i są świetnie ilustrowane. Dzieci od pierwszej do ostatniej strony śledzą losy bohaterów i wciągają się, kończąc z wypiekami na twarzy. Niestety jest to seria 6+ i dla mojej 9 latki nie stanowi już takiego wyzwania, jak wcześniej. Szkoda, bo chętnie przeczytałaby bardziej wymagającą lekturę a jednocześnie tak wciągającą, jak ta seria.

Wyd. Zakamarki, Anders Sparring „Rodzina Obrabków i urodzinowy skok” – link to opowiadanie o rodzinie, której pasją jest zabieranie innym rzeczy. Zarówno treść, jak i rysunki wywołują nie raz uśmiech na twarzy i pewnie się domyślacie jak skończy się urodzinowy skok rodziny Obrabków?

A Wy jaki macie sposób na motywowanie dzieci do czytania książek? Polećcie mi książki, które pokochały wasze dzieci, proszę 🙂

Related Posts