Jak wybrać krzesło do…? – Podsumowanie projektu

Jak wybrać krzesło do...? - Podsumowanie projektu
Bardzo lubię początek roku. Inspiruje mnie i daje nową energię do działania. Tyle jest wokół chęci zmian. Na zawsze zapamiętam jak przechodząc 2 stycznia obok tak zwanej siłowni plenerowej, zobaczyłam jak pewna pani nie zważając na śnieg zawzięcie trenowała. Ogromna moc drzemie w postanowieniach noworocznych. 
Wchodzę na Wasze blogi, czytam o tegorocznych planach i wiem, że będzie to bardzo pracowity rok dla Was i dla mnie. 
To dobry czas, żeby zastanowić się, co nam najbardziej przeszkadza w naszym otoczeniu i zmienić to. Nie musimy porywać się od razu z motyką na słońce a wystarczy usprawnić, ulepszyć nasze życie. Brakuje nam stolika, na którym moglibyśmy postawić szklankę czy pilota – zaplanujmy ten zakup.  To dobry moment, aby zaplanować większe wydatki i powoli odkładać na ich realizację.
Może wśród planów zakupowych jest na przykład zakup krzeseł. Jeśli tak to dobrze trafiliście. Dziś podsumujemy mój projekt: Jakie krzesło wybrać do…?, który realizowałam wraz ze sklepem Modo.

Krzeseł było równo 7. Każde w innym kolorze z innym wykończeniem.
Jak je oceniam z perspektywy czasu i które według mnie było najlepsze.
Pochwalę się jak sprawdza się w użytkowaniu fotel Drom, który sobie zostawiłam, bo spodobał mi się od pierwszego wrażenia.

Zapraszam na podsumowanie projektu “Wybieramy krzesła do“.Od czego zacząć wybór krzesła?

Od określenia przeznaczenia krzesła. Wydaje się to głupie, prawda? Jakie inne ma mieć przeznaczenie, jeśli nie takie, aby złożyć na nim nasze szanowne cztery litery. To prawda. Do czego służy krzesło? Do siedzenia. Jeśli jednak mamy jadalnię i potrzebujemy krzeseł dla 6 osób możemy wybrać krzesła stabilne, nieco cięższe, takie, które nie muszą być przestawiane, przesuwane. Ja dokonując wyboru do mojego pokoju, który od święta staje się jadalnią, wybieram krzesła bardziej mobilne. Takie, które łatwo mogę przestawić i ustawić np. w rogu pokoju. Inne krzesło dobierzemy do przestrzeni biurowej – polecałabym z oparciami na łokcie a inne do buduaru, czy sypialni. A jeszcze inne krzesła wybierzemy do małego stolika w kuchni. 


Czy można źle dobrać krzesła?

 

Niestety tak. Nie raz widziałam wnętrza przytłoczone zbyt ciężkimi krzesłami. I to chyba grzech główny. Ciężkie, masywne krzesła, zupełnie niespójne z resztą wnętrza.



Jakie pytania trzeba sobie postawić?

– jaki mamy budżet? 
– ile krzeseł chcemy kupić?
– z czego mają być nogi – drewno, metal, plastik?
– jakie wybarwienie drewna pasuje najbardziej do naszego wnętrza, do podłogi, do mebli?
– jaki kształt nóg?
– jaki ciężar krzesła, lekkie czy bardziej stabilne, cięższe
– siedzisko tapicerowane czy z drewna/plastiku/metalu
– jaki kolor?
– jaki materiał tapicerki?
Na jaką kolorystykę się zdecydować?

Zdecydowanie jestem za tym, żeby szaleć z kolorami. Dobierać kolorystykę do wnętrza. Bardzo często wybieramy krzesła praktyczne a nie ładne. Wydaje nam się, że skaj będzie odpowiedniejszy i praktyczniejszy niż tkanina. Patrząc na zdjęcia wnętrz do metamorfozy, które mi przysyłacie, w co drugim domu stoi krzesło z nogami wenge i siedzeniem obitym kremowym skajem. A mogło być inaczej, a mogło być ciekawie.


Na co zwrócić uwagę wybierając materiał?
Obecnie na rynku jest wiele dobrych jakościowo materiałów. Przed zakupem warto zapytać sprzedawcy o jego właściwości wodoodporne i odporność na zabrudzenia.
Z tego co zauważyłam materiały proponowane przez Glorio pochodzą od polskich producentów. Po nazwach łatwo zorientować się że np. materiały Hamilton, to kolekcja Toptextil, jednego z czołowych producentów tkanin obiciowych. Sama użyłam tego materiału przy okazji metamorfozy stołka – klik. Posiada on właściwości Cleanaboo, czyli ograniczone wchłanianie wody, co powoduje, że rozlanie płynu jak kawa czy herbata, nie jest już końcem świata.
Zaczęłam od pasteli, testując przepiękne krzesło Bodo marki Glorio. Po Waszych reakcjach wiem, że i Wam wyjątkowo przypadło do gustu.

 

Zapraszam na post: Różowy bohater

Potem nie rezygnując z pasteli podjęłam się recenzji fotela DROM. Tak mi wpadł w oko, że został z nami na zawsze. Początkowo stał w salonie a teraz trafił w okolice szafy i stał się typowym fotelem garderobianym. Jest bardzo wygodny. Czasem, kiedy w salonie dzieci robią wieczorny galimatias, wymykam się niepostrzeżenie, aby chwilę “pomyśleć”. Nadaje się do tego idealnie. Mój mąż, początkowo, był do niego nastawiony sceptycznie. To jeden z tych przedmiotów, który od początku wzbudził jego nieufność. A wszystko za sprawą kształtu. Jedak zapewniam Was, że w momencie kiedy się na nim usiądzie zupełnie się o tym zapomina. otulona Dromem, czuję się bezpiecznie i bardzo komfortowo. Fotel przeszedł też test dzieci (ciągle po nim skaczą w kapciach) i ich brudnych łapek – na razie wyszedł z niego bez szwanku a mamy już go dobrych kilka miesięcy.

 

Zapraszam na post: Błękitny bohater

To krzesło zachwyciło mnie kształtem. Od razu je zauważyłam na stronie Modo i wpadło mi w oko. Spodobało się też mojej mamie, która właśnie poszukiwała krzesła do toaletki vintage. Krzesło Ample nie bez przyczyny nazwałam męskim. Mama w końcu zrezygnowała, właśnie przez ten pierwiastek męskości, który to krzesło posiada. 

 

 

 

Zapraszam na post: W męskim stylu


 

 

Patrząc na moje ostatnie dwa wybory można zadać pytanie:
Jakie efekty można osiągnąć wybierając krzesła z aksamitu?
Ja bardzo lubię tę matowość, miękkość, ten efekt lekkiego nieładu, jaki dają welur lub aksamit. Idealnie nadają się do wszelkich aranżacji vintage. Powoli wracają na salony, choć przyznam się bez bicia, że trudno mi było rozróżnić welur od aksamitu. I wiecie co? Materiał, którym obite były oba krzesła to aksamit. Nie należy go lekceważyć. Tworząc aranżację, można z nim osiągnąć efekty, jakich nie bylibyśmy w stanie osiągnąć z żadnym innym materiałem. To prawda jest wymagający i nie wszędzie będzie dobrze wyglądał, ale jest niezwykle klimatyczny, tajemniczy i nieziemski! Ja go lubię, a Wy?

Dwa ostatnie wybory, czyli krzesła Comfort oraz Fido.

Zapraszam na post: blue velvet

Mam wrażenie, że to piękne krzesło całkowicie umknęło Waszej uwadze, przez zamieszanie Świąteczne. Ogromnie tego żałuję, bo jest to zdecydowanie mój drugi typ po krześle w kolorze różowym. Kształt krzesła, ogromny komfort i stabilność sprawiły, że naprawdę trudno było mi się z nim rozstać. Zieleń krzesła przepięknie dopasowała się do moje Świątecznej aranżacji.

 

 

Zapraszam na post: Postaw na zieleń


Ostatni bohater cyklu. Jasnobłękitne krzesło Malmo (kolor tapicerki beauty 4 nogi dąb bielony)

  • Wysokość 94 cm
  • Szerokość 41,5 cm
  • Głębokość 42,5 cm
  • Wysokość siedziska 44 cm

 

 

 

 

 

 

Jak oceniam ostatnie krzesło? Zdecydowanie podobają mi się pastele. Drewniane nogi wyglądają bardzo ładne a ich kwadratowy kształt pasuje do nóg stołu. Krzesło jest wygodnie i dobrze wykończone. Ocena 7/10.
 
Z perspektywy czasu największe wrażenie zrobiło na mnie krzesło różowe (klik) – to w jaki sposób wpasowało się w przestrzeń biura, jego wygoda i materiał tapicerski. Gdybym miała kupić krzesła do salonu, wybrałabym właśnie takie. 
 

Na zdjęciach: krzesło drewniane marki Glorio, 299zł, Modo4u

Często pytacie mnie dlaczego te krzesła są w tak niskich cenach? Od razu zakładacie, że pewnie są złej jakości. O nie. To jest ta przewaga kupowania u producenta. Marka Glorio jest producentem tych krzeseł. Zdradzę Wam pewien sekret, Modo i Glorio należy do jednej rodziny, dlatego w sklepie możecie kupić krzesła bez dodatkowej marży, jaką by miały u innych dystrybutorów.
Polecam kupowanie u producentów. Ostatnio znajomi w pewnym sklepie znaleźli kanapę za 5tys. Poradziłam im, aby sprawdzili u producenta. Okazało się że w sklepie firmowym producenta kanapa jest o tysiąc złotych tańsza. Opłaca się?
 
Życzę Wam, aby spełniły się Wasze noworoczne palny zakupowe!

Sprawdźcie inne posty w cyklu “Wybieramy krzesła do…”:

W męskim stylu
Różowy bohater
Blue velvet

Niepublikowane materiały, pliki do pobrania, nowości. Bez spamu!

 

* indicates required
Udostępnij