PROJEKT KUCHNIA #5: malowanie ścian + test ścieralności

by Kasia Bobocińska
Od tego właściwie powinnam zacząć, bo przecież to podstawa całej mojej metamorfozy. Mogliście oglądać już malowanie glazury czy szafek kuchennych a nie pokazałam Wam czynnika, który zmienił sposób postrzegania tych przemian. Jakiś czas temu pokazałam Wam metamorfozę szafki, która na zdjęciach prawie w ogóle się nie zmieniła, mimo że pomalowałam ją na szaro. Gdybym nie zmieniła koloru ścian szafki kuchenne również wyglądałyby na pożółkłe.Biel wydawała się odpowiednia. Niestety dawno już miałam kupione inne farby.


Nie uwierzycie, ale farby do malowania kuchni miałam kupione już rok wcześniej, wtedy kiedy metamorfozie poddawałam przedpokój – tutaj (klik). Bo to wcale nie miało tak wyglądać. Przez myśl mi nie przeszło, żeby zmieniać kolor szafek. Miałam tylko odświeżyć kolor ścian. Jak widzicie na zdjęciach powyżej, kuchnia już tego potrzebowała. Dlatego też zamówiłam najbardziej zbliżony do istniejącego kolor farby. Kuchnię miałam odświeżać zaraz po przedpokoju. Jak widzicie minął prawie rok. Coś w tym jest, że aktywizuję się głównie na początku roku.
Początkowo wybrałam z palety farb Magnat kolor: Waniliowy kryształ. Piękny i delikatny kremowy kolor. 

Na pewno jeszcze go wykorzystam. Może w pokoju dziecięcym. Zobaczymy.

Mamy sobotę rano. Godzina 10:00. Właśnie odstawiliśmy dzieci do dziadków i babć. Mamy wony weekend a uwierzcie mi takie chwile zdarzają się naprawdę bardzo rzadko. W remont kuchni została zaangażowana cała rodzina. 
Zaczęliśmy od opróżnienia szafek. 
Następnie położyliśmy podkład pod farby Magnat Ceramic (grunt lateksowy) Zanim jeszcze mój mąż skończył malować kuchnię gruntem, mnie coś tknęło. Sięgnęłam po puszki Waniliowego kryształu, zrobiłam próbę na ścianie  i pomyślałam, że nie chcę znów farby wpadającej w żółć.
Gdybyście mogli zobaczyć minę mojego męża, gdy oznajmiłam, że musimy zmienić kolor. Gdyby wzrok  mógłby zabijać, to…
Trzeba było działać. Tylko co tu zrobić? Farby już dawno kupione. Jechać do supermarketu w weekend, stać w kolejkach…kiedy liczy się każda minuta czasu – malowaliśmy w grudniu, kiedy ściemniało się ok. 15:00. Mamy prawie 12:00. Szybko dokończyliśmy gruntowanie i pojechaliśmy do miejsca, które okazało się prawdziwym, królestwem marzeń dla księżniczki uwielbiającej remonty.
Gdzieś w zakamarkach biurka, w szufladzie nazwanej „przyda się”, znalazłam wizytówkę właściciela salonu firmowego Śnieżki i Magnata – MONO Marki.

A tam istny raj. Wiedzieliście, że Magnat ma też serię akcesoriów do malowania? Ja nie. Zamiast wrócić z dwoma wiaderkami farby, wyszłam ze sklepu z dwoma torebkami akcesoriów. Jak się pewnie domyślacie mąż nie omieszkał dość chłodno tego skomentować.
Zamówiłam śnieżnobiałą farbę Magnat. Nic oryginalnego, prawda? Ale zdziwicie się jakie cuda zdziałała.
Wybierając farbę do
kuchni powierzyłam los swoich ścian profesjonaliście w dziedzinie
ścieralności. Brzmi jak górnolotny frazes? Sama sprawdziłam
Rok temu pomalowałam salon (Malowanie ze Śnieżką) a później przedpokój z Magnatem tutaj (klik). O tym dlaczego warto przekonacie się pod koniec posta, gdzie pokazuję Wam jak łatwo ze ściany schodzą plamy zrobione przez dzieci.

Wróciłam
z salonu firmowego Magnat w pełni wyposażona w sprzęt do całego remontu. Wałki do
malowania ścian i pędzle do drobnych poprawek oraz metamorfozy szafki na
przyprawy. Są tak ładne, że aż żal ich używać. Wiem, to prawdziwe zboczenie, ale ja uwielbiam takie rzeczy i podobnie jak artykuły plastyczne najlepiej bym je kolekcjonowała a nie używała.

Praca z Magnatem to prawdziwa przyjemność. Właściwie bezzapachowa, świetnie rozprowadzająca się i o odpowiedniej, nie za rzadkiej, konsystencji – te trzy cechy sprawiają, że wracam do tej farby za każdym razem, gdy pomyślę o malowaniu ścian.

Pod koniec dnia kuchnia była już pomalowana. Wreszcie jest biało szarość wreszcie wygląda jak szarość.


Na koniec przygotowałam mały test a właściwie filmik pokazujący jak łatwo z farby Magnat schodzą typowe zabrudzenia powstałe z użytkowania przedpokoju. A to któreś z trzpiotów rzuci butem, a to czymś pobrudzi ścianę.

To nie są zabrudzenia zrobione specjalnie na potrzeby filmu. Są to oryginalne rękodzieła wykonane przez moje dzieciaki. Jedyne i niepowtarzalne, ciągną się pasem mniej więcej do wysokości ich wzrostu. Schodzą bez problemu przy użyciu zmywaka kuchennego i zwykłej wody.

Zobaczcie też inne posty z projektu kuchennego:
Plany remontu kuchni
Malowanie glazury
Malowanie szafek dolnych
Malowanie szafek górnych 

Widzieliście już kolejne etapy malowania szafki na przyprawy? Kto nie może się doczekać efektu końcowego niech podgląda Spapa:

Za pomoc przy realizacji projektu dziękuję marce Magnat oraz niezwykle pomocną obsługę w sklepie MONO Marki

 

Related Posts