STARY DOM: DZIENNIK REMONTU CZ. 3 – PARAPETY

STARY DOM: DZIENNIK REMONTU CZ. 3 - PARAPETY

W dzisiejszym odcinku poradnika remontowego nie zabraknie tego, co lubicie najbardziej, czyli „mięsa remontowego” oraz wydatków i cen za poszczególne prace. Okazuje się, że trafiam na niezłą niszę, bo tak mało w sieci mówi się o tym, ile kosztują poszczególne prace remontowe. Zwykle na forach trwają burzliwe dyskusje czy łazienka o metrażu 9 metrów powinna kosztować 10 tysięcy złotych, czy raczej nie jest tyle warta (mówimy o samej robociźnie). Fachowcy uwielbiają rozliczać się ryczałtowo, czyli gdy zapraszamy go na wycenę, on rzuca kwotę, a my albo się decydujemy, albo dyskutujemy, czy ta praca jest tyle warta. Ja tak nie mogę. Ja w pełni doceniam ciężką pracę, ale potrzebuję wiedzieć, za co płacę. Dokładnie! Moja koleżanka projektantka zaakceptowała cenę w rozliczeniu ryczałtowym, bo było ją stać na taki wydatek. Jak zapytałam jej, ile kosztują poszczególne etapy remontu jej łazienki, odpowiedziała, że nie wie, bo rozlicza się za całość. Zapytałam, czy na przyszłość jako projektant nie chciałaby wiedzieć, ile co kosztuje? Dla samej świadomości projektowania i rezygnowania z rozwiązań, które na przykład są bardzo kosztowne (np. podłoga z płytek układana w jodełkę). Ona jednak należałam do tych osób, które płacą fachowcowi z góry ustaloną kwotę i nie interesuje ich, ile kosztują poszczególne prace. Ja lubię wiedzieć trochę więcej i cieszę się, że mogę korzystać z takiej ekipy, gdzie każdy punkt remontu jest dokładnie rozpisany.

Nie dyskutuje z cenami, no może jeden raz poczułam się skrzywdzona i negocjowałam (o tym też dowiecie się dzisiaj). Wiem, że rozmowa o kosztach remontu jest dla Was ważna. Opowiem Wam o tym, jak zdobyłam kolejne doświadczenie projektowe, jak wiele kosztował mnie mój błąd oraz podzielę się z Wami radą, za którą słono zapłaciłam. Uczcie się na moich błędach 🙂

ÓSMY TYDZIEŃ REMONTU (27.12-31.12)

W trakcie prezerwy Świątecznej oraz cały tydzień przed Nowym rokiem nasi fachowcy mieli wolne. Prace wznowiliśmy dopiero w 2018 roku. Przez cały tydzień po Świętach malowaliśmy ściany w sypialni (STARY DOM: MALOWANIE SYPIALNI) oraz salon. Do ostatniej chwili nie byłam pewna koloru. Miksowałam kolory, testowałam, aż wreszcie postawiam na odcień Magnat Sypialnia i pokój dziecka: Romantyczny diament. Czy będzie nam dobrze ze sobą? Myślę, że tak, bo ja lubię taką kolorystykę w sypialni. Zależało mi na tym, żeby przynajmniej jedna ze ścian była bardziej przytulna. A zresztą, znacie mnie i jak kolor będzie mnie drażnił, to nie mini pół roku jak go zmienię. Na razie jest mi dobrze i uważam, że będzie to świetna baza do moich planów aranżacyjnych.

W styczniu wszystko (no prawie wszystko) kręciło się wokół jednego tematu: Łazienki. Niewielkich rozmiarów przestrzeń nie dość, że prawie wykończyła moich fachowców, to jeszcze mnie niestety doprowadziła do pierwszej poważnej wpadki projektowej oraz sporego wydatku. Jednak o tym wszystkim napiszę Wam wkrótce.

DZIEWIĄTY TYDZIEŃ REMONTU (02.01- 04.01)

Skończyliśmy malowanie naszej sypialni, a nasi fachowcy zaangażowali się w pełni w remont łazienki. Pozostałością po przecieku, jaki nam się przytaił w wakacje (w tracie przeprowadzki ekipa odłączająca pralkę nie dokręciła zaworu, powodując drobny przeciek zlewający naszą podłogę). Jak się później okazało zbutwiała podłoga, to nie był jedyny nasz problem. Tynk po drugiej stronie ściany odparzył się i trzeba było go skuć a następnie załatać dziurę gładzią.

KOSZTY: 

Ta kosmetyczna zmiana kosztowała nas 166,75zł (52,50z za skucie, 103zł za gładzie + 11,25 za gruntowanie).

DZIESIĄTY TYDZIEŃ REMONTU (08.01- 12.01)

Z końcem zeszłego roku w łazience zrobione zostały wszystkie podłączenia hydrauliczne. Stara drewniana podłoga została zastąpiona nową z płyty OSB, która następnie była dokładnie wypoziomowana, a pod spód wpuszczono piankę montażową.

W tym tygodniu wszystkie ściany zostały przykryte płytami GK i zaszpachlowane. Podczas remontu łazienki fachowcom udało się dokonać właściwie niemożliwego, a mianowicie łazienka została poszerzona o kilkadziesiąt centymetrów wzdłuż i kilka centymetrów wszerz oraz jej wysokość wzrosła z 1,80 na 2 metry! Najprawdopodobniej kiedyś to pomieszczenie było adaptowane ze strychu. Podczas te tamtego remontu postawiono ściany, ale nie zastanawiano się za bardzo nad powierzchnią. Skoro i tak był skos, to nie było sensu martwić się o to, czy wnętrze ma 5,8 m czy 6,8 m. Długość łazienki wzrosła z 317 cm na 361 cm i z 183 cm szerokości na 188 cm. Bardzo się cieszę z dodatkowej przestrzeni, ale niestety mój brak reakcji na zwiększoną powierzchnię słono nas kosztował. O tym za chwilę.

KOSZTY: 

Montaż płyty OSB na ścianach i GK kosztował nas 720zł. To dość spory koszt i nigdy nie sądziłam że za montaż GK jest taki drogi. Potem jednak zawsze mam pzred oczami fachowców którzy tną te profile, montują je, przycinają płytę itp.  Wyklejenie ściany płytą GK 52zł, gipsowanie ścian i sufitów 598zł.

JEDENASTY  TYDZIEŃ REMONTU (15.01- 19.01)

W tym tygodniu dość sporo zainwestowałam w zakup drewnianych parapetów. Kupiłam je w tartaku. Zostały przycięte na wymiar a ich boki zaokrąglone. Zanim jednak wybrałam najbliższy tartak, przeszukałam internet wzdłuż i wszerz szukając najtańszej opcji. Może i by się udałoby się je kupić taniej (jeśli chodzi o koszt samego materiału), ale po doliczeniu transportu cena nie była już taka atrakcyjna. Poza tym mówimy o drewnie dębowym. Gdybym zdecydowała się na parapety z desek sosnowych pewnie zamiast 250zł za parapet zapłaciłabym 100zł za całość, czyli komplet dwóch parapetów. Taka jest niestety różnica. Druga rzecz to grubość. Deska sosnowa 2-3cm jest znacznie tańsza. Jeśli decydujemy się na 4cm dąb to musimy zapłacić. Wiem, co mówię, bo sposobem Refreszing też chciałam przyoszczędzić na parapetach. Niestety nie chciałam iść na kompromis i rezygnować z dębowych grubych parapetów.

Czy opłaca się mieć w domu drewniane parapety?

Są dwie rzeczy, na których, obiecałam sobie, nie będę oszczędzać: drewniane podłogi i parapety. Uwielbiam je. W moim starym mieszkaniu 8 lat temu też zainwestowałam w grube drewniane dębowe parapety. Kosztowały mnie one wtedy 1000 zł. Dokładnie pamiętam ten wydatek, bo prosto po studiach była to dokładnie połowa mojej pensji. To chyba powinno Wam udowodnić, że na pewnych rzeczach nie będę oszczędzać. To był jeden z lepszych zakupów do mieszkania i nadal je uwielbiam. Zabezpieczyłam je wtedy bardzo dobrej jakości lakierem i można powiedzieć, że oprócz kilku „wypadków” na parapecie kuchennym pozostałe parapety są jak nowe.

Czy opłaca się mieć w domu drewniane parapety? A czy opłaca się mieć w domu drewnianą podłogę? Drewno to drewno i jak patrzymy na taki drewniany, gruby parapet to widzimy jakość! Opłaca się, bo jest to jedna z tych rzeczy, która cieszy oko przez cały czas.

Przy wyborze produktu do impregnacji parapetów postawiłam na sprawdzone środki. Wiem, że mogłabym je pokryć olejem czy woskiem, ale w przypadku parapetów mam dość radykalne poglądy. Na podłodze może być olej lub wosk, ale na parapetach musi być lakier (Vidaron Lakier Nitro).

Do zabezpieczenia parapetów użyłam bezbarwnego lakieru Vidaron Lakier Nitro, który zaskoczył minie tym, że bardzo szybko wysechł. Dosłownie po kilku minutach parapety były na tyle suche, że mogłam je dotykać. Lakier pięknie podkreślił kolor drewna a jednocześnie solidnie je zabezpieczył.

Byłabym zachwycona parapetami, gdyby nie fakt, że fachowcy położenie dwóch parapetów wycenili na 500zł! To ja tu dwoję się i troję, żeby było jak najtaniej a oni mi wyceniają kilkugodzinną pracę na taką kwotę! Negocjowałam i udało mi się zbić ja na 400zł ale i tak są to ostatnie parapety jakich montaż im zlecę. No masakra jakaś! Najgorsze jest to, ze o cenie dowiedziałam się już po ich montażu!

A w łazience stanął Geberit a dokładnie stelaż TECHNIC GT Koło.

W płycie OSB wycięto też miejsce na odpływ liniowy, bo przy montażu podłogi fachowcom zapomniało się, że właśnie taki odpływ będziemy montować w łazience. Całe szczęście nie położyli jeszcze terakoty i udało mi się w porę zainterweniować.

Stelaż został obudowany płytą GK, dziura na odpływ wycięta a ja po wejściu do łazienki przecierałam oczy ze zdziwienia. Wyglądało to tak: z przodu łazienki wycięty był otwór na prysznic, zaraz do tego przytulony był stelaż podtynkowy do powieszenia toalety oraz okrągła umywalka. Wszystko skumulowane z przodu toalety tak, że nie można było komfortowo się poruszać. Postawiliśmy łaty i kawałki gipsokartonu, żeby uzmysłowić sobie, jak to będzie wyglądało na żywo po wybudowaniu prysznica i wiedzieliśmy, że musimy to zmienić. Nie mogło tak być. Inaczej, mogłoby tak być, gdyby łazienka nie zyskała 50 cm długości i gdyby po zabudowie pod Geberit nie było ogromnej pustej przestrzeni. Zadecydowałam, że zarówno Geberit (który był już obudowany), jak i otwór na prysznic przesuwamy o 30cm.
Kosztowało mnie to 600zł.

Tak właśnie się dzieje, kiedy planuje się łazienkę, operując starymi wymiarami i nie zweryfikuje się nowych. Oczywiście dopilnowałabym tego, gdybym wtedy częściej bywała na budowie. Niestety nałożyło się to z remontem restauracji, który przygotowywałam i niestety nie miałam aż tak podzielnej uwagi. I za to zapłaciłam.

Kiedy wszystkie zmiany zostały już wprowadzone w życie, na podłogę oraz ścianę w łazience położona została hydroizolacja.

KOSZTY: 

Koszt montażu parapetów 500zł, po negocjacji 400zł.

Koszt przebudowy prysznica i Geberitu wyniósł 600zł! Koszt instalacji zasilania prysznica + odpływu wyniósł 300zł i tyle samo kosztowała instalacja umywalki: 300zł. Montaż Geberitu i obudowa GK to koszt 350zł. Za zrobienie podejścia pod grzejnik zapłaciłam 250zł a elektryka kosztowała mnie 370zł. Łącznie za łazienkę bez położenia glazury zapłaciłam dotąd 6394zł!

DWUNASTY TYDZIEŃ REMONTU (22.01- 26.01)

W tym tygodniu moich fachowców czekał dramat. Aby mieć absolutną pewność, że wszystko będzie ok, na hydroizolację położyliśmy jeszcze folię w płynie. A następnie zaczął się dramat w trzech aktach, czyli układanie podłogi w jodełkę oraz przycinanie płytek na odpływie liniowym. Naprawdę jestem dumna z tego, co stworzyli. Przycinanie płytek oraz układanie ich pod kątem to była dla nich katorga. Z dumy nawet pochwalili się swoją pracą na jakiś grupach na fb dla fachowców. Wyobraźcie sobie, że szlifowanie takiego małego trójkącika, jaki widzicie na zdjęciu często zajmowało 3 godziny, szczególnie gdy płytki pękały i całą misterną robotę trzeba było zaczynać jeszcze raz:

KOSZTY: 

Następne spore koszty jakie nas czekały to montaż odpływu liniowego 700zł, położenie płytek połogowych 1080zł (7,2 m2 x 150 zł). Fachowcy doliczyli jeszcze koszt szlifowania płytek 175zł, gdyż położenie płytek na odpływie liniowym zajęło im przynajmniej 3 dni.

TRZYNASTY TYDZIEŃ REMONTU (29.01- 02.02)

Ten etap lubię najbardziej. Kiedy przechodzimy do położenia glazury. Wtedy z nieciekawego zielonego pomieszczenia nagle wnętrze zaczyna przypominać łazienkę. Jak widzicie zarówno na ściany jak i na podłogę wybrałam dość uniwersalne płytki marki Tubądzin. Na ścianie położyłam białą glazurę: All in white a na podłodze: Royal Place Wood ułożone w jodełkę.

W salonie zaczęliśmy montować listwy przy sufitowe oraz karnisze. Nie podejrzewałam, że to będzie, mój gwoźdź do trumny. Nawet sobie nie wyprażacie jakie koszty poniosłam. Jeśli chcecie się przekonać, to zapraszam na kolejny odcinek Dziennika remontu. Już wkrótce.

KOSZTY: 

Położenie płytek ściennych 312zł (4,8mkwx65zł), montaż karniszy w salonie to koszt 250zł.

Kolejne dwa tygodnie prac w łazience kosztowało mnie 2,986 zł, czyli łączny koszt małej łazienki jak na razie to 9380 zł a jeszcze jest do zrobienia kilka detali.

Jak mogę podsumować ten miesiąc? Sporo błędów popełniliśmy. Za mało pilnowałam moich fachowców i przez to musiałam ponosić dodatkowe koszty. W tym miesiącu jeszcze nie podejrzewałam, że czeka minie spore zaskoczenie, kiedy dostanę rachunek za wykonane prace. Przez moja nieobecność zabrakło komunikacji i uprzedzania mnie o sporych kosztach. Gdybym wiedziała, że montaż parapetów wyniesie mnie tyle, to zleciałabym to mojemu mężowi. Nienawidzi tego okrutnie i dotąd wypomina mi źle wymierzone parapety w naszym mieszkaniu (tak, te sprzed 8 lat!)!. Chciałam mu tego oszczędzić i sobie zresztą też dlatego zleciłam to fachowcom. Cieszę się, że łazienka jest już prawie gotowa. Teraz czekamy jeszcze na zamówioną ceramikę sanitarną i montaż drzwi i będziemy ją wykańczać 🙂

Jeśli macie jakieś pytania lub chcielibyście, abym rozwinęła jeszcze jakiś temat, w kolejnym odcinku Dziennika REMONTU, to piszcie do mnie śmiało.

Łączne koszty w listopadzie: 11 700zł

Łączny koszty poniesione w grudniu to 10 300zł.

Łączny koszty poniesione w styczniu to 10 000zł.

Zapraszam Was na poprzednie odcinki Dziennika remontowego:

STARY DOM DZIENNIK REMONTU CZ.1

STARY DOM: DZIENNIK REMONTU CZ.2 – KOSZTY REMONTU STAREGO DOMU

 

Wszystkich zainteresowanych tematyką starych domów zapraszam do grupy: W STARYM DOMU!

Podobał Ci się post? Jeśli tak, to będzie mi bardzo miło jak go UDOSTĘPNISZ. Może temat starego domu zainteresuje kogoś z Twoich znajomych.

Udostępnij