Ach trudne początki…

Ach trudne początki...
A wszystko zaczęło się…
od grypy….
Od tygodnia „leżę” chora w łóżku …. choć słowo leżę jest tu jednak jak najbardziej nie na miejscu bo czas spędzam przed komputerem oglądając blogi poświęcone urządzaniu wnętrz…i jestem zachwycona!
Tak się złożyło że od niedawna jesteśmy z moim nowopoślubionym mężem właścicielami starego, mieszkania w przedwojennej kamienicy. Było ono strasznie zapuszczone i zdecydowaliśmy się na dość radykalne kroki aby zrobić z niego lokum na miarę XXI wieku. Ponieważ na chwilę obecną mieszkanie wygląda koszmarnie… (to tak jakby sięgnąć dna)…pomyślałam że będę utrwalać etapy doprowadzania go do stanu użyteczności.
Dnia 23 sierpnia kiedy to z Rafałem wstępowaliśmy w związek małżeński zrobił sobie zdjęcie na tle naszej kuchni…na „podłodze” cały czas zalega gruz…

Naszym celem jest wprowadzenie się tam do końca roku. Patrząc jednak na postępy prac remontowych mogę nazwać siebie optymistką 🙂 zobaczymy

Udostępnij