Przed nami kolejny projekt i kolejny etap metamorfozy pokoju Łucji.
Wiedziałam, że będzie to pracochłonny proces, dlatego od początku postanowiłam rozłożyć remont na kilka etapów. Jest tutaj kilka elementów, które wymagają zmiany, ale pierwszy krok mamy już za sobą. Odświeżyliśmy ściany, zdjęliśmy starą tapetę i zrobiliśmy własną dekorację za pomocą pasków i farby. O tym, jak wyglądała ta metamorfoza, możecie przeczytać w artykule, do którego Was odsyłam. Koniecznie zajrzyjcie i zobaczcie, jak zmienił się pokój Łucji przez lato —> Metamorfoza pokoju nastolatki – nowy układ, nowe potrzeby i nowe kolory

To jednak nie koniec! Pozostałością po dziecięcej wersji pokoju były wąskie, różowe drzwi, które zupełnie nie pasowały już do nowej, beżowo-brązowej aranżacji. Przypominam, że Łucja ma już 14 lat, za chwilę skończy 15 i niedługo idzie do liceum. Jej potrzeby są więc zupełnie inne niż kilka lat temu.
Drzwi również musiały przejść metamorfozę.

Dlaczego zdecydowałam się na ponowne malowanie drzwi?
Drzwi były wcześniej pomalowane jasnoróżową farbą. Niestety, czas i codzienne użytkowanie nie były dla nich łaskawe. Powierzchnia się brudziła, pojawiły się tłuste ślady i całość przestała wyglądać estetycznie.
Przyznam szczerze, że poprzednia metamorfoza była robiona w delikatnym pośpiechu. Drzwi oczyszczałam z farby na zewnątrz i pamiętam, że tuż przed samym malowaniem zmoczył je deszcz. Później musiałam je wysuszyć, a na powierzchni pozostało kilka niedoskonałości, które nie dawały mi spokoju.




Liczyłam wtedy na to, że nowa farba dobrze pokryje stare ślady, ale z perspektywy czasu widziałam, że nie wszystko zostało wykonane tak, jak powinno.
Dlatego teraz, dopasowując drzwi do pokoju nastolatki, postanowiłam zrobić to porządnie.
Na szczęście wcześniejsza powłoka stanowiła dobrą bazę pod kolejny etap prac. Do malowania ponownie wybrałam mój sprawdzony produkt do metamorfoz drzwi i elementów MDF, czyli Multi-farba Remmers 3 w 1. To mój zawodnik do zadań specjalnych, po którego chętnie sięgam przy tego typu projektach.
Beżowo-brązowy kolor zamiast różu
Przy tej metamorfozie zależało mi przede wszystkim na dopasowaniu drzwi do nowej kolorystyki pokoju. Chciałam, żeby tworzyły spójną całość z beżami i brązami, które pojawiły się we wnętrzu.
Wybrałam piękny, ciepły odcień brązu, który idealnie pasuje do naszych założeń. (RAL 1019) Dzięki temu drzwi przestały być przypadkowym, różowym elementem, a zaczęły wpisywać się w nową aranżację.




Przy okazji zdecydowałam się również zdjąć ościeżnice i nie zakładać ich ponownie. Nie jest to wyłącznie kwestia estetyki. W kolejnym etapie planuję zbudować szafę DIY z kilku elementów, między innymi z MDF-u, i potrzebuję maksymalnie poszerzyć wnękę znajdującą się obok drzwi.
Każdy centymetr ma tutaj znaczenie, ponieważ obecna szafa zajmuje zbyt dużo miejsca, a w pokoju nie ma przestrzeni na standardowe rozwiązanie. Chcę więc wykorzystać dostępną wnękę i stworzyć zabudowę dopasowaną do tego konkretnego pomieszczenia.
Ale o szafie opowiem Wam w kolejnym artykule. Teraz przejdźmy do samej metamorfozy drzwi.
Przygotowanie drzwi do malowania
Nie zdzierałam całej wcześniejszej powłoki. Skupiłam się na tych miejscach, które nie zostały dokładnie oczyszczone podczas poprzedniej metamorfozy.
Chodziło przede wszystkim o elementy wokół szybek. Właśnie tam pozostały fragmenty starej, białej farby olejnej, które wyglądały nieestetycznie i były widoczne pod różową warstwą farby.




Pierwszym etapem było więc usunięcie farby wokół szyb oraz dokładne wyczyszczenie samych szybek. Zależało mi na tym, żeby pozbyć się wszystkich zacieków i dopracować te elementy, ponieważ to właśnie detale mają ogromny wpływ na końcowy efekt.
Czekało mnie dość pracochłonne szlifowanie i zdzieranie farby za pomocą skrobaków. Usunęłam nieestetyczne fragmenty starej powłoki, poprawiając wygląd szprosów i elementów znajdujących się przy przeszkleniach.
Pozostałe powierzchnie zostawiłam w spokoju. Tam, gdzie zauważyłam niedoskonałości, uzupełniłam je szpachlą do drewna.
Następnie dokładnie wyszlifowałam drzwi, oczyściłam je i odtłuściłam. Dopiero wtedy mogłam zabrać się za malowanie.
Multi-farba Remmers 3 w 1, czyli jeden produkt zamiast kilku
To właśnie w takich projektach najbardziej doceniam produkty, które pozwalają ograniczyć liczbę etapów pracy.
Multifarba Remmers 3 w 1 jest produktem wielofunkcyjnym. Łączy funkcję podkładu i farby nawierzchniowej, dzięki czemu nie muszę kupować osobnych produktów do gruntowania i malowania. Przy zastosowaniu zgodnie z przeznaczeniem i zaleceniami producenta nie ma również potrzeby dodatkowego lakierowania powierzchni.
To dla mnie duża zaleta, szczególnie podczas metamorfoz DIY, kiedy zależy mi na tym, żeby efekt był trwały, ale sam proces nie trwał w nieskończoność.
Farba bardzo łatwo się nakłada i dobrze pokrywa powierzchnię. Ma przyjemną konsystencję, która ułatwia równomierne rozprowadzenie produktu i ogranicza ryzyko powstawania zacieków. Po wyschnięciu tworzy estetyczną, łatwą do czyszczenia powłokę o delikatnym, satynowym wykończeniu.
A to w przypadku drzwi jest szczególnie ważne. Drzwi codziennie dotykamy, często brudnymi rękami, dlatego powierzchnia musi być nie tylko ładna, ale również praktyczna.
Jeśli pojawią się zabrudzenia, można je usuwać za pomocą wody i gąbki, zgodnie z zaleceniami producenta.


Mała niespodzianka podczas malowania
Muszę Wam opowiedzieć o jednej sytuacji, która przydarzyła mi się już pod koniec malowania.
Drzwi były praktycznie gotowe i właściwie chciałam już kończyć metamorfozę, kiedy zauważyłam, że na jednym z narożników, na krawędzi drzwi, zebrało się za dużo farby. Powstało niewielkie wybrzuszenie, które wyglądało jak zaciek.
Pomyślałam sobie: jak to możliwe, że farba tak się tutaj zebrała?
Wzięłam nożyk i delikatnie usunęłam nadmiar. Wtedy okazało się, że problem nie wynikał z nowej farby. Pod spodem znajdowało się wybrzuszenie, które powstało jeszcze podczas poprzedniego malowania różową farbą. Po prostu wcześniej nie zauważyłam go podczas przygotowywania drzwi.
Usunęłam więc ten fragment, wyrównałam powierzchnię i ponownie pomalowałam miejsce Multifarbą Remmers 3 w 1.
I wiecie co? Po wszystkim praktycznie nie było widać, że cokolwiek tam poprawiałam!
To kolejny plus, który odkryłam podczas tej metamorfozy. Odpowiednio przygotowaną powierzchnię można miejscowo poprawić, a następnie ponownie pokryć farbą, tak aby naprawione miejsce dobrze komponowało się z resztą.
Oczywiście nie oznacza to, że farba zastąpi szlifowanie czy naprawę poważnych uszkodzeń. W tym przypadku pomogła mi jednak dopracować niewielką niedoskonałość i uzyskać znacznie lepszy efekt końcowy.


Dlaczego tak chętnie wracam do Multi-farby Remmers?
To nie jest mój pierwszy projekt z wykorzystaniem tego produktu. Na dole domu mam pięknie odnowiony przedsionek z kaszmirową boazerią.
Mimo codziennego użytkowania, nie zauważyłam na nich odprysków, których tak bardzo obawiamy się przy malowaniu drzwi. Wiadomo, że jest to miejsce szczególnie narażone na uderzenia i uszkodzenia mechaniczne, dlatego trwałość powłoki ma dla mnie ogromne znaczenie.
Zarówno Multi-farba, jak i inne farby kryjące Remmers (Farba silnie kryjąca), których używam w swoich projektach, pozwalają mi uzyskać efekt, z którego jestem zadowolona. W przypadku Multi-farby doceniam również łatwość aplikacji, brak intensywnego zapachu oraz to, że mogę szybko przejść od przygotowania powierzchni do malowania.
To produkt, który znam i któremu ufam. A kiedy coś sprawdza mi się przez lata, chętnie wracam do tego przy kolejnych metamorfozach.


Brązowe drzwi ze złotymi detalami
Po pomalowaniu drzwi pozostało mi jeszcze dokładnie wyczyścić elementy mosiężne.
I to był ostatni szczegół, który pięknie dopełnił całość. Ciepły brąz połączył się ze złotymi detalami, tworząc elegancki efekt, który idealnie pasuje do nowej aranżacji pokoju Łucji.
Drzwi zupełnie zmieniły swój charakter. Nie ma już jasnego różu, który nie pasował do wnętrza i szybko się brudził. Jest ciepły, głęboki kolor, który współgra z beżami i brązami oraz podkreśla nowy styl pokoju.
Jestem bardzo zadowolona z tej metamorfozy, szczególnie że udało mi się ją przeprowadzić bez wymiany całych drzwi.




Co dalej z pokojem Łucji?
To jeszcze nie koniec zmian! Kolejnym etapem będzie budowa szafy DIY, dzięki której lepiej wykorzystamy przestrzeń i zyskamy miejsce na kolejne elementy wyposażenia.
Dopiero wtedy będziemy mogli zamówić kanapę i w pełni zrealizować plan, który obiecałam zarówno Wam, jak i samej Łucji. Chcę stworzyć wielofunkcyjny pokój nastolatki, w którym znajdzie się miejsce na telewizor, kanapę, komputer, biurko i toaletkę.
Ma to być przestrzeń, która będzie odpowiadała jej obecnym potrzebom, pozwoli odpoczywać, rozwijać pasje i spędzać czas z przyjaciółmi.
O kolejnych etapach opowiem Wam już wkrótce.
A teraz zobaczcie, jak zmieniły się drzwi! Jestem zachwycona tym, jak szybko i bezproblemowo udało mi się je odnowić za pomocą Multifarby Remmers 3 w 1. Czasami naprawdę nie potrzeba wielkiego remontu, żeby nadać wnętrzu zupełnie nowy charakter.
Pozostałe artykuły o werandzie/przedsionku:
wpis powstał przy współpracy z marką Remmers
