Mała pufa DIY i szybka metamorfoza przedpokoju

by Kasia Bobocińska

Dziś, moi drodzy, chciałabym pokazać wam coś naprawdę wyjątkowego. Od jakiegoś czasu bardzo mocno pracuję nad tym, żeby nasz przedpokój nabrał zupełnie nowego charakteru. I choć wielu osobom może wydawać się, że przedpokój to tylko przejście pomiędzy pomieszczeniami, to u nas jest to przestrzeń niezwykle ważna. To właśnie tutaj spotykają się wszystkie drogi naszego domu:  salon, kuchnia, łazienka, toaleta i wejście. To miejsce, które widzimy codziennie dziesiątki razy i które jako pierwsze widzą osoby odwiedzające nasz dom. Dlatego zależało mi na tym, żeby ten przedpokój nie był już mdły i zachowawczy, ale żeby miał swój charakter, klimat i wyraz.

Przedpokój w nowej odsłonie

Przez ostatnie miesiące bardzo dużo się tutaj zmieniło. Odświeżyłam drewniane schody, a właściwie ich widoczną część, która stanowi ogromny element tej przestrzeni. Zaczęłam również szlifować białe ościeżnice, żeby wydobyć z nich więcej charakteru. Pojawiły się ciemniejsze drewno, orzechowe odcienie, kolor brudnego różu na ścianach, maślane drzwi i szałwiowe akcenty. Nawet stary wieszak przeszedł swoją małą metamorfozę.

I wiecie co? Nagle okazało się, że elementy, które wcześniej bardzo mi się podobały, zaczęły wyglądać… zbyt grzecznie. Za jasno. Za spokojnie. Jak pozostałość po starej wersji tego wnętrza.

Bo kiedyś, podczas remontu starego domu, robiliśmy po prostu wszystko najlepiej jak potrafiliśmy. Powstała zabudowa grzejnika, konsola, obraz DIY zasłaniający skrzynkę elektryczną  i to wszystko naprawdę świetnie się sprawdzało. Ale wraz ze zmianą kolorystyki i klimatu wnętrza poczułam, że ten fragment przedpokoju potrzebuje nowego życia.

Przedpokój z charakterem, nowy pomysł na wnetrze

I właśnie dlatego postanowiłam zrobić szybką metamorfozę tej niewielkiej przestrzeni.

Powiem wam szczerze,  sama nie spodziewałam się, że zmiana koloru może aż tak diametralnie wpłynąć na odbiór całego wnętrza. Naprawdę. Mały fragment przy drzwiach zaczął wyglądać zupełnie inaczej.

Konsola zmieniła kolor, przestrzeń nabrała głębi i charakteru, ale pojawił się też nowy element użytkowy, z którego korzystają dosłownie wszyscy domownicy, mała pufa DIY.

I to nie jest dekoracja, która tylko stoi i ładnie wygląda. To element, na którym mój syn codziennie siada i zakłada buty. Mała rzecz, ale niesamowicie praktyczna.

Najbardziej zaskoczył mnie jednak efekt końcowy całej tej zmiany. Nagle okazało się, że nawet zabudowa skrzynki elektrycznej zaczęła wyglądać jak przemyślany element aranżacji, a nie coś, co po prostu próbujemy ukryć.

W tym wpisie pokażę wam krok po kroku:

  • jak odnowiłam konsolę,
  • jak powstała mała pufa DIY na giętych nóżkach,
  • jak zmiana koloru całkowicie odmieniła przedpokój,
  • i dlaczego czasem naprawdę niewielkie zmiany robią największy efekt.

Zapraszam was serdecznie do dalszej części wpisu, zobaczycie, jak niewielka metamorfoza może kompletnie zmienić klimat wnętrza.

Jak kolor ścian odmienił przedpokój

Pierwszą rzeczą, za którą się zabrałam podczas tej metamorfozy, był oczywiście demontaż osłony na grzejnik. Odkręciłam całość i odsłoniłam przestrzeń, która wcześniej była częściowo ukryta.

Przy poprzedniej metamorfozie ściana była odcięta za pomocą listwy, a poniżej grzejnika pojawił się zielono-szary kolor, który bardzo dobrze komponował się zarówno z osłoną grzejnika, jak i konsolą. Jednak przy nowej aranżacji wiedziałam już, że chcę pójść w zupełnie innym kierunku kolorystycznym.

Po zdjęciu osłony dokładnie wyczyściłam całą przestrzeń. Umyłam ścianę, usunęłam kurz i pajęczyny, które naturalnie zbierają się w miejscach ukrytych za zabudową grzejnika. Następnie dokładnie umyłam i odtłuściłam sam grzejnik za pomocą wody z detergentem, przygotowując go do malowania.

Następnie postanowiłam pomalować zarówno ścianę, jak i grzejnik na kolor bordowy.

Może wydawać się to nietypowe, ale efekt końcowy naprawdę bardzo mnie zaskoczył. Bordowy odcień świetnie połączył się z drewnianymi schodami oraz ciemniejszym drewnem, które zaczęło pojawiać się w tej przestrzeni. Całość od razu nabrała głębi i charakteru.

Co ciekawe, do pomalowania grzejnika użyłam dokładnie tej samej farby, co do ściany. W przypadku ciemnych kolorów spokojnie można zastosować takie rozwiązanie, ponieważ nie ma tutaj problemu żółknięcia, który często pojawia się przy białych farbach.

Metamorfoza osłony na grzejnik i konsoli

Po zmianie kolorystyki ścian przyszedł czas na największy etap całej metamorfozy, czyli odnowienie osłony na grzejnik oraz konsoli. To właśnie te elementy miały najmocniej wpłynąć na charakter całej przestrzeni.

Przy poprzedniej aranżacji drewno oraz mata wiklinowa były pobielone za pomocą lazury do architektury ogrodowej marki Remmers z linii Eco. Efekt bardzo mi się podobał i przez długi czas świetnie sprawdzał się w tym wnętrzu. Jednak wraz ze zmianą kolorystyki przedpokoju poczułam, że czas na coś bardziej kontrastowego i wyrazistego.

Dlatego postanowiłam całkowicie zmienić wygląd tych elementów.

Szlifowanie drewna

Pierwszym krokiem było rozkręcenie całej osłony na grzejnik oraz dokładne zeszlifowanie wszystkich drewnianych powierzchni.

Było to konieczne, ponieważ nowym produktem, którego chciałam użyć, była bejca olejna. Aby uzyskać odpowiedni efekt, musiałam całkowicie usunąć wcześniejszą lazurę i doprowadzić drewno do naturalnego surowego wykończenia.

To zdecydowanie był najbardziej czasochłonny etap tej metamorfozy, ale wiedziałam, że od dokładnego przygotowania powierzchni zależy późniejszy efekt końcowy.

Bejcowanie w kolorze hebanu

Kiedy wszystkie elementy były już dokładnie wyszlifowane, przyszedł czas na zmianę kolorystyki.

Do wykończenia drewna użyłam: Bejcy rozpuszczalnikowej opartej na oleju lnianym: OB-008 marki Remmers w kolorze heban.

To właśnie ten produkt nadał całej aranżacji zupełnie nowy charakter. Zależało mi na głębokim, ciemnym kolorze drewna, który będzie elegancki, lekko kontrastowy i dobrze połączy się z bordową ścianą oraz ciemniejszymi dodatkami w przedpokoju. Kolor hebanu sprawdził się tutaj idealnie.

Bardzo spodobało mi się to, jak komfortowo pracowało mi się z tym produktem. Bejca dobrze rozprowadza się po powierzchni drewna, nie tworzy smug i pozwala uzyskać równomierne krycie. Drewno po pomalowaniu nadal wygląda naturalnie, a jednocześnie zyskuje wyraźnie głębszy i bardziej elegancki kolor.

Nałożyłam dwie warstwy produktu, dzięki czemu drewno zyskało piękny, głęboki kolor hebanu. Tym samym produktem pokryłam:

  • osłonę na grzejnik,
  • konsolę,
  • oraz drewniane nogi do pufy.

Na koniec zabezpieczyłam wszystko powłoką zamykającą, pozwalającą uzyskać naturalny wygląd drewna:  HWS-112 marki Remmers.

Zależało mi na tym, żeby drewno było odpowiednio zabezpieczone, ale jednocześnie nie wyglądało na mocno polakierowane czy sztucznie błyszczące. I właśnie tutaj ten produkt sprawdził się bardzo dobrze.

HWS-112 pozwolił uzyskać naturalne, matowe wykończenie drewna, które świetnie pasuje do całej estetyki tej metamorfozy. Powierzchnia po zabezpieczeniu nadal wygląda bardzo naturalnie, ale jednocześnie jest przyjemna w dotyku i odpowiednio chroniona.

Muszę też przyznać, że bardzo doceniam komfort pracy z tym produktem. Dobrze się rozprowadza, szybko schnie i nie tworzy ciężkiej, plastikowej powłoki na drewnie. Przy takich projektach DIY ma to ogromne znaczenie, szczególnie kiedy zależy nam na zachowaniu naturalnego wyglądu materiału.

Efekt końcowy naprawdę bardzo mi się podoba. Drewno nabrało głębi, elegancji i charakteru, ale nadal wygląda autentycznie i naturalnie, dokładnie tak, jak chciałam osiągnąć w tej metamorfozie przedpokoju.

Efekt od razu całkowicie odmienił charakter tej przestrzeni. Ciemniejsze drewno zaczęło pięknie współgrać z bordową ścianą, schodami i pozostałymi elementami wnętrza.

Naturalna mata wiklinowa

Bardzo ciekawie wyglądała również sama mata wiklinowa. Przy poprzedniej metamorfozie była pobielona lazurą, dlatego tym razem postanowiłam ją po prostu odwrócić na drugą stronę.

Dzięki temu uzyskałam naturalny kolor wikliny, który idealnie pasował do nowej aranżacji i ocieplił całą kompozycję.

Czasami naprawdę najprostsze rozwiązania dają najlepszy efek

Mała pufa DIY na giętych nóżkach

W międzyczasie zamówiłam gięte drewniane nogi oraz elementy potrzebne do stworzenia niewielkiej pufy do siadania i zakładania butów.

Najpierw przygotowałam drewnianą podstawę:

  • przycięłam elementy na odpowiednią długość,
  • skręciłam całość za pomocą kątowników,
  • a następnie wszystkie elementy pokryłam tą samą bejcą w kolorze hebanu.

Dzięki temu całość idealnie pasowała do konsoli oraz osłony na grzejnik.

Tapicerowanie pufy krok po kroku

Kiedy podstawa była gotowa, zajęłam się siedziskiem.

Z cienkiej płyty wycięłam element o wymiarach 22×30 cm, a następnie:

  • przykleiłam gąbkę tapicerską,
  • całość pokryłam owatą,
  • i przymocowałam materiał za pomocą zszywacza tapicerskiego.

Wybrałam szaro-czarną tkaninę o lekko surowym charakterze, która bardzo dobrze pasowała do całej metamorfozy.

Na końcu gotowe siedzisko zamontowałam do drewnianej podstawy pufy.

I muszę przyznać, efekt przeszedł moje oczekiwania.

Lustro zamiast obrazu DIY

Kiedy konsola i pufa były już gotowe, zauważyłam, że jeden element nadal kompletnie nie pasuje do nowej aranżacji, stary obraz DIY zasłaniający rozdzielnię elektryczną.

Kolorystycznie był związany z poprzednią wersją wnętrza, więc wiedziałam, że musi zniknąć.

Obraz był przyklejony klejem montażowym, dlatego ostrożnie odcięłam go nożykiem. Następnie razem z mężem zamontowaliśmy w tym miejscu minimalistyczne lustro bez ramy Coloray.

To był strzał w dziesiątkę.

Lustro:

  • optycznie powiększyło przestrzeń,
  • odbiło światło,
  • i nadało całej aranżacji dużo bardziej elegancki charakter.
Lustro zamiast obrazu DIY

Ostatnim elementem był nowy dywan dywanomat, który nie tylko wygląda dobrze, ale również pomaga utrzymać czystość w przedpokoju.

I wiecie co? Ta przestrzeń wygląda teraz zupełnie inaczej.

Ciemny heban, bordo, naturalna mata wiklinowa, minimalistyczne lustro i mała pufa DIY sprawiły, że przedpokój zyskał charakter, elegancję i funkcjonalność.

To jedna z tych metamorfoz, które pokazują, że czasami nawet niewielkie zmiany mogą całkowicie odmienić wnętrze.

Podsumowanie metamorfozy przedpokoju

Muszę przyznać, że efekt końcowy tej metamorfozy naprawdę bardzo mnie cieszy. Ta przestrzeń stała się dużo bardziej elegancka, spójna i przede wszystkim lepiej dopasowana do reszty wnętrza domu.

Ciemniejsze drewno, bordowy kolor ściany, nowa pufa DIY i minimalistyczne dodatki sprawiły, że przedpokój nabrał charakteru, którego wcześniej trochę mu brakowało. To nadal ta sama przestrzeń, ale odbiera się ją zupełnie inaczej.

Bardzo lubię takie metamorfozy, które nie wymagają generalnego remontu, a mimo to potrafią całkowicie odmienić klimat wnętrza.

Poniżej zostawiam wam linki do produktów, których użyłam podczas tej metamorfozy. Koniecznie dajcie znać w komentarzach, jak podoba wam się efekt końcowy i czy lubicie takie bardziej odważne zmiany kolorystyczne we wnętrzach.

Do metamorfozy użyłam:

  • nóżki gięte, 54,00 zł
  • 2 x kantówka 20x60x1500 cm 
  • klej, gąbka, owata tapicerska, 45,96 zł
  • bajca olejowa Remmers OB-008 kolor  heban (RC-790) | 2792 
  • Lustro Coloray 80×60, 204,99 zł
  • Dywan dywanomat 60×90, 159,99 zł

Related Posts