Jak zrobić drewniany leżak ogrodowy DIY z palety krok po kroku

by Kasia Bobocińska

Kiedy zaczynałam tę metamorfozę, było jeszcze naprawdę upalnie. Wróciłam dopiero co z wakacji, zaczął się wrzesień, a ja uparcie nie chciałam się pogodzić z tym, że lato powolutku odchodzi w niepamięć. Zależało mi na tym, żeby zatrzymać je jak najdłużej. A jak to zrobić? Oczywiście zrobić kolejny projekt ogrodowy DIY!

I właśnie za taki projekt się zabrałam. Tym razem pomysł był o tyle ciekawy, że bardzo ważne było dla mnie to, z czego ten leżak powstanie. Chciałam wykorzystać materiały, które już miałam, zamiast kupować wszystko od początku. I właśnie dlatego głównym materiałem stały się stare palety.

Miałam dwie nowe deski kupione w supermarkecie. Miały 240 cm długości i to właśnie one stały się podstawą konstrukcji leżaka. Ale większość drewna, którego użyłam do jego wykonania, pochodziła z palety. Mamy więc kolejną metamorfozę w duchu zero waste, czyli projekt, w którym zamiast wyrzucać stare materiały, dajemy im drugie życie.

I powiem Wam od razu – efekt końcowy zaskoczył nawet mnie.

Do tego projektu wykorzystałam po raz pierwszy olej do tarasów i mebli ogrodowych Remmers Eco. I to właśnie on zrobił tutaj ogromną różnicę. Kiedy patrzę na gotowy leżak, naprawdę trudno uwierzyć, że powstał głównie z najtańszych desek paletowych. Drewno po zastosowaniu oleju wygląda niemal tak, jakby leżak był wykonany z dobrej jakości modrzewia.

To zdecydowanie jedna z tych metamorfoz, które pozytywnie zaskoczyły mnie najbardziej.

Plan na metamorfozę

Pomysł na ten projekt pojawił się z dwóch powodów. Po pierwsze, chciałam jeszcze trochę zatrzymać lato i zrobić kolejny projekt do ogrodu. Po drugie, miałam stare palety, które zostały u mnie po jakimś transporcie i po prostu sobie leżały.

A ja bardzo nie lubię wyrzucać rzeczy, które można jeszcze wykorzystać. Dlatego zamiast kolejny raz odkładać palety „na później”, postanowiłam w końcu dać im drugie życie.

Do wykonania leżaka potrzebowałam przede wszystkim dużej palety. Miała około 140 cm długości. Jak to zwykle z paletami bywa, pierwszym i wcale nie takim prostym etapem było jej rozebranie.

Rozbieranie palety – najważniejsze jest odzyskanie desek

Palety są najczęściej bardzo solidnie zbite. Klocki konstrukcyjne, duże gwoździe i mocne połączenia sprawiają, że ich rozłożenie w taki sposób, żeby nie zniszczyć drewna, potrafi być naprawdę trudne.

Dlatego tym bardziej cieszę się, że udało mi się uratować prawie wszystkie deski.

Oczywiście kilka z nich się połamało i z tych elementów nie dało się już nic zrobić. Ale zdecydowana większość nadawała się do dalszego wykorzystania.

Paleta była zbudowana głównie z desek o szerokości około 9,5 cm, ale znalazło się na niej również kilka szerszych elementów, które musiałam później odpowiednio zwęzić.

Na tym etapie najważniejsze było dla mnie jedno: najpierw zobaczyć, jakim materiałem będę dysponować, a dopiero później dopasować do niego projekt.

Przy rozbieraniu palety nigdy przecież nie wiemy na sto procent, ile desek uda się uratować. Tutaj miałam jednak sporo szczęścia.

Paleta była na tyle długa, że potrzebne mi były elementy o długości około 65 cm. Dzięki temu mogłam spokojnie odciąć fragmenty, w których znajdowały się gwoździe i dziury po gwoździach. Zamiast próbować je naprawiać, po prostu skróciłam deski i pozbyłam się tych najbardziej zniszczonych części.

I to był świetny sposób na wykorzystanie drewna, które na pierwszy rzut oka mogło wydawać się nieprzydatne.

Z dwóch desek powstała podstawa leżaka

Do konstrukcji wykorzystałam również dwie nowe deski kupione w supermarkecie. Miały 240 cm długości.

Podzieliłam je na dwa elementy: z każdej odcięłam 60 cm, a pozostałe 180 cm wykorzystałam do stworzenia dłuższych boków konstrukcji.

W ten sposób powstała rama naszego leżaka.

Ale sama rama to oczywiście nie wszystko. Potrzebowałam jeszcze stabilnych nóg.

Stabilne nogi to podstawa

Nogi wycięłam z kantówki. Zależało mi na tym, żeby konstrukcja była naprawdę stabilna i żeby leżak się nie bujał.

Zresztą przy poprzednich metamorfozach DIY już zdążyłam się przekonać, że w przypadku takich konstrukcji nogi to absolutna podstawa. Możemy mieć pięknie przygotowane deski i dopracowany projekt, ale jeżeli konstrukcja nie będzie stabilna, cały efekt będzie dużo gorszy.

Dlatego tutaj nie chciałam eksperymentować. Postawiłam na solidne nogi, które zapewniły odpowiednią stabilność całej konstrukcji.

Olej do drewna, który zmienił wygląd desek

Kiedy wszystkie deski były już przygotowane, przyszedł czas na malowanie, a właściwie olejowanie.

I właśnie tutaj pojawił się produkt, który był dla mnie nowością – olej do tarasów i mebli ogrodowych Remmers Eco.

To produkt ekologiczny, który pięknie podkreśla strukturę drewna i przede wszystkim bardzo mocno je uszlachetnia. W tym projekcie było to szczególnie ważne, ponieważ pracowałam z deskami paletowymi, które same w sobie nie wyglądają przecież jak szlachetne drewno.

Olej wnika głęboko w drewno, impregnuje je i chroni przed wilgocią, promieniowaniem UV oraz siwieniem. Daje trwałe, matowe wykończenie, a dodatkowo pomaga zabezpieczyć drewno przed pleśnią i glonami.

Można go wykorzystać do tarasów, mebli ogrodowych i innych elementów wykonanych z drewna, również tych o płaskich powierzchniach.

I właśnie dzięki temu produktowi zwykłe deski paletowe zyskały zupełnie nowy wygląd.

Kiedy miałam już wszystkie elementy przygotowane, mogłam przejść do kolejnego etapu. Zobaczcie, jaki piękny kolor udało mi się wybrać – Bangkirai Intensywny | 7690!

Olejowanie drewna – efekt, którego się nie spodziewałam

Zwróćcie uwagę, jak pięknie olej pokrywa te deski. Właściwie nie ma większej różnicy pomiędzy tym, jak wygląda deska heblowana, nowa, oszlifowana czy ta pochodząca z palety. Olej pięknie wydobywa naturalne piękno drewna i sprawia, że wszystkie elementy zaczynają wyglądać jak jedna, spójna całość.

Jestem absolutnie zauroczona tym produktem, ponieważ ma matowe wykończenie. I właśnie to bardzo mi się tutaj podoba. Nie wybłyszcza wszystkich niedoskonałości drewna, tylko wręcz przeciwnie – sprawia, że stają się mniej widoczne, a całość wygląda naturalnie i szlachetnie.

Muszę przyznać, że jestem naprawdę zaskoczona efektem. Nie spodziewałam się, że zwykłe deski paletowe po zastosowaniu oleju mogą wyglądać aż tak dobrze.

Olej do tarasów i mebli ogrodowych Remmers Eco w kolorze Bangkirai Intensywny | 7690 zdecydowanie spisał się tutaj perfekcyjnie. Duży, duży plus za ten produkt!

Montaż leżaka

Kiedy wszystkie elementy były już przygotowane i pokryte olejem, pozostało mi właściwie tylko skręcić całą konstrukcję.

Na koniec zrobiłam jeszcze podpórkę, dzięki której zagłówek leżaka może się unosić i można wygodnie dopasować jego położenie. To właśnie ten element sprawia, że konstrukcja jest nie tylko ładna, ale również naprawdę funkcjonalna i można z niej korzystać jak z prawdziwego leżaka.

Mój leżak z palety – efekt końcowy

A teraz popatrzcie na efekt końcowy!

Mój leżak tym razem trafił na taras, ponieważ zdecydowanie brakuje mi tam mebli, które mogłyby być takim przedłużeniem sypialni i stworzyć miejsce do odpoczynku.

I właśnie tam znalazł swoje miejsce. Pięknie sobie stoi i już wyobrażam sobie jesienne popołudnia spędzone tutaj z książką.

A najlepsze jest to, że powstał głównie ze starych palet, które zamiast trafić na śmietnik, dostały drugie życie. To kolejny dowód na to, że czasami wystarczy trochę pomysłu, pracy i odpowiedni produkt, żeby z pozornie niepotrzebnych materiałów stworzyć coś naprawdę pięknego.

wpis powstał przy współpracy z marką Remmers

Related Posts