Jak zrobić ławki na ognisko za 100zł?

by Kasia Bobocińska

Dziś chciałam Wam pokazać moją, prawdopodobnie ostatnią w tym sezonie, jesienną metamorfozę w ogrodzie. A wszystko to za naprawdę niewielką kwotę, bo zaledwie 100 zł! Pokażę Wam, jak w prosty sposób możecie zrobić dwie solidne ławki, które nie tylko świetnie wyglądają, ale też doskonale sprawdzą się przy ognisku.

Od dawna marzyło mi się, żeby jesienią zagospodarować przestrzeń wokół ogniska i stworzyć przytulne miejsce, gdzie można usiąść z kubkiem gorącej herbaty i posłuchać trzasku drewna. No i w końcu się udało! Zobaczcie efekty metamorfozy z Impregnatem Lazurującym HK-Lazura Plus w roli głównej!

Jesienne metamorfozy - przestrzeń wokół ogniska

Przestrzeń wokół ogniska od dawna aż prosiła się o moją uwagę. Wiadomo, że jesień to już niekoniecznie czas na biesiadowanie w ogrodzie, ale zdarzają się takie momenty, kiedy rozpalamy ognisko, żeby spalić gałęzie po porządkach, a przy okazji — zrobić coś pysznego. Zamiast gotować obiad w domu, można przecież usmażyć kiełbaski albo przygotować aromatyczny kociołek nad ogniem.

I właśnie wtedy pomyślałam, że fajnie byłoby mieć ławki ustawione na stałe wokół ogniska, takie, na których można wygodnie usiąść z rodziną, ogrzać się przy płomieniach i spędzić razem miły jesienny wieczór. O takim projekcie marzyłam od dawna i wreszcie udało mi się go zrealizować!

Co najciekawsze, koszt wykonania dwóch ławek to zaledwie 100 zł. Poszłam do lokalnego tartaku i kupiłam:

  • jedną kantówkę,

  • jedną szeroką deskę o szerokości 14 cm,

  • oraz pięć desek o szerokości 9–10 cm (jedna była odrobinę węższa).

Deski nie były strugane, więc musiałam je samodzielnie oszlifować, ale mimo to koszt całego materiału zamknął się w 100 zł. Wkręty miałam już w domu, więc nie musiałam ich dokupować.

Najważniejsze jednak było zabezpieczenie drewna, żeby ławki mogły stać w ogrodzie przez długie lata. Użyłam mojego tegorocznego hitu: HK-Lazura 3w1 [plus] marki Remmers. To produkt, który naprawdę mnie zaskoczył! Świetnie się nakłada, pięknie podkreśla strukturę drewna i daje pewność, że projekt będzie odporny na warunki pogodowe. W tym sezonie używałam go do kilku rzeczy i za każdym razem efekt był rewelacyjny:

A teraz… przejdźmy do konkretów!

Krok pierwszy – przygotowanie i cięcie elementów

Pierwszym etapem całej metamorfozy było dokładne wymierzenie i przycięcie wszystkich elementów. Zdecydowałam, że moja ławka będzie miała 135 cm długości i 40 cm szerokości, więc z desek docięłam:

  • 4 kawałki po 135 cm,

  • 4 kawałki po 40 cm.

Drewno, które kupiłam, nie było strugane, dlatego dokładnie oszlifowałam deski z obu stron, aby były gładkie w dotyku. Szlifowanie zajęło dosłownie chwilę — nie było wcale męczące, a różnica w cenie między surowym a gotowym materiałem była ogromna. Taka surowa deska kosztowała ok. 10 zł, podczas gdy strugane w sklepie potrafią być kilka razy droższe!

Deski miały długość od 3,6 do nawet 4 metrów, więc spokojnie można z nich było zrobić więcej niż tylko dwie ławki.

Krok drugi – malowanie i zabezpieczenie drewna

Kiedy wszystkie elementy były już oszlifowane, przyszedł czas na malowanie. Użyłam impregnatu HK Lazur Plus w kolorze kasztanowym – to piękny, ciepły odcień, który idealnie pasuje do jesiennego klimatu ogrodu.
Przy wyborze inspirowałam się… naszym pieskiem Zenkiem, bo jego sierść ma właśnie taki kasztanowy kolor! Pomyślałam, że to będzie świetny, naturalny akcent do tej części ogrodu.

Wcześniej w innych projektach korzystałam z koloru antracytowego z tej samej serii, ale tym razem chciałam wprowadzić więcej jesiennego ciepła. Lazur nałożyłam dwukrotnie z każdej strony. To produkt typu 3 w 1, więc pełni jednocześnie rolę podkładu (powłoki gruntującej), impregnatu i lazury,  nie wymaga żadnych dodatkowych warstw.

Krok trzeci – montaż

Kiedy wszystkie deski wyschły, zaczęłam skręcać elementy, tworząc długą podstawę ławki.
Następnie przycięłam kantówki na nóżki – po 40 cm każda. Nóżki nie są zamontowane bezpośrednio na krawędzi, tylko lekko cofnięte, dlatego całkowita wysokość ławki to ok. 44–45 cm.
Łącznie przygotowałam 8 nóżek, które również trzeba było wyszlifować i pomalować.

Najwięcej czasu zajęło właśnie przycinanie i malowanie wszystkich elementów, ale efekt był tego wart.

Krok czwarty – siedzisko i oparcie

Kiedy konstrukcja była gotowa, przyszedł czas na deski siedziska.
Zamiast ułożyć je prosto, postanowiłam sobie trochę utrudnić zadanie 😉 – przycięłam końce pod kątem 45°, tworząc wzór w jodełkę. Dzięki temu ławki nabrały charakteru i nie wyglądają jak typowe, proste siedziska z kantówki.

W trakcie montażu wpadłam też na pomysł, żeby dodać oparcie. Zostawiłam więc z tyłu trochę wolnego miejsca i za pomocą wielofunkcyjnego narzędzia marki Ryobi wycięłam fragment podstawy, aby móc zamontować belkę pod oparcie.

Deskę oparcia przycięłam pod kątem 30° – to był mój pierwszy raz, więc zrobiłam to trochę „na czuja”. Ostatecznie wyszło całkiem nieźle, choć myślę, że przy następnej ławce spróbuję z mniejszym kątem, żeby była jeszcze wygodniejsza.

Kiedy konstrukcja była już prawie gotowa, przyszedł czas na ostatni etap – zamocowanie oparcia i deski poprzecznej.
Do tego wykorzystałam najszerszą deskę, tę o szerokości 14 cm. Oczywiście wcześniej ją oszlifowałam i pomalowałam z obu stron, żeby była dobrze zabezpieczona i dopasowana kolorystycznie do reszty ławek.

Następnie, za pomocą śrub, przyczepiłam deskę do wystających elementów konstrukcji oparcia.
I tak, krok po kroku, w dość prosty, choć trochę pracochłonny sposób, powstały moje dwie ławki wokół ogniska.

Efekt końcowy – jesienny klimat wśród jabłoni

Gotowe ławki ustawiłam wokół ogniska, w miejscu położonym tuż przy naszym sadzie.
To teraz idealna przestrzeń do odpoczynku – można usiąść, ogrzać się przy ogniu, upiec kiełbaski albo po prostu posiedzieć z kubkiem gorącej herbaty, otoczonym zapachem jesieni i dojrzewających jabłek.

Niestety, drewno w ognisku jest jeszcze wilgotne, więc muszę chwilę poczekać, zanim będę mogła rozpalić prawdziwy ogień. Ale gdy tylko pogoda się poprawi, planuję przygotować dla Was filmik lub zdjęcia z płonącym ogniskiem, żebyście zobaczyli pełen efekt tej jesiennej aranżacji.

Jestem naprawdę zadowolona z efektu. Myślę, że za taką kwotę nie kupiłabym nigdzie dwóch solidnych, drewnianych ławek. Cały koszt materiału to zaledwie 100 zł, ale największą inwestycją był oczywiście czas i praca, jakie włożyłam w ich wykonanie.

Przyznam, że projekt rozciągnął się na kilka tygodni – głównie przez jesienną pogodę, deszcz i chłód, które co jakiś czas zmuszały mnie do przerwy.
Ale mimo wszystko – było warto!

Teraz patrząc na efekt końcowy, mogę śmiało powiedzieć, że to jedna z moich ulubionych metamorfoz tego sezonu. Prosta, niedroga i w pełni satysfakcjonująca.

Related Posts