Wielka metamorfoza małym kosztem: jadalnia

by Kasia Bobocińska

Zapraszam Was na nową metamorfozę w moim starym dom, tym razem tematem przewodnim będzie jadalnia. Pokolorujemy ją wraz z farbami Valspar, które sprawią, że ściany będą absolutnie matowe i pięknie wykończone. Tego tam brakowało, bo odkąd kupiliśmy ten stary dom w 2018 roku to jadalnia była potraktowana bardzo po macoszemu. A ponieważ znam możliwości farb Valspar, których używam już nie pierwszy raz (—> Metamorfoza ściany w kuchni —> Ogród zimowy totalna metamorfoza po 6 latach), postanowiłam odświeżyć to zapomniane i nigdy do końca nie wykończone wnętrze.  Zobaczcie jak odmieniłam jadalnie, bez charakteru niezwykle przytulną przestrzeń, w której aż chce się przebywać. 

Jadalnia przed metamorfozą

Patrząc na wnętrze jadalni, przychodzi mi do głowy tylko jedno przysłowie: „Szewc bez butów chodzi”, bo choć projektowaniem wnętrz dla swoich klientów zajmuję się na co dzień, jadalnię zostawiłam zupełnie bez pomysłu.

Popełniłam niewybaczalny błąd, nie mając pomysłu na jadalnię, po prostu pomalowałam ją na biało, a następnie ustawiłam meble, z którymi po przewiezieniu ze starego mieszkania nie wiedziałam, co zrobić. W efekcie obok siebie stanęły trzy zupełnie niepasujące stylistycznie meble.

Na ścianach nie zawiesiłam nic, bo w końcu miał to być tylko etap przejściowy. Po co wieszać cokolwiek, skoro planowałam, że w przyszłości powstanie tu piec kaflowy? Niestety aranżacja całego starego domu okazała się kosztowna, więc projekt pieca kaflowego wciąż pozostaje w zawieszeniu. Chcę go zrobić dopiero przy większym dopływie gotówki, bo nie chcę tego realizować na kredyt. Minęło już siedem lat i… wciąż nie zdążyło się to wydarzyć. Zawsze pojawiają się nowe zobowiązania, dodatkowe plany, bo życie, jak wiadomo pisze własne scenariusze.

Tak więc meble stały sobie w jadalni, na nich zalegały obrazki, trochę zdjęć, czyli ogólny miszmasz. Dodatkowo wystawały ze ścian rury do instalacji pieca i kable do podłączenia urządzeń. Ogólnie: mydło i powidło, bez ładu i składu. Tak właśnie wyglądała jadalnia przed metamorfozą.

Wybór idealnie dopasowanych kolorystycznie farb

Pomyślałam, że wnętrze jadalni to idealne miejsce, żeby znów sięgnąć po dobrze mi znane farby Valspar. Tak jak w poprzednich projektach, udałam się do Castoramy, gdzie możecie zamówić dowolny kolor farb Valspar z mieszalnika i skorzystać z gotowych karteczek kolorystycznych, które możecie zabrać do domu, dopasowując kolor już bezpośrednio we własnym wnętrzu.

Jak zwykle całkowicie przepadłam przed regałem z karteczkami kolorystycznymi Color Chip, gdzie jest mnóstwo przepięknych barw, a do tego jeszcze wzornik kolorów z jeszcze większą liczbą propozycji! Do wyboru mamy, aż 2000 predefiniowanych kolorów!

To naprawdę robi wrażenie. Możesz mieć co chcesz! Nie musisz się ograniczać do tego co mają wszyscy!

Testery kolorów - sprawdź zanim zamówisz

Aby dobrze dopasować kolorystykę, zamówiłam specjalne testery farb. Wyobraźcie sobie – oprócz wzorników kolorów i regału z Color Chip, możecie zamówić małą puszeczkę testową o pojemności 236 ml za niecałe 18 zł! To idealne rozwiązanie, bo nie musicie kupować dużego opakowania, jeśli chcecie sprawdzić kolor lub namalować próbny wzór. Każdy z wybranych przeze mnie testerów został specjalnie przygotowany w mieszalniku, a ja zamówiłam kilka, żeby móc dopasować idealny odcień na miejscu.

Do testów wybrałam farby w odcieniach: Valspar tester koloru ściany & sufity mat

  • L7AW13A Coconut Juice
  • L8AW14A Tahinian Vanilla
  • L8EW16E Fresh Narcissus,
  • X39R88A Marshmallow Cocoa

Zrobiłam test kolorystyczny, malując wybrane barwy na ścianie i obserwowałam je przez cały dzień, sprawdzając, jak zmieniają się w świetle porannym, popołudniowym i w zależności od słońca wpadającego do jadalni. Dzięki temu mogłam wybrać kolor, który idealnie komponuje się z naturalnym światłem, tworząc niesamowity klimat wnętrza.

Gwarancja koloru Valspar

Oczywiście z farbami Valspar zawsze masz gwarancję, że Twój wybór będzie trafiony. A nawet jeśli okaże się, że dany kolor nie do końca Ci odpowiada, to nic straconego. Valspar ma specjalną akcję Love Your Colour – Gwarancja Koloru Valspar, jeśli kolor nie spełni Twoich oczekiwań, możesz go wymienić. Wystarczy, że kupisz kolejny odcień, a marka zwróci Ci pieniądze za pierwszy.

To ogromna wygoda i pewność, że możesz eksperymentować bez ryzyka. W końcu przy palecie aż 2,2 miliona kolorów naprawdę każdy znajdzie odcień, który pokocha.

Jak zrobić zabudowe z łukiem?

Poza wyborem kolorów, które najlepiej pasowały do tego wnętrza, chciałam zrobić coś jeszcze, dodać element, który nada jadalni charakteru, przyciągnie wzrok i stanie się prawdziwym centrum aranżacji. Mój wybór padł na tę konkretną ścianę, gdzie znajdowały się elementy instalacji: rury oraz kabel elektryczny. Nie wyglądało to dobrze i wiedziałam, że muszę coś z tym zrobić.

Miałam dwa wyjścia: albo zaakceptować ten widok, albo spróbować go twórczo zakryć. I wtedy pojawił się pomysł na łuk z płyt g-k, czyli rozwiązanie modne, efektowne i kuszące mnie od dawna.

Szczerze? Nie wiedziałam do końca, jak się za to zabrać. Ale jak to często u mnie bywa, po prostu zaczęłam działać. Zbudowałam konstrukcję z profili o głębokości 4 cm, wymierzyłam całość, a następnie wycięłam i zamocowałam łuk tak, aby zakrył rury. Całość uzupełniłam ponacinaną płytą g-k, którą przykręciłam do konstrukcji – i tak krok po kroku powstał mój pierwszy łuk. Wszystkie nierówności zaszpachlowałam gipsem, a połączenia z istniejącą ścianą, wykonaną z tradycyjnego tynku, zamaskowałam listwą sztukateryjną.

Żeby wykorzystać wnękę do końca, wewnątrz konstrukcji powstały dodatkowo trzy półki. Dzięki temu zyskałam funkcjonalny regał, który zastąpił dotychczasowy, zupełnie niepasujący do wnętrza mebel. I tak oto – z połączenia marzenia i potrzeby – powstała wnęka z regałem i dekoracyjnym łukiem, która odmieniła charakter całej jadalni.

Malowanie jadalni

Kiedy konstrukcja była już gotowa, pozostało mi tylko zeszlifować gips, którym wyrównałam wszystkie niedoskonałości. Przed malowaniem pamiętałam oczywiście o gruntowaniu – to absolutna podstawa, jeśli chcemy, by farba dobrze się trzymała i nie odchodziła od ściany.

Dopiero wtedy mogłam przejść do najprzyjemniejszego etapu, czyli malowania. A muszę przyznać, że z farbami Valspar to czysta przyjemność – praca idzie błyskawicznie, bez większych komplikacji. Całość, łącznie z nałożeniem dwóch warstw, zajęła mi dosłownie jeden dzień.

A nie powiedziałam Wam jeszcze najważniejszego – jaki kolor ostatecznie wybrałam spośród wszystkich testowanych próbek. Po wielu próbach, obserwacjach przy różnych porach dnia i porównaniach… zwycięzcą został Coconut Juice. Ten odcień okazał się dokładnie tym, czego szukałam – subtelny, ale jednocześnie pełen charakteru, idealnie wpisujący się w klimat naszej jadalni.

Ostatecznie zdecydowałam się na głębokie matowe wykończenie VALSPAR Ultimate Ściany & Sufity z technologią Life-Kind®, które gwarantuje wyjątkowe krycie i niesamowity, głęboko matowy efekt.

 

Zwykle korzystałam z serii farb Valspar premium ściany & sufity, ale tym za namową sprzedawcy, zdecydowałam się przetestować jeszcze bardziej matowe wykończenie, żeby sprawdzić, jak bardzo matowa może być ściana. Efekt zrobił na mnie ogromne wrażenie! To była moja pierwsza przygoda z Ultimate Pro, a jakość farby okazała się równie znakomita, jak w przypadku produktów, z których korzystałam wcześniej.

Efekt końcowy jest niesamowity – ściana wygląda tak, jakby nie odbijała światła, a głęboki mat sprawia, że kolor jest naprawdę nasycony i elegancki.

 * Testery kolorystyczne przygotowywane są na bazie Valspar Premium, więc nie ma możliwości przetestowania głęboko matowego wykończenia farby Ultimate. Dlatego efekt końcowy był dla mnie totalnym zaskoczeniem – ściana wygląda tak, jakbym nie spodziewała się tak intensywnego i eleganckiego matu.

Jadalnia po metamorfozie

A tak jadalnia prezentuje się już po metamorfozie. Na ścianach wreszcie pojawiły się rodzinne zdjęcia, wywołałam kadry z tegorocznych wakacji nad morzem, a także te bardziej sentymentalne, na przykład z przedszkola moich dzieci. Dzięki temu przestrzeń zyskała osobisty charakter, a ja miałam ogromną frajdę wreszcie uporządkować fotografie, które dotąd leżały w szufladzie.

Całość wygląda teraz spójnie, przytulnie i dekoracyjnie, to miejsce, na które z przyjemnością można patrzeć podczas wspólnych posiłków. Jestem naprawdę mega zadowolona z tej przemiany. Znalazło się miejsce na wszystko, a przestrzeń wreszcie nabrała życia i klimatu.

A Wy co myślicie o tej zmianie?

Mam nadzieję, że podobała Wam się ta metamorfoza. Będzie mi ogromnie miło, jeśli zostawicie ślad o sobie w komentarzu. A jeśli zainspirowała Was do zmian we własnych wnętrzach, tym bardziej cieszę się i mogę powiedzieć, że osiągnęłam swój cel.

Zapraszam Was także do innych postów, które przygotowałam wraz z marką Valspar, z którą współpracuję już kolejny rok. Jestem z tego niesamowicie dumna i szczęśliwa, ponieważ żadna inna marka nie oferuje dwóch milionów kolorów do wyboru, a dla takiej koloromaniaczki jak ja jest to prawdziwe spełnienie marzeń.

Zobacz inne metamorfozy z marką Valspar:

Post powstał przy współpracy z marką Valspar

 

Related Posts