Moda na śniadanie

by Kasia Bobocińska
Dziś post nietypowy, zupełnie niezaplanowany. Wybrałam się wczoraj z rodziną na spacer. W planach mieliśmy przeprawę promem na drugą stronę Wisły. Plany pokrzyżowała nam jednak pogoda i zupełnie przypadkowo trafiliśmy na targ. Nie taki zwyczajny targ, ale śniadaniowy. W dawnym ogródku jordanowskim, który był kiedyś placem moich dziecięcych zabaw zorganizowano targowisko pyszności. Organizowano go już któryś raz z kolei. Wiedziałam, że coś tam się dzieje, ale nigdy nie miałam czasu żeby tam wpaść. Zawsze akurat gdzieś jechałam, miałam już weekendowe plany itp.
Wczoraj zupełnie przypadkowo tam trafiliśmy i to bynajmniej nie w porze śniadania tylko raczej obiadu.

Moda na śniadania trwa. I nie tylko w stolicy. Widziałam już parki śniadaniowe w rożnych miastach Polski.  Nie jest
to zjawisko nowe. Od jakiegoś czasu śniadanie przestało być sprawą
prywatną a stało publiczną. Jeszcze kilka lat temu poranne śniadanie to bułka z jajecznicą jedzona na szybko w kuchni. Rozpustą było, gdy komuś chciało się w sobotnie popołudnie skoczyć po bułki do piekarni. To śniadanie singli. Inaczej było w rodzinach z nmałymi dziećmi. Po całotygodniowej gonitwie w sobotę mamy starały się rozpieszczać swoje dzieci wyjątkowymi posiłkami. To był czas na naleśniki, placki z jabłkami, racuchy. 

Teraz celebrujemy śniadania. W weekendy na targach śniadaniowych a w tygodniu w specjalnych kafejkach które specjalizują się w menu śniadaniowym. Jeszcze jakiś czas temu wyrastały one w Warszawie jak grzyby po deszczu. Zdarzyło się Wam umówić na jajecznicę ze znajomymi? Ja przyznam się szczerze, że „za moich czasów” tego nie było. 

Sobota to doskonały dzień na rozpieszczanie swoich kubków smakowych. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Cały park wypełniony był rodzinami z dziećmi siedzącymi na kocach oraz właścicielami pięknych holenderek. To doskonały sposób na spotkanie się ze znajomymi. Nie chodzi tylko o celebrowanie posiłku, ale pokazanie swojego pięknego roweru. Najlepiej przyjechać na nim w długiej spódnicy, a w koszyku rowerowym (koniecznie wiklinowym) trzymać bukiet kwiatów np. takich które można kupić na targu. Taka moda miejska. 

Moim odkryciem jest lemoniada pokrzywowa. Zaskakujące, ale to naprawdę świetnie smakuje i orzeźwia. W smaku przypomina trochę modne i reklamowane piwa smakowe np. z lemoniadą cytrynową. Do tego stopnia smak przypominał mi piwo, że aż musiałam się dopytać czy napój jest bezalkoholowy.

Mimo, że specjałów kuchni polskiej było naprawdę wiele w końcu zdecydowaliśmy się na przypomnienie sobie smaków Azji i skosztowaliśmy krewetek w tempurze, kalmarów w cieście czy sajgonek. Mogliśmy przypomnieć sobie jak wspaniałe były wakacje w Wietnamie.

Related Posts