5 rad, które ułatwiły mi codzienność z niemowlakiem.

by Kasia Bobocińska

Chciałabym dzisiaj Wam opowiedzieć o kilku radach, postanowieniach, które wypracowałam w trakcie mojego trwającego już siedem lat macierzyństwa i które zdecydowanie ułatwiają mi codzienność z niemowlakiem. Dzięki nim mogę spełniać się zarówno w roli matki, jak być też aktywna zawodowo. Był maj, byłam w dziewiątym miesiącu ciąży a za chwilę na świecie miał pojawić się Julek. Dom jak dom, nie był specjalnie zaniedbany, starałam się jak mogłam, aby był w nim względny porządek, ale wiadomo, ze względu na mój stan pewnych rzeczy już zrobić nie mogłam. Musiałam na czas ciąży zrezygnować z mycia okien oraz nie mogłam zwinnie wślizgnąć się, żeby posprzątać przestrzeń pod toaletą. Maj i czerwiec to u nas sezon imprezowy. Lada chwila w domu zjawią się goście, aby świętować siódme urodziny córki. Wiadomo, że nie mogę ich przełożyć! Choć nogi wyglądają jak dwa spuchnięte serdelki, kręcę ten tort do późna w nocy, aby dziecko było szczęśliwe. 

1. Poświęcaj się, kiedy trzeba, ale nigdy nie rezygnuj z siebie

Mając obecnie trójkę dzieci, wiem, że są momenty, gdy nasze potrzeby, moje potrzeby, trzeba schować głęboko w sobie i poświęcić się. W przeciwieństwie do naszych matek, czy babć, nie robię tego bezwarunkowo. Zawsze dokładnie wiem, czuję ten moment, kiedy trzeba to zrobić, ale są też chwile, kiedy świadomie odpuszczam. Nigdy nie poświęciłabym swojej pasji, czy pracy, którą kocham, dla nich, bo wtedy ani oni ani sfrustrowana ja, nie bylibyśmy szczęśliwi. Zawsze szukam złotego środka. Nie odpuszczam i nie porzucam swoich marzeń. I wtedy właśnie wiedziałam, że muszę ten tort zrobić. Teraz pewnie zaplanowałabym to lepiej i zamówiłabym go w cukierni, ale wtedy cierpiałam na typowe nieogarnięcie ciążowe. Zresztą jak się zaraz przekonacie, poleganie na innych czasem może nas bardzo rozczarować.

2. Korzystaj z pomocy innych

Wiedząc, że zbliżają się urodziny córki, a dom wymaga odświeżenia, pierwszy raz zamówiłam usługę sprzątania. Nie miałam doświadczenia w zamawianiu takich usług oraz wymagań, jakie trzeba postawić, zlecając, takie usługi. Myślałam, że to jeden z tych zawodów, który oparty jest na wzajemnym zaufaniu. Zamawiam usługę, wybieram wnętrza do posprzątania, omawiam czy wykonawca korzysta z moich, czy jego środków czystości, a potem cieszę się już czystym domem. Nic bardziej mylnego! Posłuchajcie, jak było!

Po pierwsze, zgłosiłam już przy zamawianiu usługi, że mój odkurzacz jest uszkodzony i mówiąc prosto „nie ciągnie”, stąd też mam poważny problem odkurzaniem wszystkich powierzchni. Wyobrażałam sobie, że firma sprzątająca ma w wyposażeniu odkurzacz. Nie. Podobno ich odkurzacz był na innym „sprzątaniu” i koniec końców skończyło się na używaniu mojego starego odkurzacza, który wył, zamiast sprzątać.

Po drugie, panie były dwie, jedna starsza siedziała tylko na krześle i wydawała komendy, a druga młodsza wykonywała je pod nadzorem. „Umyj to okno”, „Sprzątnij żyrandol”. Serio. Tak jakby starsza uczyła młodszą sprzątać. Ok, pomyślałam, dziwne, ale może akurat trafiłam na świeżą uczennicę. Szybko okazało się, że problem jest poważniejszy, bo pani nie potrafiła sprzątać sama. Punktem zapalnym na mojej liście zadań był prysznic i widoczny na nim osad z twardej wody. „Pani starsza” zostawiła młodszą z tym zadaniem i pojechała na dwie godziny „załatwiać swoje sprawy”. Niby łatwa sprawa. „Pani młodsza” otrzymała środki czystości oraz jasno sprecyzowane zadanie. Jakie było moje zdziwienie, kiedy po dwóch godzinach kabina była cały czas biała od osadu z kamienia a „pani młodsza” stwierdziła po prostu:

– Nie da się wyczyścić!. 

– Jak to się nie da wyczyścić? – spytałam

– Nie da się. Próbowałam. Sama pani widzi!

– Jak to się nie da?! Mam zostać z brudną kabiną? – spytałam. – Zaraz przyniosę pani mleczko do czyszczenia i lepszą gąbkę oraz ocet i zobaczy pani, że się da!

I tak też zrobiłam. Wyobraźcie sobie, ja, trzy tygodnie przed porodem, ledwo mieszcząc się w tej dusznej kabinie, pełnej oparów po sprzątaniu, szoruję kabinę i pokazuję, że się da. Po ok. godzinie pani osiągnęła względny sukces, bo to jednak nie środki czystości stanowiły problem a chęć i zapał do pracy. Po chyba trzech godzinach spędzonych w łazience na górze pani powiedziała „Skończyłam” i poszła sprzątać schody.

Jakie było moje zdziwienie, gdy po jakimś czasie weszłam do łazienki ze skosem i zorientowałam się, że oprócz nieszczęsnej kabiny oraz przetarcia podłogi w łazience nie jest zrobione nic! Serio! I nie myślcie, że się czepiam. Podłoga była czysta a na listwach przypodłogowych leżały „koty kurzu”. Każdy by to zauważył i przetarł mokrą szmatką, ale najwidoczniej nikt nie wydał takiego polecenia. Toaleta oraz umywalka nie zostały nawet tknięte. W umywalce widoczne były smugi po paście do zębów dzieci a lustro nad umywalką było w białe cętki oraz inne smugi! Opadły mi ręce! Nie tego się spodziewałam! Myślałam, że zamówienie usługi sprzątania nie polega na ciągłym kontrolowaniu sprzątającej, wydawaniu poleceń, czy chodzeniu krok za krokiem, za sprzątającą. Zaprosiłam „panią młodszą” jeszcze raz do toalety i pokazałam nieumytą umywalkę oraz sedes. O efekty poprawek nawet nie pytajcie. Pani nie dotknęła się ręka toalety, wpuściła tam tylko trochę środka odświeżającego. Koniec końców, ja z wielkim brzuchalem szorowałam toaletę i po 8 godzinach sprzątania „pani młodszej” byłam uboższa o sporą sumkę w portfelu (bo oczywiście płaciłam za pracę dwóch pań tej młodszej sprzątającej i starszej rozkazującej) oraz sprzątałam każde pomieszczenie sama.

Morał z tej opowieści jest taki, że zamiast wydawać okrągłe sumki na pomoc sprzątającą, po której sprzątam jeszcze raz, wolę kupić sobie robota sprzątającego, na którym przynajmniej mogę polegać! I tak też zrobiłam! Zamiast denerwować się źle posprzątanym domem, poprawiać po pani sprzeczającej, sprawiłam sobie takiego pomocnika, który mnie nie zawiedzie. Wreszcie mam sprzęt na miarę moich oczekiwań!

codzienność z niemowlakiem

3. Sztuka odpuszczania

To jedna zalet macierzyństwa po raz trzeci. Przy pierwszym dziecku cały czas sobie wmawiałam, że coś „muszę” zrobić. Teraz moja codzienność z niemowlakiem wygląda tak, że najwyżej „mogę” coś zrobić. Nie stawiam sobie celów do wykonania „na już!”. Kiedyś po nieprzespanej nocy, słaniając się na nogach, ogarnęłabym dom, ugotowałam obiad, odpisałabym na maile i pewnie zabrałabym się za koleiny projekt DIY a potem opadła z sił. Teraz bardziej mi zależy, żeby po prostu być z maluchem i nie przegapić żadnego momentu jego rozwoju. Po ciężkich nocach, a wiadomo, takie zdarzają się, co jakiś czas, wolę usiąść na kanapie odpalić Netflix’a, zrelaksować się, czy pobawić się na dywanie z dzieckiem, niż łapać pięć srok za ogon. Chcę mieć posprzątane, to włączę iRobota i on wykona za mnie robotę a ja bez wyrzutów sumienia odpocznę po ciężkiej nocy. Nie ma czasu zrobić obiadu? Wrzucę kilka obranych warzyw do wielozadaniowego robota kuchennego (jego recenzję znajdziecie we wpisie: Mój nowy pomocnik kuchenny) i po chwili mam gotowy obiad! Trzeba sobie ułatwiać życie, jak tylko się da, korzystać maksymalnie z urządzeń ułatwiających nam codzienne obowiązki a zaoszczędzony w ten sposób czas mądrze wykorzystać.

Pewnie widzicie już tę pełną sielankę: zmęczona mama ogląda telewizję, dziecko słodko bawi się na dywanie a robot sprząta cały dom. Niekoniecznie tak jest! Ponieważ odkąd pokazałam naszego robota na Instagramie zalała mnie lawina pytań, dlatego winna Wam jestem szczerą odpowiedź na Wasze pytania a nie serwować piękne obrazki, jak z reklamy. Osobiście nie potrafię oglądać telewizji z włączonym robotem. Nie chodzi tu, w żadnym razie o hałas, bo robot jest na tyle cichy, że pewnie dałabym radę, raczej chodzi o odwracanie uwagi. Jak włączę naszego Gustawa, bo takie imię otrzymał on po tym jak zapytałam Was : Jak nazwać naszego iRobota?, patrzę na niego zafascynowana, zamiast oglądać telewizję. Gustaw jeździ swoimi ścieżkami i mówiąc szczerze patrzenie na niego, choć tak fascynujące, jest destrukcyjne. Dlaczego? Podczas odkurzania odkurzaczem tradycyjnym, sprzątam w jednym miejscu i jadę dalej, natomiast Gustaw dumnie przejedzie w jedną stronę, w drugą, zmieni kierunek, potem wróci w to samo miejsce a ja patrząc na niego chciałabym żeby posprzątał właśnie tu.

Oczywiście po jakimś czasie wróci w to wskazane przeze mnie miejsce, ale najpierw posprząta kuchnię i łazienkę. Dlatego lepiej zająć się sobą i włączyć robota podczas naszej nieobecności w domu, niż patrzeć jak pracuje. Sprząta dobrze, ale jeździ tam gdzie chce, no chyba że ograniczymy mu trasę i w drzwiach postawimy wirtualną ścianę. Za pomocą czarnego słupka dołączonego do zestawu możemy ograniczyć mu możliwość poruszania się tam, gdzie chce nasz robot.

Drugą opcją, z której możemy skorzystać, aby zaprogramować trasę Gustawa to przycisk SPOT znajdujący się na górze naszego iRobota, na prawo od głównego CLEAN. Po jego włączeniu Gustaw sprząta intensywnie tylko w jednym miejscu. Ta opcja świetnie przydaje się, gdy dzieciaki rozsypią coś na dywanie i trzeba to szybko posprzątać zanim w swoje zwinne rączki dorwie to Julek. I tak dobrze przeczytaliście, nasz robot świetnie radzi sobie ze wszystkimi powierzchniami, z dywanami również.

4. Planuj, ale z rozsądkiem

Trójka dzieci, przedszkole, pierwsza klasa szkoły podstawowej i niemowlak = bez kalendarza ani rusz! Już we wrześniu miałam bliskie spotkanie z rzeczywistością! Nie da się wszystkiego ogarnąć, bez planu! Oczywiście, mądrego planu uwzględniającego wiele zmiennych i niewiadomych. Cały tydzień, to szczegółowa rozpiska z planem lekcji, zajęciami pozalekcyjnymi dzieci, wizytami lekarskimi. I to jest pewna stała w kalendarzu a wszystko co pomiędzy to zmienne. Czasem potrafię trzy cztery razy zmieniać rozkład dnia lub posiłkować się pomocą dziadków, gdy sama walczę z katarem niemowlaka! Dlatego ogromnym ułatwieniem dla mnie jest możliwość zdalnego planowania sprzątania oraz pracy iRobota za pomocą specjalnej aplikacji na telefon.

5. Wykorzystaj każdą minutę dla siebie

To chyba najważniejsza rzecz, o której należy pamiętać będąc mamą niemowlaka. Każdą wolną chwilę, kiedy dziecko słodko zaśnie, należy maksymalnie wykorzystać! W codzienności z niemowlakiem nie można zapomnieć o sobie i wolną chwilę wykorzystać dla siebie, aby nie zatracić się w tym wszystkim. Nie zapomnij sprawić sobie małej przyjemności i nie ważne czy będzie to pyszny deser, maseczka, którą położysz na twarz, nowy ciuszek zamówiony przez internet, czy „wychodne na pazurki”. Raz na jakiś czas trzeba i nie można się bać zostawić dziecka na chwilę z tatą. Mój mąż nie raz udowodnił, że z dziećmi radzi sobie świetnie, trzeba tylko dać mu szansę, aby się wykazał. Nie bez przyczyny mówi się: „szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko”. Warto o tym pamiętać i w żadnym przypadku nie robić z siebie męczennicy. Nikomu nie wyjdzie to na dobre. Zdrowe i rozsądne podejście do macierzyństwa, to najważniejsza z rad ułatwiających nam codzienność z niemowlakiem.

Mam nadzieję, że mój post ułatwi Wam choć trochę codzienność z niemowlakiem. Przygotowałam też dla Was kilka praktycznych informacji o naszym Gustawie o które pytaliście mnie poprzez Instagram.

Mój iRobot Roomba e5 ma 2 szczotki główne i opatentowany 3-stopniowy system sprzątania, dzięki czemu naprawdę sprząta nasze podłogi a nie tylko przejeżdża się po nich robiąc dużo hałasu i zamieszania wokół siebie!

Co ciekawe, te dwie zielone rolki, które widzicie na spodzie Gustawa, kiedy się zużyją (producent wspomina o okresie od 6 do dwunastu miesięcy) można prosto wymienić. Koszt zestawu, to około 120 zł.

Na spodzie urządzenia jest pojemnik, w którym zbiera się brud. Napełnia się on co około dwa dni i należy go opróżnić i umyć pod bieżącą wodą. Przed umyciem należy usunąć filtr.

Jak ładujemy urządzenie? Za pomocą stacji dokującej podłączonej za pomocą kabla z gniazdkiem. Gustaw sam wjeżdża na stację i się ładuje po każdym cyklu pracy.

A jak Julek zareagował na naszego nowego pomocnika Gustawa? Uwielbia go. Jak tylko zostawimy go na chwilę na dywanie czołga się i pełza próbując zbliżyć się do Gustawa. Stał się on ulubionym celem pielgrzymek Julka! Jak widzicie pracujący Gustaw stanowi dla niego świetną rozrywkę, trąca go łapką i cieszy się ogromnie jak go widzi. Kiedy Gustaw stoi sobie spokojnie na stacji dokującej Julek potrafi wjechać na niego pupą czworakując do tyłu, uruchamiając go w ten sposób! Mamy z nimi niezły ubaw! Dzięki inwencji Julka i pomocy Gustawa w domu jest czyściej niż kiedykolwiek!

Related Posts