Corten, czyli burzliwa dyskusja o rdzy!

Corten, czyli burzliwa dyskusja o rdzy!

Dziś zabieram Was na moje Powiśle i przedstawię corten sprawcę małego zamieszania! Kocham tę dzielnicę całym sercem i czasem wydaje mi się, że nie mogłabym mieszkać nigdzie indziej. W moim domu od zawsze wspominamy, że mój dziadek, jako dziecko biegał tutaj na bosaka, bo kiedyś ta dzielnica wyglądała zupełnie inaczej. Można powiedzieć, że mieszkam tutaj od dziada pradziada.

Powiśle zmienia się ogromnie z roku na rok. Za czasów mojego dzieciństwa, sporo było tu poczciwych, choć czasem awanturujących się, utracjuszy. Mój tata nadal wspomina sytuację, kiedy jeden z nich przez całą noc pilnował mu samochodu (wtedy tata jeździł dużym Fiatem), bo zapomniał zamknąć okno, a w tamtych czasach oznaczało to po prostu stratę radia. To nadawało pewnego kolorytu całej dzielnicy. Zresztą od przedwojnia ta konkretnie okolica znana była z upojnych nocy, o czym świadczy fragment Polki Czerniakowskiej, którą znam z przyśpiewek babci:

“Tam, na rogu Czerniakowskiej
Przy Cecylii i Śniegowskiej
Tam jest klawe urządzenie
Elektryczne oświetlenie
Tam, na rogu Czerniakowskiej
Przy Cecylii i Śniegowskiej
Możesz bawić się, na zdrowie
Masz pod ręką pogotowie
Przy bufecie panna Mania
I ta spuchła panna Frania
Tam frajerów cała sić
Bo tam ćmagę dają pić” – fragment Polki Czerniakowskiej

Nigdy nie czułam tu strachu, mimo barwnej i często bardzo głośnej publiczności stołecznej Legii, która cyklicznie nawiedza moją okolicę skutecznie uniemożliwiając mieszkańcom “godne” parkowanie.

Oczywiście dla naszej rodziny Nowy Rok przyniesie pewne zmiany, ale nie oznaczają one na pewno stałego rozstania z moim rodzinnym domem. To tylko pewien etap i uwierzcie mi, zakładam, że za jakiś czas tu powrócę. Póki co, jak wiecie mam wyzwanie w postaci Starego domu. Wybaczcie chwilę milczenia, ale pojawiły się pewne problemy, o których na pewno napiszę Wam już w przyszłym tygodniu i fani cyklu Never ending story, mam nadzieje, że będą zadowoleni z mojego ogłoszenia: “I’m back!”. Po chwili milczenia wracam z nową energią do działania!

Rdzewiak

“Rdzewiak” – tak pieszczotliwie nazywam pewien budynek na Powiślu, który zyskał już pewną sławę i wywołał ciekawą dyskusję na Instagramie oraz podczas kilku nagranych przeze mnie Insta story.

Tutaj możecie zobaczyć mój post:

Myślę, że jeśli nawet nie jesteście za pan brat z architekturą, to historia tego budynku powiązana jest trochę z historyczną architekturą, budowaniem budynków w kontekście do otaczającej przestrzeni, w poszanowaniu woli mieszkańców, a także pewne relacje społeczne pomiędzy człowiekiem a miastem. Nie musicie znać się na architekturze, żeby móc się wypowiadać w sprawach ważnych. Nie skończyłam architektury, myślę, że nigdy nie będę architektem, bo od konstrukcji budynków zdecydowanie bardziej pociąga mnie ich wnętrze. Mimo to, jeśli coś w zmieniającym się otoczeniu drażni moje oko, zdecydowanie wyróżnia się z tkanki miasta, to zwracam na to uwagę i mówię.

Czym jest corten?

To ten budynek od jakiegoś czasu bardzo przyciąga mój wzrok i powoduje mój wewnętrzny sprzeciw. Zanim jednak staniecie w obronie tej, nie przeczę, ciekawej architektury, wysłuchajcie proszę, moich argumentów, przeciw jej konkretnie lokalizacji.  Jestem chyba ostatnią osobą, która skreślałaby ten budynek, bo ma nietypową formę (jest w nie coś niepokojącego a zarazem interesującego) lub wykonany jest z jakże modnego ostatnimi czasy materiału – cortenu.

Rdzewiejące płyty, które mój tata uznała za stan przejściowy w tworzeniu tego budynku, to w rzeczywistości corten, niezwykle ostatnio popularny materiał wykorzystywany przez wielu znanych architektów w Polsce i na świecie. Jest to nic innego jak stal o podwyższonej odporności na warunki atmosferyczne. Na jej powierzchni po wystawieniu na działanie powietrza i deszczu samoczynnie pojawia się powłoka ochronna przypominająca rdzę.

‘Zardzewiała’ okładzina elewacji od kilku lat jest najmodniejszym materiałem budowlanym. Z jej użyciem wznosi się mosty (szczególnie ciekawy przykład to renowacja średniowiecznego mostu nad rzeką Tordera, Sant Celoni, Hiszpania, 2003, proj. Alfa Polaris – zobaczcie jak wygląda obłożony cortenem – tu), domy jednorodzinne i muzea, szczególnie chętnie wśród zabytków.

I to chyba budzi największe kontrowersje.

“Architekci użycie rdzawej stali uzasadniają chęcią wzniesienia obiektów minimalistycznych, nie narzucających się, pasujących do kamiennych domów wokół. Zależało im, by zbudować obiekty dynamiczne, ale nie stanowiące konkurencji ani dla ciągnących się po horyzont willi, ani prastarej zabudowy. Znów okazało się, że zardzewiałe płyty stalowe doskonale się do tego nadają.” – wypowiedź z bryła.pl

Polskie realizacje z cortenu

W Polsce jedną z bardziej znanych budowli z cortenu jest Gdańskie Centrum Solidarności, zaprojektowane przez pracownię Fort, w którym miałam okazję gościć podczas tegorocznego Blog Forum Gdańsk. Duże wrażenie robi też rdzawy materiał użyty do budowy pawilonu w miejscu pamięci muzeum w podwarszawskich Palmirach (pracownia WXCA). Przepiękny związek zardzewiałego cortenu z architekturą zabytkową zaprezentowała pracownia Medusa Group, którą znam z fantastycznych realizacji loftowych, projektując Centrum Edukacyjno-Kulturalne im. Ks. Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego i Ogród Różańcowy przy kościele św. Jacka w Bytomiu.  Pomiędzy czerwoną a szarą cegłą, umieszczono częściowo ukryty pod ziemią budynek, obłożony cortenem, który nie razi w oczy i prezentuje się zaskakująco dobrze. Rdzewiejące płyty nawiązują do starzejących się budynków wokoło i nie rażą w oczy nowością. Usytuowany tuż nad Wisłą piękny budynek Muzeum Tadeusza Kantora i siedziba Ośrodka Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora Cricoteka w Krakowie o kolejna polska realizacja z użyciem cortenu.

Photo:sztuka-architektury

Skąd się wzięło moje dzisiejsze zainteresowanie cortenem? Od pewnego czasu mój wzrok przyciąga pewien nowo powstający budynek na Powiślu, obłożony właśnie cortenem. Mówiąc krótko jego lokalizacja, kształt, kolorystyka bulwersuje mnie.
Obchodzę ją w koło, fotografuję, zdaję relację na Insta Stories (jeśli chcecie wiedzieć pierwsi o moich ekscytacjach i wzlotach i upadkach, koniecznie zapraszam na mój profil na Instagramie – Kieruję się jedną zasadą: ma być kolorowo!)
Kiedy na moim profilu pokazałam Rdzewiaka rozpoczęła się dyskusja.

ekspertem nie jestem ale dużo czasu poświęcam na pasję którą jest architektura i sztuka…skromnym zdaniem mogę krótko wyrazić, że możemy być dumni z takich projektów…ktoś posiada dobry zmysł  – napisała jedna z Was.

Kuryłowicz & Associates

Tym “kimś” odpowiedzialnym za przebudowę całego pasa przestrzeni pomiędzy ulicami Ludną a Wilanowską jest znane i cenione buro architektoniczne Kuryłowicz & Associates będący można powiedzieć schedą po zmarłym w 2011 wybitnym architekcie Stefanie Kuryłowiczu.

Kuryłowicz zaprojektował na przykład dom handlowy Vitkac. Czarny, monumentalny gmach postawiony na miejscu dawnego pawilonu Chemii. Mało kto kwestionował jego architektoniczną wartość, ale kontrowersyjne było postawienie tak mocnego akcentu akurat w tej lokalizacji. Szczególnie w kontekście społecznym.

Podobnie jak w przypadku Vitkaca mój największy sprzeciw budzi właśnie lokalizacja. Jak w przypadku Vitkaca także i tutaj wykazano się ingnorancją i było się głuchym na protesty mieszkańców.

Co najważniejsze, mój największy sprzeciw budzi tylko budynek Rdzewiaka, czyli ten usytuowany wzdłuż Ludnej, który ma docelowo być restauracją i osiedlowym klubem seniora. Pozostałe budynki mieszkalne stojące w głąb osiedla SMB Torwar ładnie wkomponowały się w otaczającą przestrzeń i mimo wielu utrudnień i niedogodności, na jakie narażeni byli mieszkańcy podczas ich budowy, zajęły między innymi pustą przestrzeń po osiedlowym parkingu.

 

Wszystko zależy od kontekstu

Wszystko zależy od kontekstu. Nie ma nic złego w nowoczesnej architekturze, nie ma nic złego w architekturze z cortenu o ile jest odpowiednio usytuowana. Okazuje się, że corten pięknie współgra z budynkami zabytkowymi i pewnie tym kierowano się, doklejając go do starej kamienicy wybudowanej w latach 1935-1937 (początkowo myślałam, że budynek jest z lat 50-60, stąd błędny przekaz na Instagramie).

Z kolei naprzeciwko stoi, niegrzesząca urodą, ale zabytkowa kamienica z 1935 roku – Dom mieszkalny pracowników Ministerstwa Poczt i Telegrafów (Ludna 4) a tuż za nią zbudowana w 1900 roku wytwórnia materiałów tytoniowych “Union”, potem drukarnia Zonera, aż wreszcie  Okręgowa Składnica materiałów pocztowych.

Dom mieszkalny pracowników Ministerstwa Poczt i Telegrafów

To nie pierwsza spektakularna budowa Kuryłowicz & Associates w tej okolicy. Warto wspomnieć o budynku The Tildes, który z miejsca skradł moje serce i absolutnie nie było mowy o żadnych protestach. Oddalony zaledwie o 200 metrów od Rdzewiaka, przepiękny budynek jest akurat tym, co najbardziej kocham w architekturze. Lubię jak budynek pięknie gra w przestrzeni. A ten to potrafi. Usytuowany nad samą Wisłą ma tę przestrzeń do “rozwinięcia się”.

Tam, gdzie jest przestrzeń na taką architekturę, kupuję ją bez reszty:

Photo: thetides-office.com

Jak widzicie sporo się dzieje ostatnio w tej okolicy. Nie mogę też nie wspomnieć o pięknie odrestaurowanej kamienicy na rogu Ludnej 9, czyli Domu mieszkalnym Pocztowej Kasy Oszczędności.

Przepiękna kamienica na Ludnej

Tak wyglądała ta kamienica jeszcze kilka lat temu. Zaprojektowana w 1923-24 przez Józefa Handzelewicza. W 1939 roku spłonęło górne piętro kamienicy i mansardowy dach. Częściowo odbudowana po wojnie, nigdy nie odzyskała dawnego blasku. Kamienica zaprojektowana była w stylu akademickiego klasycyzmu, którego głównym prekursorem był Marian Lalewicz, któremu to właśnie przez długi czas przypisywano autorstwo tego budynku.

Photo: nowawarszawa.pl

A to już moje zdjęcia tej realizacji:

Ozdobne drzwi wejściowe z monogramem “PKO”:

Wracając jednak do Rdzewiaka, który to właśnie jest przyczyną całego zamieszania, ale także inspiracją do napisania tego posta. Pokazując otaczająca go architekturę, chciałam pokazać Wam właśnie ten kontekst. Sporo jest tu starych budynków. Do niedawna, w okolicy mieszkali przede wszystkim starsi ludzie. Rozumiem, że ukłonem dla nich jest właśnie zaproponowany przez architektów klub seniora.

Niedawno uświadomiłam sobie, że patrząc na ten budynek, patrzę jako reprezentantka społeczności lokalnej i to może mieć wpływ na moją obiektywność.

Komuś może się nie podobać kamienica z lat 30. Może brakuje jej zdobień i wydaje się na pierwszy rzut oka bardzo niepozorna. Piękno tkwi jednak w jej prostocie. Na klatkach zachowane są ozdobne posadzki w szachownice oraz stare balustrady. Z zewnątrz niepozorna kostka.
Uważam, że na wszystko jest czas i miejsce i na takiego Rdzewiaka również. Gdyby tylko:

  1. nie był wkomponowany w starą architekturę Powiśla, czyli kamienicę z lat 30
  2. gdyby ta kamienica byłaby bardziej ozdobna lub pokryta czerwoną cegłą, tak jak w przypadku innych budowli w starej zabudowie wykonanych z cortenu
  3. gdyby był budynek mieszkalny, który byłby niezwykle potrzebny w tym miejscu, a nie napuszony budynek, doczepiony do zastanej architektury jak kwiatek do moherowego beretu, tylko po to, aby budowę osiedla uwieńczyć jakąś spektakularną budowlą ku uciesze ego projektanta

byłabym w stanie go zaakceptować.

W obecnej postaci budzi mój sprzeciw.

Myślę jednak, że zasługuje na dyskusję i gorąco Was do niej zapraszam.

Co sądzicie o budynku z cortenu w takim miejscu? Co sądzicie o cortenie jako materiale wykończeniowym?

Jeśli podoba się Wam ten artykuł, miło mi będzie jeśli go  udostępnicie.

Udostępnij