DIY: renowacja szafki część 2

Zapraszam Was na drugą część posta o renowacji starej szafki. Pierwszą część opisywałam tutaj ----> DIY: renowacja szafki część 1
To najbardziej znienawidzona, przez mojego męża, szafka jaką miał okazję oglądać w życiu. Dlaczego?

Po pierwsze, gdy na nią patrzy przypomina sobie jak został przechytrzony (historię przekrętu opowiadałam Wam tutaj - klik)

Po drugie podczas renowacji strasznie go absorbowałam ciągle prosząc: "przykręć mi to, wywierć mi tu dziurkę, przytrzymaj, zrób mi zdjęcie...itp.".
Po trzecie, ponieważ pogoda nas nie rozpieszczała i zdjęcia w domu wychodziły marne, to wywoziłam szafkę do rodziców i tam robiłam jej zdjęcia w plenerze. A co się z tym wiązało? Ano to, że mój biedny małżonek musiał ją chyba 10 razy nosić góra-dół po schodach (tak na marginesie mieszkamy na 4 piętrze). Za każdym razem, kiedy jechaliśmy do rodziców, szafka jechała z nami. Większość prac a w szczególności te brudne jak szlifowanie szafki, piłowanie desek na szufladę, wykonywałam u nich. Gdybym jednak całą renowację robiła tylko w weekendy nigdy bym tej szafki ne dokończyła. Dlatego fornir kładłam w domu. W domu też szpachlowałam, bejcowałam, malowałam. Zobaczcie:


Ostatnio skończyliśmy na tym, że położyłam fornir. Muszę przyznać, że za drugim razem poszło mi naprawdę całkiem nieźle. Po położeniu forniru trzeba było jeszcze raz zaszpachlować drobne ubytki i dokładnie zeszlifować boki forniru - to na tym poległam za pierwszym razem. Tym razem byłam bardziej delikatna.
Tak się prezentowała szafka z położonym fornirem.
Na rogach szuflady, jeszcze mokry fornir przytwierdziłam za pomocą zszywacza. Kiedy wszystko wyschło, wyjęłam zszywki a malutkie dziurki zaszpachlowałam. Na ten pomysł wpadłam w przypływie desperacji, więc jeśli ktoś zawodowo zajmuje się renowacją mebli i uzna go za świętokradztwo, to z góry przepraszam. Na moje skromne potrzeby zadziałało.
Przygotowując się do renowacji nie zapomniałam o biżuterii do mebli. Zamówiłam kilka modeli gałek w sklepie regałka.pl, bo nie mogłam się zdecydować na jedne. Wybór jest tam ogromny i mogłabym mieć w domu wszystkie ich produkty. Pomyślę o nich na pewno przy okazji renowacji kuchni. Moim świeżo pomalowanym szafkom przydałaby się odmiana.
Nie wiedziałam też do końca, w którą stronę pójdę z moją renowacją. Zastanawiałam się na przykład, czy zamiast kłaść fornir, nie lepiej pomalować szufladę i blat kryjącą farbą w kolorze miętowym. Pomysłów miałam wiele, więc i gałki zamówiłam w różnych stylach.

Nie mogłam się już doczekać momentu, kiedy będę ubierać moją szafkę w "biżuterię" w postaci gałek.

Zanim to jednak nastąpi sporo pracy przede mną. Kolejne szpachlowanie ubytków:

Gdy szpachla wyschła trzeba było znów szlifować:

Jak widzicie było tego tyle, że robiłam to przez 2 weekendy.

Kiedy szafka była już wyszlifowana przyszła pora na malowanie. Aby wyrównać różnice kolorystyczne pomiędzy nowymi elementami oklejonymi fornirem - blat i szufladę zabejcowałam bejcą w kolorze orzecha.

Za pomocą bawełnianych kłębków naniosłam na szafkę bejcę. Uwielbiam ten kolor. Kiedyś na Allegro kupiłam stary niciak ---> uwaga materiał z 2009 roku (klik).(ps. w końcu stoi na niej umywalka). Był w moim ulubionym orzechowym odcieniu. Bardzo mi się spodobał produkt, którego użyto do renowacji tej szafki. Napisałam więc do sprzedawcy, który zajmował się zawodowo renowacją mebli, z pytaniem: co to jest? Nie chciał zdradzić, ale za odpowiednią (niestety sowitą) zapłatą przysłał mi pół litra tego specyfiku. Podejrzewam, że jest to bejca spirytusowa, ale pewności nie mam. Zachowuje się trochę jak wosk (trzeba ją ogrzewać przed użyciem) a pachnie jakby spirytusem (może wiecie, co to może być). To właśnie tym specyfikiem zabejcowałam szafkę. Szkoda, że nie wiem, co to za tajemniczy produkt.

Następnie na szafkę nałożyłam wosk barwiący.

Niestety szafka miała tak dużo ubytków, a kolor blatu nawet po bejcowaniu różnił się, tak bardzo od reszty szafki, że  uzyskany efekt nie zachwycał. Aby ratować szafkę postanowiłam ją pomalować lakiero-bejcą, która wyrówna różnice kolorystyczne i ukryje pewne niedociągnięcia.


A to moje zamówienie ze sklepu regałka.pl:


Sama nie mogła się zdecydować, które gałki ostatecznie wybrać. Może Wy mi pomożecie, które pasują najbardziej?
Specjalnie zamówiłam gałki, które pasowałyby do szafki, nawet gdybym zdecydowała się pomalować ją częściowo farbą kryjącą. A tak w ogóle to czy nie lepiej byłoby gdybym właśnie gdzieniegdzie użyła miętowej farby. Cały czas rozważam taką możliwość. To moje pierwsza tak pracochłonna renowacja. Jeśli macie jakieś sugestie, pomocne rady, chętnie ich wysłucham.


I jeszcze jedna konfiguracja:
Zobaczcie jak pięknie wygląda fornir. Trudno go odróżnić od reszty szafki.

A to szafka w całej okazałości. Chyba nie wyszła tak źle. Jeśli jesteście rozczarowani, że nie zaszalałam z kolorem to muszę Wam powiedzieć, ze bardzo mnie to korciło. Jednak z szacunku do materiału - kocham stare drewno  i zawsze mam opory, żeby je "krzywdzić" malowaniem- zrezygnowałam z tego pomysłu. Lubię jak widać na drewnie upływający czas. Może jak już się napatrzę na efekt, jaki osiągnęłam to wezmę miętową farbę i pomaluję wgłobienie drzwiczek. Co myślicie? 

A to gałki, które zamówiłam:

1, 2, 3, 4
Zobaczcie jak zmieniała się szafka oraz jej otoczenie (popatrzcie na trawę od zielonej do szarej, jesiennej) - to tylko pokazuje, jak wiele czasu zajęła mi ta renowacja:
 

Szafka jeszcze ma kilka niedoróbek, ale ponieważ już tak długo zwlekałam z publikacją tego wpisu postanowiłam ją pokazać pomimo tych niedociągnięć. Lakiero-bejca nie wyschła ostatecznie, kiedy przewoziliśmy szafkę na końcową sesję. W wyniku tego powierzchnia lakieru była naruszona w kilku miejscach, w jednym nawet odcisnęły się łapki mojego szanownego małżonka. Nie są to jednak duże braki i myślę, że całą metamorfozę można zaliczyć do udanych.

Conchita Home

Nazywam się Kasia Bobocińska i od 2008 staram się dzielić tutaj moimi pasjami i zainteresowaniami. Dziękuję że odwiedził(a)eś CONCHITA HOME. Będzie mi bardzo miło jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią w komentarzu

19 komentarzy:

  1. Napracowałaś się! Brawo Kasiu! Oj kusi jakiś fragment mięty do tych gałeczek, ale napatrz się faktycznie na nią, popodziwiaj i będzie z czasem pretekst do zmalowania czegoś nowego na niej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Dorota, cieszę się, że to napisałaś. Teraz się na nią napatrzę, trochę od niej odpocznę i pójdę pewnie dalej...Wieczna renowacja jednej szafki :) - to chyba będzie nowy cykl na blogu ;)

      Usuń
  2. Kasia, wiem ile taka renowacja kosztuje nerwów pracy i eksperymentów i ponownej pracy.. wiec wielkie gratulacje :) pięknie to zrobiłas :) choc to nie mój ulubiony kolor drewna , to mimo wszystko nie malowałabym go .. bo ładnie tak wyglada. Mietowe gałki wyglądają najlepiej :)

    pozdrawiam
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, miło słyszeć, szczególnie, że nie do końca jestem pewna efektu - te odgniecione łapki męża drażniły mnie tak bardzo, że obecnie szafka znów jest wyszlifowana do stanu poprzedniego. Może jakiś jaśniejszy kolor lakierobejcy? Możesz coś polecić? Wybrałam ten kolor bo tylko taką miałam w domu (końcówkę po malowaniu drzwi wejściowych) a trzeba było działać szybko po porażce z woskiem.

      Usuń
  3. Kiedy zobaczyłam ja po raz pierwszy to pomyślałam pewnie jak większość - za dużo pracy, nie chce mi się. Ale... teraz powiem - było warto. To kawał fajnego, starego mebla i bardzo dobrze, że pozostał w naturalnym kolorze.

    OdpowiedzUsuń
  4. W pierwszym odruchu miałam ochotę pomarudzić, że właśnie całej nie malnęłaś na jakiś kolor, ale faktycznie... Szkoda "psuć" drewno, taka szafka ma swój urok :)
    Macierzy... Ile pracy włożonej! Szacunek!
    Heh, a sytuacja z mężem zabrzmiała bardzo znajomo :P mój podobnie reaguje na moje pomysły ;)
    Cóż, możemy sobie przybić piątkę!

    OdpowiedzUsuń
  5. dużo roboty przy takiej szafce, ale wyszła naprawdę przepięknie. Bardzo dobrze, że jest w naturalnym kolorze, podkreśla jej urok. Cudnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasiu, metamorfoza bardzo udana:) Pamiętaj tylko żeby szlifować zgodnie z kierunkiem usłojenia, inaczej pozostają brzydkie ślady (chyba że chodziło o jej postarzanie...;)) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym zamówiła większe gałki i granatowe do tego koloru lakierobejcy. Ale oprócz tego cudo!

    OdpowiedzUsuń
  8. http://www.dotgalki.pl/pl/p/Galka-z-cyfra-granatowe-5/189

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ to świetne, że jeszcze są na tym świecie ludzie, którzy szanują drewno (oj wiem wiem, przesadzam) , jego prawo do starzenia się oraz historię. To na prawdę super, że nie machnęłaś tego na kolor, tylko poddałaś pełnej profesjonalnej renowacji. Chapeau bas! ... Chociaż nie powiem, malowanie na kolor kuuuusi oj kuuusi mnie też za każdym razem gdy jakiś mebel odnawiam...

    OdpowiedzUsuń
  10. Hyyym... do etapu lakierobejcy bylo cudnie. Super, ze nie poszlas na latwizne i po prostu nie zamalowalas szafki, ale ta lakierobejca, ten odcien i polaczenie z mieta niezbyt mi pasuja. Granatowe galki bylyby lepsze do takiego odcienia drewna. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Podziwiam Cię za pracę włożoną w tę renowację. Szafka odnowiona pięknie. Osobiście nie jestem jednak zdania, że malowanie drewna to grzech. Zdecydowanie wolę wersje kolorowe i dlatego taką szafkę pomalowałabym moimi ulubionymi farbami kredowymi (Annie Sloan albo Americana Decor). Przy ich użyciu nie trzeba zdzierać lakieru ani martwić się o różnice w kolorze. Oprócz niebanalnego efektu, w gratisie otrzymujesz oszczędność czasu ;)
    Gdyby takie cudo trafiło do mnie, pomalowałabym całość na biało (z przetarciami - kocham shabby chic) z wyjątkiem szufladki, która maznęłabym miętą i do tego dodała tą kwiatową gałką także w kolorze mięty
    A do Twojego drewnianego wyboru zmieniłabym gałkę na inny kolor.I tu zgadzam się z dziewczynami - granat pasowałby idealnie.
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, kusisz, kusisz dziewczyno :) Tak jak napisałam być może dojrzeję do tej myśli i jeszcze coś zmaluję :)

      Usuń
  12. Uwielbiam ludzi z pasją! Wiele rzeczy dzięki Nim i między innymi Tobie zyskuje nowe życie! Super :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękna szafka :) bardzo mi się podoba jak teraz wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiele, rzeczy można dzięki gałką zmienić. Ja zmieniłam zwykłe słoiki po przetworach w słoiki do przechowywania guzików. Zapraszam #DIY na moich stronach http://rekodziennik.pl/2015/10/01/diy-sloiki-do-przechowywania/

    OdpowiedzUsuń
  15. Pomimo przygód wyszło naprawdę fajnie :) ja zdecydowanie wolę budować na nowym materiale DIY, ale jak trafi się coś ciekawego nie mogę się oprzeć aby odrestaurować :) pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo podziwiam pracę i efekt, super wyszła. Ja ostatnio jestem zakochana w bieli i drewnie, więc bardzo mi się podoba.:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu jesteś ♥♥♥ Każdy komentarz jest dla mnie bezcenny, bo pokazuje, że warto robić to co robię ❣