KUPILIŚMY STARY DOM- CZY PO ROKU ŻAŁUJĘ?

by Kasia Bobocińska

Tuż przed Świętami Wielkanocnymi (a dokładnie 28.03.2018) minął dokładnie rok, odkąd pierwszy raz ujrzałam nasz Stary dom. Ostatnio ciągłe przypominam sobie ten dzień i myślę jakie szczęście mieliśmy, że go znaleźliśmy. Pamiętam go jakby dziś. Pamiętam też pewne małżeństwo, które również było zainteresowane kupnem i znalazło dom poprzez Google map. Pamiętam mój przestrach i złość, że ktoś może mi go zabrać. Jeśli wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia, to ja wracając z oględzin domu, czułam się jak rażona piorunem. Serce cały czas walczyło z rozumem. Próbowałam sama siebie przekonać, że to za daleko a dom jest za blisko ruchliwej drogi. Nic nie pomagało. Wpadłam jak śliwka w kompot.

Kupiliśmy stary dom. 4 rzeczy, które sprawiły, że wiedzieliśmy, że to ten!

Dojazdy

Jedną z wątpliwości jaki miałam były dojazdy. Rozum podpowiadał, że to całkiem daleko, że ciężko będzie mi tam dostać bez samochodu. Przez rok jeździłam tam i z powrotem głównie pociągiem. Tylko jeden tydzień były utrudnienia w komunikacji, ze względu na remont tunelu pomiędzy stacjami kolejowymi Śródmieście a Powiśle. A tak pociągi kursowały regularnie, precyzyjnie zawożąc mnie na miejsce w 56 minut. W ciepłym przedziale mogłam znów zanurzyć się w powieściach. Wreszcie mam czas na pochłanianie książek.

Czy remont nas dużo kosztuje?

Postępy w remoncie możecie śledzić etap po etapie w cyklu Dziennik Remontu:

STARY DOM: DZIENNIK REMONTU CZ.1

STARY DOM: DZIENNIK REMONTU CZ.2 – KOSZTY REMONTU STAREGO DOMU

STARY DOM: DZIENNIK REMONTU CZ. 3 – PARAPETY

Wiele osób mówiło, że remont starego domu to ogromny wydatek. Cały czas zastanawiam się skąd ta obiegowa opinia? Oczywiście są domy w różnym sytanie. Pewnie takie bardzo zniszczone ruderki mogą przynieść wiele niespodzianek i kłopotów. Ja podczas tego roku nie odnotowałam żadnych poważniejszych wydatków związanych z tym że jest to stary dom. Koszty jakie ponoszę są typowymi kosztami budowlanymi i budując dom też musiałabym je ponieść.

Dotąd na kosztorysie remontu pojawiło się zaledwie kilka pozycji, których by nie było podczas normalnej budowy. Są to głównie prace mające na celu modernizację istniejących rozwiązań np. skuwanie posadzek pod ogrzewanie podłogowe czy demontaż starej elektryki polegająca na zmianie wysokości gniazdek, czy dodaniu nowych punktów.

Ja widzę więcej plusów zakupu starego domu niż minusów. Na przykładnie musiałam inwestować w kaloryfery, okna, drzwi, czy jeszcze wiele innych rzeczy, które ten dom „dał nam w wianie”.

Zresztą na dobrą sprawę koszt zakupu gruntu w tej okolicy, wynosi tyle, ile zapłaciliśmy za dom i działkę.

Można mówić, że dom dostaliśmy w gratisie z całym swoim niezwykłym asortymentem.

Mój optymizm wynika pewnie z faktu, że wciąż patrzę na ten dom przez różowe okulary.

Czy coś mnie zaskoczyło?

Nie ukrywam, że remont domu (nie tylko starego) jest kosztowny. Trzeba mieć zabezpieczoną gotówkę, bo kredyt hipoteczny obejmuje tylko zakup domu. To niestety oznacza, że po zakupie domu musimy sami pozyskać środki na jego remont. Prowadząc firmę Conchita Home staram się pozyskać świetnych partnerów, którzy pomagają mi wyremontować stary dom. Inaczej bym się chyba już dawno poddała.

Jest wiele marek, które gdy tylko usłyszały o projekcie Starego domu, od razu zainteresowały się tematem. Pozwolę siebie je wymienić, gdyż uważam je za cichych mecenasów tego projektu:

Ogromnie się cieszę, że tyle firm mi zaufało i choć niektóre rzeczy trwają dłużej, niż planowaliśmy (remont starego domu często zaskakuje i czas realizacji niektórych etapów znacznie się przedłuża). To zaskoczenie pozytywne.

Było też negatywne. Okazuje się, dużo firm boi się pokazać w starym domu, bo stary do kojarzy się brakiem technologii i brakiem nowoczesności. Jeśli ktoś produkuje nowoczesny sprzęt naszpikowany technologiami, to nie można go pokazać w starym domu. Tam można jedynie prezentować produkty marek ceniących wartości rodzinne. Tak. Też byłam zdziwiona tym marketingowym wyrokiem, bo to zdanie agencji stojących na czele kilku fajnych marek. Lepiej pokazać się w nowym domu niż w starym z problemami.

Nowy czy stary?

Okazuje się, że lepiej jest też zbudować nowy dom niż remontować stary. Ile to razy słyszałam tę opinię. Nawet trudno mi dyskutować z tym stwierdzeniem, bo ta osoba przecież wie lepiej. Słyszała, czytała, no po prostu wie. Zawsze uważam, że ludzie dzielą się na dwie frakcje „stary dom” lub „nowy dom” i obie się wzajemnie zwalczają. Nie ma opcji, żeby osobę będącą w jednej z nich przeciągnąć na drugą. Nawet nie próbuję.

Zmiany. Remont starego domu

Jestem zachwycona. Dom pięknieje z dnia na dzień. Wciąż jest bardzo wiele do zrobienia, ale jeśli kiedykolwiek czegokolwiek mi brakuje, to wystarczy wyjść do ogrodu i śpiew ptaków wszystko mi zrekompensuje.

Tak dom wyglądał rok temu:

Po roku ogród trochę podupadł, nad czym bardzo boleję. Mech „zjadł” nam trawnik. Zresztą w tym roku przyroda dopiero rusz i mam nadzieję, że wkrótce zieleń nam rozkwitnie!

Także elewacja czeka na oczyszczenie i naprawę. Rozważamy jednak ocieplenie werandy cienkim styropianem, aby w zimę było jeszcze cieplej.

Oko cieszy weranda/ogród zimowy, który właśnie malujemy, żeby rozpocząć sezon ogrodowy i grillowy i aby zaplecze było właśnie tutaj.

remont starego domu

Mogłabym napisać, że żałuję, że remont starego domu trwa tak długo, ale to nie prawda. W końcu kupiłam stary dom właśnie po to, aby go sobie powoli wykańczać.

Mieszkam na wsi

Mieszkam na wsi a właściwie od roku, jeżdżę kilka razy w tygodniu na podwarszawską wieś. Czuję się tu zupełnie inaczej. Mam wrażenie, że ludzie są tu zupełnie inni. Często podkreślam, w rozmowach z mężem, że dzięki nam populacja wsi wzrosła aż do 420 osób. Robiąc zakupy w jedynym sklepie we wsi, podbiłam serce pani ekspedientki, która mówi „bo pani to tak zawsze się śmieje, że aż miło panią obsługiwać, a nie jak zwykle, przyjdzie jakiś mruk i ani be, ani me”. Mam wrażenie, że dystans między ludźmi jest tu inny. Jakieś czas temu babuleńka w chuście na głowie wyściskała moją córkę, mówiąc: „dylu, dylu krokodylu”. Ja też skracam dystans. Wczoraj, idąc ulicą, zatrzymałam się przy panu, który grabił swój ogród i powiedziałam: „Ma pan przepiękny ogród. Widać każdą godzinę, jaką włożył pan w jego pielęgnację”. Okazało się, że będąc na emeryturze, całe serce wkłada w swój ogród. Podpowiedział mi kilka trików pielęgnacyjnych. A ja sama zapowiedziałam mu, że jeszcze do niego wpadnę na nauki 🙂

Dobrze się tam czuję. Mam wrażenie, ze życie oparte jest tam na innych wartościach.

Czy żałuję zakupu starego domu? Nigdy!

Related Posts