Pierwsze kadry kuchenne, pierwsze potrawy i smaki Świąteczne

Pierwsze kadry kuchenne, pierwsze potrawy i smaki Świąteczne

Od jakiegoś czasu mogę wreszcie powiedzieć: mamy kuchnię. Choć wizualnie brakuje jeszcze małej kropki nad “i” to mogę śmiało powiedzieć, że przed Świętami, w trakcie przygotowania potraw Wigilijnych, pieczenia ciast, poczułam, że mam kuchnię. A to najważniejsze! Jest taki moment, kiedy przeprowadzamy się do nowego miejsca, i nie ważne czy jest to nowe mieszkanie, dom, czy nawet wynajmowane mieszkanie, kiedy przygotowując jakąś potrawę czujemy: to moja kuchnia. I wcale nie chodzi mi tu o sprzęt kuchenne czy nowe szafki, bo przecież np. w wynajmowanym mieszkaniu zawsze musimy iść na kompromis. Chodzi mi o pewną organizację, płynność poruszania się pomiędzy sprzętami, szafkami, która sprawia, że gotowanie przychodzi nam z łatwością. W nowej kuchni, mamy nowy układ szafek i przez pewien czas musiała się zastanowić jak dobrze zorganizować i wypełnić je wyposażeniem, aby  gotowało mi się wręcz intuicyjnie. Na pewno jest kilka rzeczy, które musiałam mieć pod ręką, aby płynnie poruszać się po kuchni: szuflady w tym jedna najważniejsza przy piekarniku wypełniona sztućcami i łyżkami kuchennymi, szafka na przyprawy, gdzie mogę zmieścić swoje słoiczki z aromatycznymi ziołami, szuflada-cargo na produkty sypkie oraz miejsce- kawałek blatu kuchennego, ulubiony, w którym najlepiej przygotowuje mi się posiłki. I wszystko to znalazłam już w mojej kuchni, szczególnie te ulubione miejsce, które okazało się półwyspem kuchennym i dlatego, spełniwszy te wszystkie warunki mogę powiedzieć: mam kuchnię o jakiej marzyłam. Zapraszam Was na pierwsze kadry kuchenne.

Pierwsze kadry kuchennePierwsze kadry kuchenne

Nie ma lepszego momentu na test sprzętów AGD niż Święta. To właśnie wtedy może okazać się, że piekarnik “niedopieka”, piecze nierównomiernie a lodówka nie jest w stanie pomieścić typowego Świątecznego asortymentu: 3 blach z ciastem, zupy grzybowej, kompotu z suszu, 15 pudełeczek z jedzeniem od mamy, sałatek, kapusty…itp.

Choć co prawda nasze sprzęty kuchenne mieliśmy okazję testować już od kilku miesięcy i jesteśmy z nich naprawdę zadowoleni to dopiero intensywne testy przedświąteczne dały nam jasny obraz:naprawdę nie mam do czego się doczepić a nawet jest lepiej niż przypuszczaliśmy. Jestem bardzo mile zaskoczona na plus, szczególnie piekarnikiem, który mnogością funkcji a szczególnie opcją pieczenia jednocześnie kilku potraw jednocześnie, skradł mi serce i można śmiało powiedzieć, uratował mi Święta. Jak to możliwe, powiecie, żeby gotować jednocześnie potrawy o różnych aromatach? Przecież ryba i ciasto na pewno będą pachnieć później jak ryba z dodatkiem przyprawy piernikowej. Otóż nie. Nasz piekarnik, ma specjalną funkcję nazwaną kompletne menu, która pozwala na pieczenie jednocześnie kilka różnych potraw – bez przenikania się jakiegokolwiek zapachu. A wszystko za sprawą specjalnej opatentowanej technologii DCT, która sprawa, że ciepło można skierować na potrawę z niezwykłą precyzją. W czym tkwi sekret DCT? W piekarniku zastosowano zupełnie nowy typ grzałek zaprojektowanych w taki sposób, aby znacznie usprawnić proces wymiany ciepła. W naszym piekarniku mamy pięć elementów grzewczych: górna grzałka, dolna grzałka oraz trzy innowacyjne, niezależne grzałki z nieosłoniętego drutu oporowego. Są one kontrolowane elektronicznie i w momencie, w którym się rozgrzewają natychmiast przekazują ciepło do strumienia powietrza, dzięki temu niezwykle szybko osiągamy pożądaną temperaturę wewnątrz komory pieczenia. A co to oznacza? Że nawet początkujący “szef kuchni”, taki jak ja, niczego nie przypali.

Nasz piekarnik FS 982 M BK DCT TFT posiada w swoim elektronicznym, kolorowym  menu, aż 17 programów automatycznych,  jednak to dzięki funkcji kompletne menu (Complete Menu) mogłam w Święta spać spokojnie bo ze wszystkim się wyrobiłam, piekąc jednocześnie kilka ciast, nie musiałam tak jak zwykle czekać jak piekarnik będzie wolny lub ostygnie po ostatnim pieczeniu. To bardzo ułatwiło mi przygotowania do Świąt. Staram się powoli uczyć nowych funkcji, ale jak to zwykle bywa, z jednych będę korzystać częściej z innych rzadziej. Testowaliśmy już na przykład program łatwe pieczenie, stworzony specjalnie dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę w kuchni. Chcąc przygotować coś na szybko wykorzystaliśmy program szybkie pieczenie a do przygotowania pizzy tez znaleźliśmy specjalny dedykowany do tego program. Na razie wszystko wychodzi nam super i nie zaliczyliśmy żadnych wpadek. Co więcej, mam wrażenie, ze potrawy są zdecydowanie bardziej soczyste, niż w naszym starym piekarniku. Piernik wyszedł nam w tym roku obłędny. Wilgotny, aromatyczny i idealnie wypieczony!

Franke naprawdę postarał się z technologią DCT i widać że wykorzystał cały swój know-how, bo oprócz tego, ze teraz możemy precyzyjnie piec kilka potraw jednocześnie, bez mieszania się ich zapachów to co dla mnie szczególnie ważne, technologia DCT pozwala obniżyć zużycie energii o 21% w porównaniu do tradycyjnych piekarników!

Oczywiście jak na “wnętrzarkę przystało”, podoba mi się również design naszych sprzętów AGD, utrzymanych w pięknej kruczoczarnej czerni (dostępna jest też wersja w kolorze szampańskim) z delikatną srebrną obwódką nadającą im jeszcze bardziej elegancki wygląd. To właśnie dzięki tej charakterystycznej stalowej ramce wokół, zyskały swoją nazwę: Frames by Franke i każdy sprzęt z kolekcji pasuje do siebie idealnie. Zresztą nie tylko ja zachwyciłam się tym wzornictwem, bo niedawno kolekcja Frames by Franke znalazła się w gronie laureatów w konkursie Design dla Konesera”, organizowanego przez Redakcję miesięcznika Dobre Wnętrze a  ekspert Jury Konkursu – architekt Hernan Gomes, przyznając nagrodę Design dla Konesera dla linii Frames by Franke uzasadnił ją następująco: „otwartość na swobodną kreację przestrzeni i zachęta do przełamywania stereotypów to największe atuty nagrodzonej serii urządzeń Franke”.

Sprzęty kuchenne z kolekcji Frames by Franke nie tylko ładnie się prezentują, ale przede wszystkim przede wszystkim świetnie działają, a to jest dla mnie najważniejsze. Piękny design tylko by mnie drażnił, gdyby sprzęty okazałyby się zawodne! Więcej o sprzętach na jakie się zdecydowaliśmy pisałam Wam we wpisie:

AGD, NA JAKIE SIĘ ZDECYDOWAŁAM. WASZ WYBÓR TO STRZAŁ W 10!

To co jeszcze okazało się niezwykle przydatne, przy przygotowywaniu potraw w naszym nowym piekarniku to teleskopowe prowadnice. Niby nic wielkiego a jednak. Blachy wysuwają się szynko i sprawnie. O tym jakie to ułatwienie zdałam sobie dopiero sprawę jak zaczęłam z tego korzystać. Wcześniej wysuwanie gorącej blachy często kończyło się oparzeniem a poza tym trwało dłużej. A ja przez lata walczyłam z tradycyjnym wysuwaniem blachy! Te wszystkie drobne udogodnienia tak cieszą, że jestem na etapie fascynacji i totalnego zachwytu z powodu mojej nowej kuchni. A to przekłada się na ogromną radość przygotowywania potraw. Odgrzebuję stare przepisy i piekę, gotuję jak nigdy!

O tym jak ważne jest zaufanie do sprzętów AGD oraz znajomość ich możliwości przekonałam się niestety boleśnie na własnej skórze. Tak się akurat złożyło, ze większość wypieków zrobiłam w nowej kuchni w starym domu ale jedno cisto chciałam jeszcze upiec w poranek Wigilijny. Ponieważ Wigilie spędzaliśmy w rozjazdach a mój mą musiał jeszcze rano pójść do pracy całą rodziną pojechaliśmy rano do starego mieszkania. I to tu w starej kuchni, którą przecież znalazłam tak dobrze, piekłam ostatnie ciasto. I co? Przyzwyczajona do niezawodności piekarnika FS 982 M BK DCT TFT, nastawiłam ciasto – sprawdzony przepis, robiłam je przecież od lat. I co? Spód się przypalił a góra ciasta wyschła tak, że można się nim była udławić. No i tak skończyła się przygoda ze starym piekarnikiem w naszym mieszkaniu. Cieszę się, że przynajmniej piernik i pierniki oraz sernik w naszej nowej kuchni wyszły przepyszne. Zresztą jak mogłoby być inaczej skoro miałam świetny sprzęt oraz niesamowitych, kochanych pomocników w liczbie 2,5, bo w brzuszku dopinguje mnie jeszcze jeden członek naszej rodzinki 🙂

Tak, mogę już Wam to zdradzić: w przyszłym roku, czekają nas, małe – wielkie zmiany. Pojawi się nowy członek naszej rodzinki. Staramy się zapełnić jeszcze bardziej nasz stary dom i dać mu nowe życie. Brzmi dwuznacznie, ale w pełni prawdziwie.

A świąteczny nastrój “kucharzenia” udzielił się całej naszej rodzinie i w czasie Świąt dzieci zadbały o mamę przygotowując jej swoje wersje potraw i napojów. Czy one nie są kochane?
Udostępnij