Czym jest styl grandmacore?

by Kasia Bobocińska

O tym stylu mówi się babciny, sentymentalny, przywodzący na myśl dzieciństwo, wakacje u babci, dom pachnący szarlotką. Kto z nas nie marzy, żeby wrócić na chwilę do tamtych czasów poczuć beztroskę dzieciństwa?  Bywało różnie, ale z biegiem lat pamiętamy to co dobre i chcielibyśmy być tam znowu. Jaki jest styl Grandmacore i czy ma przyszłość we wnętrzach?

Grandmacore, czyli sentymentalna moda i wnętrza

Do opisania dzisiejszego trendu zainspirowała poszukiwaczka trendów modowych Gosia Mordarska, która w swojej rolce opowiedziała o tym jak śmieciówki zaczęły naśladować lumpeksy. O tym jak pokolenie Gen Z wybiera rękodzieło i wysoką jakość zamiast tony poliestru, co sprawiło że branża modowa zaczęła się zmieniać.
A nie tak dawno opisywałam Wam jak wielka gwiazda Kendall Jenner urządziła swój górski dom w stylu grandmacore —> wpis na blogu.

Dlatego słynna modelka urządziła dom nie meblami ogólnodostępnymi, ale takim, które wykonano na zamówienie lub znalezionymi w sklepach z antykami. Nie stawiała na nowoczesny dom pełen elektroniki a wspólne celebrowanie chwil i ponadczasowy design. 

Czy szykuje się wielka zmiana we wnętrzach?
W którą stronę chcą podążać młodzi: babcinej ponadczasowości czy zabawowej, kolorowej chunky, avant basic, kawaii?

Gosia Mordarska, na swoim instagramoie opowiada o tym, jak sieciówki zaczęły… kopiować lumpeksy. 

Współcześni trzydziestolatkowie i jeszcze młodsi, Gen Z  coraz częściej odwracają się od galerii handlowych i od standardowych kolekcji marek. Ten trend widać jasno w danych: około 40% Gen Z kupuje już w vintage shopach i second-handach, bo są po prostu zmęczeni sieciówkowymi klonami. Zmęczeni gładkością, neutralnymi basicami, oraz  masowo produkowanym poliestrem.

Szukają czegoś wyjątkowego i prawdziwe perełki znajdują w lumpeksach. I to się absolutnie nie opłaca wielkim graczom. Co zrobiły sieciówki? Zaczęły udawać, ze maja wyjątkowe i niepowtarzalne rzeczy….niemalże rękodzieło! 

I tu zaczyna się shift. Zamiast gładkości w zgodzie z promowanym do niedawna „less is more” , zaczyna się faktura. Zamiast neutralności, ornament.  Do gry wchodzi maksymalizm z koronkami, frędzlami, ornamentami, żakardami, haftowaniami, czyli wszystkim ty co wydaje się unikatowe a jest w rzeczywistości nadal poliestrem w przebraniu.

To ciekawe zjawisko inspiruje do dyskusji o wnętrzach grandmacore.

Grandmacore, sposób na wnętrze

Tutaj też celebrujemy unikatowość, fakturę, materiał, historię. Cięższe zasłony, wzorzyste tkaniny, meble z widocznymi śladami czasu, kredensy jak z domu sprzed lat. Tkaniny, które przypominają tapicerkę z pałacu, hafty, żakardy, koronki, frędzle, czyli  elementy, które kiedyś były standardem, a teraz wracają jako świadomy wybór.

Przykład Kendall jest tu bardzo ciekawy, bo nawet dysponując ogromnym budżetem i dostępem do najbardziej designerskich rozwiązań, ona zdecydowała się na wnętrza, które mają ciepło, fakturę, historię. Nie sterylną, nie wyreżyserowaną pod katalog, ale osobistą.

To pokazuje, że Grandmacore  nie są chwilowym trendem ironicznym, tylko realną zmianą w sposobie, w jaki młodzi ludzie tworzą swoje przestrzenie i swoje sylwetki.

 Chcą rzeczy, które mają znaczenie. Które przetrwały już kawał czasu a nadal są w dobrym stanie, bo były wykonane z dobrej jakości materiałów. Chcą rzecz, które im pomagają a nie im szkodzą a tony plastiku nie są odpowiedzią na ich potrzeby. Chcą powrotu do czasów gdy rzeczy były prostsze, gdzie rzeczy naprawdę miały wartość!

I dla mnie to jest absolutnie fascynujące.

Czy młodzi chcą babcinej ponadczasowości?

W którą stronę chcą podążać młodzi: babcinej ponadczasowości czy zabawowej, kolorowej chunky, avant basic, kawaii?

Zastanawiając się nad tym, czy młodzi pójdą w babciną ponadczasowość Grandmacore, czy w kolorową Chunky, kawaii, Avant Basic , zauważyłam jedną bardzo ciekawą rzecz. W obu tych estetykach pojawia się dokładnie te same spójne elementy a mianowicie unikatowe przedmioty!

Zarówno w sentymentalnych wnętrzach, jak i w tych totalnie kolorowych, przerysowanych przestrzeniach, młodzi szukają rzeczy, których nie ma każdy. W kolorowych mieszkaniach pojawiają się przedmioty retro, odmalowane meble z lat 50. i 60., dziwne lampy znalezione na targu staroci, DIY, rzeczy przerobione własnoręcznie. To nie jest katalog. To jest ekspresja.

W Grandmacore robimy coś bardzo podobnego, tylko ton jest inny. Tam też chodzimy na targi, też grzebiemy w antykach, też szukamy rzeczy z historią. Tyle że zamiast neonowej farby wybieramy koronkę. Zamiast przerysowanej formy, babciną elegancję. Zamiast humoru, sentyment. Mechanizm jest ten sam.

Pamiętacie FOGO — fear of being ordinary? Ten lęk przed byciem zwyczajnym, klonem, kolejną kopią z sieciówki? To właśnie on napędza i kolorowe wnętrza, i Grandmacore. Nikt nie chce już mieszkania, które wygląda jak trzydzieści innych na Instagramie.

Dlatego młodzi nie wybierają już tylko „ładnego”. Wybierają osobiste. Ponadczasowe. Unikatowe. I przede wszystkim prawdziwe.

W jednym przypadku osobiste oznacza funky, zabawne, odważne. W drugim: ciepłe, nostalgiczne, eleganckie.

Jedni grupują przedmioty w sklepach z antykami, szukają porcelany, ciężkich tkanin, drewnianych mebli z duszą. Drudzy też chodzą na targi, ale modernizują, przemalowują, miksują, zestawiają z plastikiem i kolorem.

Pod spodem w obu przypadkach jest to samo: potrzeba wyrażenia siebie i zmęczenie klonami.

I może właśnie to jest najciekawsze,  że niezależnie od tego, czy wybierzesz żakardową zasłonę, czy odmalowaną komodę z lat 60., chodzi o jedno. O to, żeby dom przestał być neutralny. I zaczął wyrażac Ciebie.

Grandmacore vs grandmillennial czy to to samo?

Już w 2020 napisałam artykuł TRENDY: Styl Grandmillennial o stylu, który w tamtym czasie podbijał zagraniczne social media.  O to jak go opisywałam:

Wnętrza grandmillennial to połączenie nowoczesności z babcinym szykiem. Od teraz nie chowamy koronkowych serwetek, babcinych haftowanych poduszek, falban, frędzli, ale eksponujemy je ponad wszystko. Czy jestem gotowa na grandmillennial? Na razie niekoniecznie, bo wydaje mi się, że z taką ilością barw i wzorów możemy poszaleć sobie, gdy mamy do dyspozycji rezydencję. Ten styl świetnie sprawdzi się w dużych wnętrzach. A małe mogą oczywiście wprowadzić charakterystyczne dla niego wzory, ale przepych wzorów i kolorów może stać się przytłaczający. Niemniej uważam ten styl za bardzo ciekawą i odmienną propozycję. Kto wie, może niedługo stworzę sobie namiastkę grandmillennial?

Czy grandmacore to to samo co grandmillennial ?? Na pierwszy rzut oka wyglądają podobnie. W obu przypadkach mamy kwiatowe wzory, koronki, porcelanę, tapety, falbanki, rattan, chintz, meble z historią. Obie estetyki są sentymentalne i ciepłe. Obie odrzucają sterylny minimalizm.

Ale różnica leży w tonie i intencji.

Grandmillennial to styl bardziej „świadomy dekoratorsko”. To młodsze pokolenie, które zakochało się w estetyce domów swoich dziadków, ale podchodzi do niej z lekko ironicznym dystansem. Dużo tu jest klasycznego chintzu, symetrii, elegancji, pastelowych kwiatów, tapet w stylu angielskim. To babciność przefiltrowana przez Pinterest i magazyny wnętrzarskie. Bardziej uporządkowana, bardziej „ładna”.

Grandmacore jest bardziej emocjonalny i mniej wystylizowany. To nie tyle cytowanie tradycyjnego stylu, ile budowanie atmosfery. Ciepłe światło, zapach ciasta, ciężkie zasłony, trochę przypadkowości, trochę warstw. Może być mniej perfekcyjny, bardziej osobisty, mniej „zrobiony pod zdjęcie”.

Grandmillennial mówi: „kocham klasyczną estetykę i przywracam ją do życia”.
Grandmacore mówi: „chcę, w moim domu czuć się jak w domu z dzieciństwa”.

Grandmillennial jest bliżej dekoratorskiej elegancji.
Grandmacore bliżej nostalgii i emocji.

W praktyce te style bardzo często się przenikają. Ktoś może mieć kwiatową tapetę i porcelanę (grandmillennial), ale zestawić to z ciężkimi zasłonami, starą komodą i nieidealnym stołem po babci (grandmacore). Granice nie są ostre.

Najciekawsze jest jednak to, że oba style są odpowiedzią na to samo zjawisko: zmęczenie gładkim, bezosobowym minimalizmem. To powrót do warstw, ornamentu i historii.

MINI SERIAL TRENDY

Jeśli interesują Cię trendy wnętrzarskie i chcesz lepiej rozumieć, skąd się biorą i dokąd zmierzają, zapraszam Cię do miniserialu MINI LEKCJE TRENDY.
W każdy poniedziałek wysyłam jedną lekcję mailową poświęconą aktualnym zjawiskom i trendom w designie. To spokojna, regularna forma nauki, bezpłatna i dostępna dla każdego, kto chce być na bieżąco. Dotychczasowe lekcje. które otrzymasz zaraz po zapisie:

  • 👉 #1 Mini Serial Trendy: Funhouse – cyrkowa estetyka we wnętrzach
  • 👉 #2 Mini Serial Trendy: Nowa dojrzałość i motywy cyfrowe we wnętrzach
  • 👉 #3 Mini Serial Trendy: Wabi sabi i codzienna celebracja

Jeśli chcesz dołączyć do społeczności, która otrzymuje takie lekcje co tydzień, zapraszam Cię serdecznie do zapisu: (KLIKNIJ W OBRAZEK PONIZEJ)

A jeśli jesteście osobami, które chcą iść krok dalej,  nie tylko wiedzieć, co jest modne, ale też dlaczego i jak te trendy przekładają się na realne decyzje projektowe i rynkowe, to zapraszam Was do Trendbooka 2026.

To kompleksowe opracowanie trendów wnętrzarskich na 2026 rok, oparte na analizach, obserwacjach i inspiracjach m.in. z Mediolanu. Znajdziecie w nim nie tylko kierunki estetyczne, ale też kontekst społeczny i kulturowy, który za nimi stoi. Trendbook pokazuje, jak zmienia się dorosłość, styl życia i potrzeby użytkowników – i jak te zmiany przekładają się na projektowanie wnętrz.

Pobierz darmowy e-book o Trendach w drewnie:

Related Posts