Trudny kolor we wnętrzach, trendy a rzeczywistość

Trudny kolor we wnętrzach, trendy a rzeczywistość

We wtorek miałam okazję gościć w programie „Dzień dobry Polsko”, gdzie rozmawialiśmy o modnych kolorach. Wizyta ta, po pierwsze uświadomiła mi, że nie każdy wie jak używać kolorów we wnętrzach, a po drugie, nie każdy wie jak szukać i gdzie wybierać odpowiedni dla siebie kolor. Prowadzący, który powiedział, że udałby się do sklepu i pięknie, niemal poetycko opisałby sprzedawcy kolor, o jaki mu chodzi, wprowadził mnie w niezłą konsternację. Już sobie wyobrażam, jak w jednym w powszechnych supermarketów, biegnie, z rozwianym włosem, nasz prowadzący program śniadaniowy i krzyczy: „chciałbym kolor przypominający czerwony, ale trochę pomarańczowy, z domieszką różu, taki modny w Mediolanie”. Przyznam się szczerze, że jak sobie wyobrażę sobie, taką sytuację, robi mi się całkiem wesoło na duszy. Dlatego dziś tematem będzie trudny kolor we wnętrzach! Jest on trudny, nie każdy potrafi go stosować i często wywołuje sporo problemów.

Nie byłabym sobą, gdybym nieczuła pewnego niedosytu w mojej wtorkowej wypowiedzi. Chciałabym jeszcze raz wyjaśnić: skąd pomysł na kolory jesieni?, jak je wprowadzać do wnętrz?, czy naprawdę potrzebujemy tych zmian? Będzie też trochę o trendach, które staram się przyjmować na chłodno, jako pewną informację o zmianach, jakie zachodzą w otaczającym nas świecie, a nie jako informację zmuszającą mnie do podejmowania nagłych decyzji zakupowych. Już od dawna wprowadzam tylko te trendy, które wpadną mi w oko i wypaść nie mogą. Kiedy już zainspiruję się w pełni, nie ma opcji, abym nie wprowadziła tych zmian w życie.

Zacznijmy od tego, co było moją podstawą przy opowieści o kolorach. Instytut Pantone ogłosił 10 kolorów na jesień 2017. I uwaga, bo jest to bardzo ważne, są to kolory zaczerpnięte z pokazów mody New york Fashion Week i London Fashion Week, więc są to barwy dedykowane modzie. Nigdzie nie jest napisane, że jest to 10 kolorów modnych we wnętrzach jesienią. Na bazie tego, co zobaczyłam w Mediolanie, czy na innych targach mogę jednak interpretować, że to, co modne w modzie modne i we wnętrzach. Jedyne, co bym zmieniła, to kolor Golden lime, bo limonka jakoś mi w tym sezonie nie pasuje do wnętrz, ale oczywiście to moje zdanie.

Kolory są bardzo różnorodne i jest ich bardzo dużo. Podczas programu padło pytanie, czy mamy je od razu brać wszystkie i stosować na naszych ścianach. Oj biedny byłby wtedy nasz dom. Oczywiście, ze nie. Każdy z nas jest inny i każdy preferuje inną gamę kolorów, dlatego kolorów jest sporo, żebyśmy mogli dobrać coś dla siebie. Przecież  modzie też nie wszystko nam pasuje. ja na przykład nie założyłabym na siebie nic w kolorze burgundu, gdyż ten kolor wydobywa z mojej cery wszystko co najgorsze. Podobnie kolor limonkowy. Dobrze czułabym się oczywiście w czerwieni, różu, błękicie, granacie i ciemnym turkusie. Wiemy, mniej więcej w jakiej kolorystyce czujemy się dobrze i naprawdę nikt nie zmusza nas żebyśmy w zgodzie z najnowszymi trendami malowali ścianę na pomarańczowo! (Trendy kolorystyczne Mediolan 2017)

Trendy są po to, aby o nich mówić

„Kolory jesieni przeróżne złote, żółte czasem podobno i weselsze, bo można na czerwono, można na Śliwkowo a ty człowieku maluj to mieszkanie, bo żona albo partnerka sobie wymyśli, że powinno to być wszystko trendy i tak maluj na jesień na Śliwkowo, na lata no niebiesko, bo fajnie, na zimę szaro, bo szaro, i co my biedni mężczyźni tak z tym pędzlem z tym wałkiem biegamy. Gdzie tu logika i po co to robić?

No właśnie i to całe wyobrażenie o trendach przeciętnego człowieka. Mam wrażenie, że Wy, moi czytelnicy dokładnie wiecie jaka jest różnica pomiędzy trendem a rzeczywistością. Wiecie czym są trendy i nie traktujecie ich jako obligatoryjnego nakazu malowania. Nie znam osoby, która by trzymała się tak ściśle wytyczonych trendów i wiecznie wprowadzała je w życie. Może Wy znacie osobę, która przemalowuje wnętrza cztery razy do roku? Ja nie znam.

Trendy należy przyjmować ze spokojem. Rozważyć ich sens. No, chyba że jeden z kolorów modnych np. na sezon 2017/2018 wpadnie nam w oko i koniecznie musimy go mieć w naszych wnętrzach. Czasem tak jest, że zainspirujemy się tak mocno, że nie mam na nas siły i musimy wprowadzić zmianę w życie tak szybko, jak się da. Ja nigdy nie reagowałam tak na „kolor roku”, aż pojawił się piękny tajemniczy fiolet. Absolutnie zawrócił mi w głowie i postanowiłam przemalować na ten kolor drzwi. To był jedyny raz. W większości przypadków trendy traktuję czysto informacyjnie, aby zorientować się, w którą stronę idą zmiany.

trudny kolor we wnętrzach

Jak stosować kolory?

Przede wszystkim, stosujcie kolory wtedy, kiedy sprawiają one Wam radość. Nie zmuszajcie się do nich, tylko dlatego, że są modne. To bez sensu. Jeśli dobrze czujecie się w bielach, zostańcie przy nich. Możecie spróbować wprowadzać kolory stopniowo. A też miałam problem z ciemnymi barwami. Mocno je odchorowałam i bałam się początkowo. O tym, że stosowanie ciemnych barw nie jest proste, napisałam we wpisie: Dlaczego boimy się ciemnych kolorów?

Czy naprawdę musimy zmieniać kolor co pół roku?

Oczywiście, że nie. Nie znam osoby, która by zmieniała kolor nawet raz na dwa lata (no, chyba że zastosowany kolor okazałby się porażką). Zwykle wraz ze zmieniającymi się trendami powoli dojrzewamy do jakieś zmian i zanim się zmobilizujemy minie trochę czasu. Malowanie to jednak część remontu i trzeba się do niego trochę przygotować. Uprzątnąć meble, przykryć pozostawione sprzęty czy podłogę, a potem oczywiście posprzątać po malowaniu. Komu by się chciało robić to cztery razy w roku?

Ikea zaskoczyła Polaków

Tegoroczny katalog Ikea mocno zaskoczył Polaków i był bardzo szeroko komentowany na różnych forach, social mediach i blogach. Dlaczego? Otóż Ikea w tym roku postawiła na ciemne barwy. Okazuje się, że zaprezentowane na ciemnym tle meble, przestały się podobać. A w większości przypadków, są to te same meble co w zeszłym roku. Jedyna różnica to ciemna ściana lub tło, na jakim zostały zaprezentowane.

Co rusz w prasie czy telewizji pojawia się hasło: Polacy są już gotowi na kolory?

Czy rzeczywiście? Po tej reakcji śmiem wątpić. Poza tym, po przemalowaniu salonu moich rodziców wiem, że mój tata nigdy nie dojrzeje do kolorów. Ot uraz psychiczny z dzieciństwa i koniec. Nie każdy jest więc gotowy na kolory. Nie każdy potrafi, czy chce, je stosować!

Mam wrażenie, że katalog Ikea od lat uważany był za Biblię i ostoję stylu skandynawskiego. Chodnego, jasnego, pełnego bieli. A tu nagle Ikea wywinęła taki numer i postawiła na kolor! Szok! Niedowierzanie! Na 326 stronach tegorocznego katalogu raptem na 16 kartkach znajdziemy aranżację na białym tle! To dopiero zaskoczenie. Gdzie jest biel?

A ja nie jestem zdziwiona. Nie po tym, jak marka wynajęła całą halę na tegorocznym Salone del Mobile. Ikea maiła czym się inspirować i wykorzystała to w 100%.

Zachęcam Was też do przeczytania merytorycznego artykułu na blogu: U mamusi Muminka. Magda podsumowała tegoroczny katalog tak:

Reasumując – katalog IKEA 2018 mnie rozczarował. Wszystkie poprzednie wydania oglądałam wielokrotnie i za każdym razem znajdowałam w nich nowe inspiracje. Nie tym razem. Coś poszło nie tak.

Zamysł był niezły – kolor i przepych – ale wykonanie jest fatalne. Zabrakło polotu, innowacyjności, talentu, żeby połączyć ze sobą ekstremalnie trudne elementy.

Warto poznać odmienne zdanie, choć stanęłabym w obronie pomarańczowego i majtkowego różu, to zgadzam się z opinią na temat łazienki ze strony 153 (rzeczywiście koszmarek wyszedł).

Mój faworyt w katalogu Ikea 2018, to zdecydowanie granat:

trudny kolor we wnętrzach

Jak szukać naszych wymarzonych kolorów?

I znów prowadzący zrobił mi całą robotę, mówiąc:

“Idąc do sklepu mówię, niech mi pan poda taki kolor, który modny był w Nowym Jorku a może trochę w Mediolanie, taki czerwony, ale żeby on był taki tyci tyci czerwony, przenikliwy trochę”.

Czy naprawdę ktoś myślał, że kolor wybieramy poprzez opis, nawet najbarwniejszy, tego koloru w sklepie? Nie wiem, jak dużo z Was korzysta z kolorów z mieszalnika. Wydaję mi się, że większość osób dobierających kolor do wnętrza, wybiera jednak gotową farbę, której saszetkę z kolorem może kupić wcześniej i wypróbować.

Jeśli jednak mamy w głowie konkretny kolor, tak jak mnie, kilka tygodni temu przyśnił się kolor różowy na ścianie w garażu, to wystarczy zajrzeć do wzornika i odszukać właściwy kolor. Co mamy jednak zrobić, jeśli nie mamy wzornika? Jak szukać tego wymarzonego koloru?

Jak zamawiać wybrane kolory?

W zeszłym miesiącu napisałam post: Jak dobierać kolory we wnętrzach? Wydawało mi się, że to w wyborze i podjęciu decyzji może być problem. Nie pomyślałam o tym, że nie mając sterty wzorników, możecie być zagubieni. Pokazywałam Wam karty kolorów do testowania (klik), które możecie zamówić za nieco ponad złotówkę w sklepie internetowym Magnat. Niby wydatek nieduży, ale jak się nie wie, czego się chce, może się okazać, że na próbki kolorów wydamy kilkanaście złotych.

Czym jest numer NCS i jak go znaleźć?

Kiedy mamy zupełną pustkę w głowie sięgnijmy po elektroniczny wzornik kolorów. On naprawdę nie jest taki zły. Przesuwamy paskiem kolorów, szukając naszego wymarzonego koloru. Znaleźliśmy nasz wymarzony kolor i co dalej? Załóżmy, że szukaliśmy błękitu z domieszką szarości. Pod okienkiem z kolorem znajduje się numer: S 540-R90B ! To ten numer nas interesuje. Zapisujemy go na kartce i udajemy się do najbliższego sklepu z mieszalnikiem kolorów. Podajemy go panu obsługującemu mieszalni, uprzednio wybierając odpowiednią bazę. Bo kolor możemy zaaplikować do różnych baz. Np. chcąc malować meble, jako bazę wybieramy puszkę Emalii do drewna i metalu Supermal (zresztą na opakowaniu jest napisane BAZA 750ml).

Elektroniczny wzornik

To właśnie z tego wzornika korzystałam wybierając farby do Metamorfozy domku dla lalek i malowania mebelków. Nie potrzebowałam niczego innego. Przez lata od opublikowania tego posta sporo osób pytało mnie o odcień miętowej farby. Kiedy podawałam numerek S 0530-B90G, byli mocno zdziwieni. I co jak mam z tym numerkiem zrobić? Wystarczy udać się do najbliższego sklepu posiadającego mieszalnik farb i podać ten numer osobie obsługującej maszynę. Nie trzeba nic więcej. Jeśli chcecie przekonać się jak prezentuje się ten kolor wpiszcie w wyszukiwarkę Google “S 0530-B90G”. Pomimo że jest to kolor znaleziony na stronie Śnieżki, w wirtualnym wzorniku kolorów (klik), to jest to uniwersalny kolor ze wzornika NCS. A to oznacza, że możemy go swobodnie przenieść do mieszalnika nawet innej marki.

Tester do malowania

Kiedy nie jesteśmy pewni, czy to jest właściwy odcień, możemy zamówić saszetki z kolorami. Ale uwaga, są to saszetki z ogólnej palety kolorów Śnieżki i nie możemy zamówić próbek kolorów z wzornika NSC. Wybierając na przykład kolor z kolekcji Śnieżka Satynowa, do dyspozycji mamy ponad 70 barwa a z kolei Śnieżka Barwy Natury zapewnia wybór spośród ponad 50 kolorów. Jest więc z czego wybierać! Trzeba mieć tylko odwagę na wprowadzanie zmian.

Aplikacja mobilna ułatwiająca dobór koloru

Przy wyborze koloru pomocna może być aplikacja Śnieżki. Wtedy odpada nam bieganie ze wzornikiem. Nie musimy się brudzić próbkami, wystarczy, że zainstalujemy aplikację na naszym telefonie i na żywo możemy kolorować nasze pomieszczenie. Bardzo przydatna aplikacja, jeśli mamy problem z podjęciem decyzji. To może być nasz pierwszy krok w wyborze kolorów, kiedy jesteśmy jeszcze niezdecydowani i niepewni. Zabawmy się i posprawdzajmy, jak różne kolory wyglądałyby na naszej ścianie.

Aplikacja mobilna do pobrania tutaj (klik)

A jaki jest Was stosunek do kolorów. Mam wrażenie, że sporo z Was, moi czytelnicy lubi kolory. Wielu z Was nie trzeba, w ogóle do koloru przekonywać. Niektórzy muszą się z kolorem jeszcze oswoić. Spokojnie, mamy czas. Jak zobaczycie kolory, jakie planuję wprowadzać we wnętrzach starego domu, może choć troszkę się zainspirujecie. Kolorów na pewno nie będzie brakować w starym domu.

Za pomoc w realizacji tego posta dziękuję marce Śnieżka.

Udostępnij