DEKORACJA STOŁU: Sierpniowy ogród

DEKORACJA STOŁU: Sierpniowy ogród

Uwielbiam sierpień w ogrodzie. Popołudnia przy rodzinnym stole, zachody słońca, powoli zbliżający się chód nocy, poranną rosę. Miałam ostatnio okazję nocować w mieście. Na jedną noc wróciliśmy do naszego starego mieszkania. I zdziwiłam się. Noc była bardziej gorąca a przez co dla mnie bardziej niespokojna. Zatęskniłam za Starym domem. Naprawdę. Nie podejrzewałam, że to stanie się ta szybko. Myślałam, że raczej będę narzekać na życie na wsi. Że będę tęsknić za rytmem miasta. A stało się wręcz odwrotnie. Jedna noc poza domem i już chcę jak najszybciej wracać na wieś. To zasługa ogrodu, powietrza, przestrzeni. Ogród, pomimo że nie jest zadbany, tak jak bym tego sobie życzyła, sprawia mi ogromną przyjemność

Uroki życia na wsi

Ciągle co odkrywam nowe uroki życia na wsi. Niespieszny rytm poranka, bez klaksonów i życia miasta. Bez pospiechu i stresu. Bez ciągłej bieganiny. Mogłabym wymieniać bez końca małe rzeczy, które pozytywnie mnie zaskoczyły. Życie na wsi to pranie pachnące wiatrem, małe przyjemności, radość dzieci, poznawanie przyrody, owadów, kwiatów. To wszystko sprawia, że tęsknimy, coraz bardziej tęsknimy, za naszym starym domkiem. Przyzwyczailiśmy się już do niego, do przestrzeni, jaką mam daje. Co ciekawe, odkąd używamy w domu elektronicznych baterii, to po powrocie do mieszkania cała nasza czwórka (dzieci też) załapała się na tym, że stoimy i czekamy jak woda sama zacznie lecieć.

Wolę Stary dom

Korki, hałas, upał, brak przewiewu, zieleni to wszystko sprawia, że mimo że nigdy nie wyobrażałam sobie, że porzucę moją ulubioną dzielnicę, to w ostatnim miesiącu lata, mogę śmiało powiedzieć: wolę Stary dom.

Nasz dom nie jest jeszcze taki jaki chciałabym, żeby był. Ciągłe brakuje nam jeszcze kuchni, choć czasem warto poczekać na coś wyjątkowego, a ja już wiem, że będzie warta tego oczekiwania. Ogród zimowy pełni funkcję letniej kuchni a stół w ogrodzie w weekendy sprawia nam dużo frajdy. Odkąd na imprezę urodzinową synka zaopatrzyłam się w nowy stół, wydzieliliśmy fragment ogrodu na biesiady.

Dzieciaki złapały na wsi niesamowity apetyt. Śmieję się, że teraz łatwiej je ubrać niż wykarmić. Mamy tutaj na wsi mały sklepik, w którym mamy pyszne pieczywo, super świeżą wędlinę, małe łakocie, które sprawiają, że prawie codziennie mam ochotę iść do niego po małe przyjemności. To zaskakujące. Wydawało mi się, że kupuję dobre jedzenie w mieście. Prawda jest taka, że już w pierwszym tygodniu dzieci same stwierdziły, że jedzenie na wsi smakuje im znacznie bardziej. Bywają dni, kiedy nie nadążam robić im kanapek. Chleb starcza na pół dnia. Wędlina smakuje inaczej i ma więcej aromatu prawdziwej wędliny. Nie wiem, może idealizuje wszystko, bo cieszę się po prostu z przeprowadzki, a może rzeczywiście to w życie na wsi wygląda trochę inaczej. Może to, czego się najbardziej obawiałam, okazało się, największym darem.

Życie wokół stołu

W naszym starym mieszkaniu stół, ale zwykle było on miejscem, na którym ustawiano najróżniejsze rzeczy (np.prace dzieci przyniesione z przedszkola), a kiedy przychodził czas posiłku, to dzieci jadły na małym stoliku a my kucki na kanapie. Teraz nareszcie mamy stół ogrodowy, gdzie możemy z przyjemnością spędzać czas w weekendy oraz piękny drewniany stół w jadalni. Nigdy nie podejrzewałam, że to taki luksus posiadać specjalne wyznaczone miejsce do jedzenia. Może dla Was to, co piszę, wydaje się dziwne, ale uwierzcie mi, w małym mieszkaniu ciężko nam było zorganizować sobie życie wokół stołu. Dlatego moi rodzice przez wiele lat mieli ławę kawową stojącą przed kanapą, bo duży stół się po prostu nie sprawdzał. Owszem ja wykonywałam tam swoje drobne DIY, Lusia rysowała a Gabryś lepił z plasteliny to jednak stół nie spełniał swojej podstawowej funkcji: nie jednoczył rodziny. Bardzo rzadko udawało nam się zjeść przy nim wspólny. Z tą większą przyjemnością poczułam ogromny komfort posiadania oddzielnej jadalni a ostatnio odkryłam radość z biesiadowania na świeżym powietrzu i to nie tylko podczas wielkich imprez rodzinnych, ale tak po prostu na co dzień.

Aranżacja letniego stołu

Dziś chciałabym wam pokazać kilka kadrów z aranżacji letniego stołu. Może zainspiruję Was do organizacji się Waszych letnich przyjęć.

Wiecie, co jest jeszcze niesamowite? To, że odkąd posiadam swój własny ogród, mogę znaleźć nim tyle pięknych dekoracyjnych elementów, których mogę użyć, do stworzenia niepowtarzalnych aranżacji stołu, że już nie muszę kupować drogich kwiatów i wydawać fortuny w kwiaciarni. Teraz zwykły chwast może stać się piękną ozdobą stołu. Dlatego korzystam z uroków ogrodu, z jego darów, ile się da i nie tęsknię za miastem. Może zatęsknię jesienią lub zimą, kiedy będzie mi zimno (a musicie wiedzieć, że jestem okropnym zmarzluchem). Trochę się boję tej naszej zimy w Starym domu, ale na razie raduję się wieczorami i popołudniami w ogrodzie.

W letniej aranżacji stołu wystąpili:

  1. Stół plus 4 krzesła SANDVIG, 2395 zł – Jysk
  2. Krzesła AIDT naturalne, 125 zł – Jysk
  3. Stół SANDVIG, 900zł – Jysk
  4. Poduszki na krzesła UDSIGTEN, jasnoszary, 35zł – Jysk

Posty w podobnym stylu:

MOJA MAJÓWKA W OGRODZIE

JAK URZĄDZIĆ PRZESTRZEŃ WYPOCZYNKOWĄ W OGRODZIE?

 

Zapraszam:
Udostępnij