Refleksje nad ŁDF, czy potrzeba więcej emocji?

Refleksje nad ŁDF, czy potrzeba więcej emocji?

O emocjach związanych z tegorocznym Łódź design Festiwal zaczęłam pisać jeszcze tego samego wieczoru po powrocie z Łodzi. Niemal godzinę po wejściu do mieszkania przelałam wszystkie emocje „na papier” a było ich naprawdę sporo. Dziś chciałbym podzielić się z Wami tym, co wpadło mi w oko podczas tegorocznego ŁDF, zainspirować a miejscami zaszokować. Tegoroczne hasło ŁDF to Refleksje i mam nadzieję, że po przeczytaniu tej relacji będziecie mieć głowę pełną refleksji, tak jak ja mam pisząc to w nocy, gdyż nie mogę zasnąć przez morze emocji, które się we mnie kłębi. Zapraszam na moją subiektywną relację z tegorocznego Łódź Design Festival. Ta edycja jest dla mnie bardzo szczególna, gdyż w tym roku jestem ambasadorem Łódź Design Festival.

Z ŁDF znamy się od dawna. Festiwal zaczęłam odwiedzać 7 lat temu. Przez te lata bardzo wiele się tu dowiedziałam zarówno o świecie, jak i o sobie.
Lubię emocję.
Potrzebuję emocji do życia.
Bez emocji czuję się jak ryba bez wody.

Po tegorocznym ŁDF jestem pełna nadziei. Podoba mi się, jakie zmiany zaszły w samym festiwalu i to, że organizatorzy wykazali się odwagą i cofnęli się o krok, wracając do dawnych wartości festiwalu, aby iść dalej. Organizatorzy nie chcą zmieniać go w komercyjną szopkę lub w kolejne targowisko designu. To dobrze. Potrzebne jest miejsce takie jak Łódź, które ma pobudzić nasze myślenie, a nie poruszyć portfele (choć pewnie docelowo dzięki budowaniu świadomości o markach, kiedy zajdzie taka potrzeba sięgniemy po portfel i kupimy kawał świetnego designu). W Łodzi uwielbiam bajania o przeszłości oraz nowatorskie prace udowadniające, że zawsze można zaprojektować coś nowego. Jedyne czego mi trochę brakowało to spojrzenia w przeszłość, na dawny design, architekturę, z której możemy czerpać garściami. Jestem dumna z Łodzi i gratuluję podjęcia ryzyka. Teraz czas rozprawić się z frekwencją, która niestety była mała i to po części też nasza odpowiedzialność, żeby mówić głośno o tej imprezie i jej wartościach.

Czy w tym roku były emocje?

Aż za dużo!
Czasem czuło się ich przesyt, bo niektóre przedmioty miały tak mocny przekaz, że wypadało po ich zobaczeniu zostać w lekkim oszołomieniu. Na wystawie Nothing but flowers otrzymaliśmy, jeden starzał, po drugim i człowiek po wyjściu z tej wystawy czuł się jak zawodnik MMA, po stoczeniu 12 rund, po prostu pobity i zmęczony. Kiedy jednak opadł lekki szok, okazało się, że zarówno te osoby, które lubię emocje jak ja, jak i też te, które wolą nie być bombardowane czarną wizją przyszłości i uznały tę wystawę za wyjątkowo przygnębiającą, mogły usiąść do wspólnej kolacji i rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać! Nie pamiętam, kiedy miałam okazję nie tylko podziwiać design, ale także o nim dyskutować w towarzystwie bardzo inspirujących koleżanek z blogosfery wnętrzarskiej. W tym miejscu głęboki ukłon w stronę organizatorki Meetblogin, która w tym roku zorganizowała 3-dniowe wydarzenie i dzięki temu miałyśmy czas zobaczyć wiele świetnych wystaw, jak i na wspólną interakcję. Muszę to powiedzieć głośno: nie pamiętam, kiedy wystawa na ŁDF wywołała we mnie tyle emocji. Brawo.

To zdecydowanie najważniejsza, najlepsza i niezapomniana wystawa tegorocznego Łódź Design Festival:

Nothing but flowers / Nic, oprócz kwiatów

Chciałabym pogratulować Agacie Połeć za stworzenie świetnej, naprawdę świetnej wystawy. Najlepszej na tegorocznym festiwalu w Łodzi. Wystawie, która nie tylko pobudzała do myślenia o przyszłości, ale również budziła tyle kontrowersji, a przynajmniej niektóre jej eksponaty, że rozmowy w kuluarach nie cichły.

„Czy automatyzacja w każdym obszarze życia człowieka jest pomysłem ryzykownym? Coraz większymi krokami zbliżamy się do czasów, kiedy człowiek i robot będą żyli obok siebie, a niemalże każde elektroniczne urządzenie obdarzone będzie sztuczną inteligencją.”

Przedstawię Wam tylko kilka wybranych prac. Myślę, że w niektórych przypadkach powstrzymam się od komentarza. Wnioski musicie wyciągnąć sami. Ja skupię się tylko na opisie projektu.

The Punishment – Filipe Vilas-Boas 

Robot odbywa karę przepisując w kółko jedno zdanie „I must not hurt humans”:

Voltaic Realism, Fujita Keisuke

Za każdym razem, gdy na Twitterze ktoś napisze: „chcę umrzeć” igła zdrapuje z bryły węgla 0,0054 gramów:

Ai Hasegawa, I wanaa deliver a Dolphin

To projekt rozważający, czy w czasach przeludnienia i kryzysu, gdzie wyżywienie ludzkości stanowiłoby problem, kobieta rozważałaby, bycie inkubatorem dla zagrożonego gatunku, takiego jak rekin, tuńczyk lub delfin? Obce komórki byłyby wstrzyknięte do ciała kobiety, kobieta urodziłaby np. delfina, który później przekazany byłby jako żywność dla głodującej ludzkości. Czy urodzenie przez kobietę obcego gatunku spowodowałoby instynkt macierzyński i niemożność przekazania go później na pokarm?

Czy noszenie tego zwierzęcia jako dziecka pod sercem tak drastycznie zmieni nasz stosunek do niego, że nie będziemy w stanie go wykorzystać, ponieważ wzajemne relacje zwierzę-matka staną się pełne macierzyńskiej miłości?

I najbardziej kontrowersyjny projekt

21 grams, Mark Stucenoom

21 gram to pudełko z pamiątkami, w którym znajdziemy między innymi miejsce na włożenie iphone z ulubioną muzyką zmarłej osoby, rozpylacz do perfum, aby poczuć znajomy zapach, chusteczkę na otarcie łez, „pojemnik”, do którego możemy wsypać 21 gram prochów bliskiej nam osoby (zwróćcie uwagę na kształt)! Wszystko zamknięte kluczykiem z profilem naszego zmarłego partnera, który możemy na łańcuszku powiesić na szyi.

Krucha trwałość. Majolika z Manufaktury w Nieborowie

Piękna, nieco zapomniana historia Manufaktury w Nieborowie, założonej w 1881 roku przez księcia Michała Piotra Radziwiłła, pod nazwą Fabryka Fajansów Artystycznych i Pieców Kaflowych. Czy wiedzieliście, że Manufaktura w Nieborowie to jedyne miejsce w Polsce, w którym majolika tworzona jest w swoim pierwotnym budynku, wykorzystując przy tym tradycyjne technologie i lokalne materiały? Cieszę się bardzo ze mogłam zachwycać się pięknem i delikatnością tych niezwykłych przedmiotów.

Kółko / Kropka / Kreska

Kółko / Kropka / Kreska to wystawa trzech dolnośląskich fabryk/ manufaktur: Fabryka Naczyń Kamionkowych „Manufaktura” z Bolesławca, Huta Julia z Piechowic i Fabryka Porcelany Kristoff z Wałbrzycha.

„to wystawa opowiadająca o naczyniach ubranych w tradycję, rzemiosło i opowieści z przeszłości”.

O nieprzemijającym pięknie tych wyrobów opowiada nam poprzez swoją wystawę Magdalena Gazur, której kolekcję „Roses” mogłam podziwiać na tegorocznym Ambiente.

Przytul Polskę

Jak rozmawiać z dziećmi o Polsce? Na to pytanie próbują odpowiedzieć kuratorki wystawy, czyli Mamy Projekt (Pola Amber, Joanna Studzińska, Małgosia Żmijska). Patrząc, jak to wygląda w moim najbliższym otoczeniu, to często temat edukacji o Polsce realizowany jest tylko i wyłącznie przez placówki naukowe: przedszkola, szkoły. My jako rodzice uczestniczymy w tej edukacji tylko okazjonalnie. To w przedszkolu robione są flagi z okazji Dnia flagi a kotyliony z okazji Dnia Niepodległości. Bardzo żałuję, że na tej wystawie byłam sama, a nie z dziećmi. Uważam, że bardzo, ale to bardzo potrzebna. Nie dla nas. Nie dla osób, które nawet nie zaznajomiły się z tematem i wyjdą sądy: „Nic specjalnego, jakaś taka infantylna!” Powtórzę jeszcze raz, to nie dla nas. My mamy wystarczająco dużo Wielkiego”designu na pozostałych wystawach. Ta wystawa jest dla rodzin, dzieci, które od rana do wieczora sprawiały, że to miejsce tętniło życiem. Ogromnie mnie cieszył też widok całych rodzin, które pomimo przepięknej pogody bawiły się aktywnie na wystawie Przytul Polskę.

Co-Creativity with Machines

Ta wystawa pokazywał naszą interakcję z maszynami w procesie twórczym. Na przykład jednym z zadań na wystawie było narysowanie czegoś, kilku symboli w określonym czasie a komputer w trakcie naszego rysowania podpowiadał, co jego zdaniem mogłoby to być. I tak rysując dość nieudolnie człowieczka, dowiedziałam się, że według komputera może to być: „lizak” (lollipop), osoba (person), yoga, sun. Czyli gdzieś tam trafił spryty komputer!

Quick Draw

Portraits

Superbohater

„Projekt Superbohater to zachęta do kreatywności i eksperymentu z porcelaną.”

Studentów specjalności domestic design w School of Form poproszono o stworzenie zestawu naczyń ceramicznych inspirowanych Superbohaterami! Bardzo podobała mi się ta wystawa. A w pamięci zachował przede wszystkim praca prezentująca „odwieczną walkę o wino” – Darth Vader oraz Mały książę:

wystawa must have

Spośród przedmiotów wyróżnionych w plebiscycie must have na szczególną uwagę zasługują:

Ceramika Paradyż i nowa kolekcja kafli, Kolekcja Cadence, Marmite, Lampy wiszące Manufaktura w Bolesławcu, Kolekcja mebli dziecięcych Tuli, VOX

Podobały mi się również:

Stolik Puzzle Gradient Wood&Paper

Stół ST-1701, Fameg, Krzesło 1621, Fameg

wystawa make me!

Obejrzenie wystaw Make me! i Must have to absolutny must have dla osób odwiedzających Łódź Design Festival. Niestety po morzu miodu wylanego na tegoroczny ŁDF muszę tu wsadzić łyżkę dziegciu. Niewielką łyżeczkę, ale bardzo istotną. Mówiąc krótko, przyjemność oglądania prac w konkursie Make me!, była totalnie zaburzona poprzez niezrozumiały dla mnie sposób prezentacji i oprawę graficzną. Miało wyjść fajnie, oryginalnie z ukłonem w stronę mecenasa festiwalu (z płytek ceramiki Paradyż zbudowano stoły) a wyszło tak, że gryzłam paluchy ze zdenerwowania. Jak ludzie sobie radzili z tą wystawą. Albo latali jak głupki i sprawdzali opisy prac na słupach rozmieszczonych po lewej i prawej stronie wystawy (patrz ja!), albo przyjeżdżali przygotowani i niemal na pamięć mieli wbite to, kto co wygrał w tym roku i dlaczego (ja nie chciałam sobie psuć przyjemności zobaczenia prac na żywo) albo chodzili z komórką i czytali opisy prac w necie lub odpuszczali i nazwiska twórców przestawały ich interesować (przypominam o najważniejszym celu wystawy Make me!: „Najważniejszym celem make me! jest wyłonienie oraz wsparcie młodych projektantów”). Tak czy siak, chęć zdobycie wiedzy o przedmiocie przysłaniała sam design i nie mogłam się skupić na jego odkrywaniu. Nie było to dobre a szczególnie na wystawie takiej jak ta, która ma promować ciekawych kreatywnych twórców. Po wystawie Make me!, spodziewam się prostego przekazu obiekt — twórca tak, abym zapamiętała nazwiska, krótkie bio oraz idee projektu. Tutaj miałam nawet problem z odczytaniem numerków, które stojąc przy tablicy, nie były wyraźnie widoczne, bo były jak to nazwałam hiphopowymi tagami. Zamiast zainspirować, wymęczyła mnie ta wystawa. No, chyba że ideę przewodnią tej wystawy było poszukiwanie odpowiedzi. Wydaje mi się, że nie wszyscy mieli tyle czasu co ja, aby grać w zabawę: odczytaj zaszyfrowany numerek, znajdź nazwisko na słupie (o nie, zapomniałam, jaki był to numerek?), biegnij do przedmiotu, sprawdź numerek, biegnij do słupa, przeczytaj, wróć do przedmiotu, zapoznaj się z przedmiotem i tak 29 razy. Dodam, tylko że w sali było pioruńsko gorąco, bo w ten weekend w Łodzi było bardzo upalnie a organizatorzy nie zadbali należycie o wentylację. (jednak to jest maj, a nie październik, listopad).

A tu zwycięska praca Małgorzaty Załuskiej – „Simpla” – Zindywidualizowane protezy piersi:

To zewnętrzna proteza skierowana do kobiet po mastektomii jednostronnej. Na podstawie zdjęć popiersia aplikacja generuje skan 3d a bazowy model piersi stanowi lustrzane odbicie  zdrowej piersi.

Ponieważ na pierwszy rzut oka trudno mi było zorientować się w tej wystawie, poprosiłam o pomoc i wskazanie zwycięzców 3 panie w wieku dość dojrzałym, które pilnowały wystawy. Dzięki temu oprócz tego, że szybko dowiedziałam się jaka praca zwyciężyła, to jeszcze otrzymałam prezent, w postaci komentarza, jak jedna pani tłumaczyła drugiej, co to jest:

I wiesz, to jest całkiem sprytne. Zobacz jak się układa. (tu pani prezentuje na sobie protezę). I ile bólu zaoszczędza tym kobietom. Jedna operacja, druga operacja…

Na uwagę zasługuje również projekt, który zdobył drugie miejsce: Ryan Yasin Petit Pli – Clothes That Grow

Ubrania, które rosną wraz z dzieckiem. Materiał może zwiększyć się o 7 rozmiarów.

Misją Petit Pli jest redukcja marnotrawstwa i generowania śmieci w świecie modzie.

W tym roku miałam okazję po raz kolejny uczestniczyć w spotkaniu blogerów Meetblogin. W tym roku, podobnie jak w poprzednim (link do zeszłorocznej relacji)

Blogerzy

W tym roku również nie obyło się bez kontrowersji 🙂 Tym razem w pełni zaplanowanych i pod kontrolą. Partnerzy biorący udział w Meetblogin zjeździe blogerów wnętrzarskich byli dobrani perfekcyjnie i naprawdę stanęli na wysokości zadania (nie tak jak w zeszłym roku:  link do relacji z zeszłego roku: ŁÓDŹ KONTRA WARSZAWA). Zamiast tradycyjnych wystąpień i wykładów mogliśmy poznawać marki ich produkty poprzez warsztaty.

Najwięcej radości sprawił mi warsztat z marką Paradyż. Przygotowanie własnej kolekcji płytek okazało się wielkim wyzwaniem. Niektórzy opatrzenie rozumieli naszą autorską kolekcję płytek. To prawda ze punktem wyjścia do jej stworzenia była kolekcja bielizny, ale naprawdę nie wiem skąd tyle kontrowersji 😉

Z marką Markslojd mieliśmy okazję dekorować lampy – gwiazdy, które były tak piękne, że aż żal było je upiększać:

A najsmaczniejsze warsztaty Taste of life, z robienia słodkich pralin, przygotowała marka Barlinek:

Zdjęcia z Meetblogin: Karolina Grabowska, Kaboompics.com

Ogólnie tegoroczny Łódź design Festiwal oceniam bardzo wysoko (w skali od 1 do 10 mocne 7,5). Festiwal dostarczył mi bardzo dużo pięknych emocji, za które bardzo dziękuję. Wystawę Make me!, oceniam jako wypadek przy pracy, o którym szybko zapomniałam, bo pochłonęła mnie dyskusja w kuluarach na temat designu! To się organizatorom świetnie udało! Refleksje zostały mi na długo po zakończeniu festiwalu. I tak miało być!. Świetne założenie i jeszcze lepsza organizacja! Już nie mogę się doczekać, co organizatorzy przygotują w przyszłym roku. Lodź jest piękna w maju. Absolutnie termin majowy ma swój potencjał.

Zostawiam Was pełna Refleksji

Refleksje nad ŁDF

Link do pozostałych relacji:

2017: ŁÓDŹ KONTRA WARSZAWA

2016: ŁDF 2016 – CZY BYŁO NA CZYM OKO ZAWIESIĆ?

2015: ŁÓDŹ DESIGN FESTIWAL – PIERWSZE WRAŻENIE

2014: ŁÓDŹ DESIGN FESTIWAL: PIERWSZE UJĘCIE

2012: ŁÓDŹ DESIGN 2012 MAKE ME! CZ.1

2011: CZEGO TO CZŁOWIEK NIE WYMYŚLI?

Udostępnij