Sypialnia w starym domu /pierwsze kadry/

Sypialnia w starym domu /pierwsze kadry/

Choć to dopiero kilka zdjęć, choć zabieram się i zabieram do tej sesji jak pies do jeża, to strasznie chciałam napisać Wam kilka słów, zanim usiądę do dłuuugiego wpisu podsumowującego metamorfozę. Ostatnio na blogu same takie elaboraty a ja tęsknie za krótkimi wpisami z dużą dawką świeżych emocji. Takich nieprzeterminowanych przez to, że wpis czeka w kolejce do publikacji. Brakowało mi tego. Często do głowy wpadał mi naprawdę fajny temat do realizacji, robiłam sobie szkic i zamiast go dokończyć tego samego dnia lub dzień później leży on niezrealizowany do dzisiaj. A przecież nie o to tu chodzi! Takie wpisy „projektowe” przygotowuję średnio 3-4 dni, więc w przerwie kilka „świeżutkich” przemyśleń takich, wiecie, żeby się oderwać od sprzątania sypialni. Każdy pretekst jest przecież dobry 😉

Sypialnia w starym domu

W środę zabrałam się za poremontowe sprzątanie sypialni. Remont trwa w najlepsze a sypialnie to jedyny czysty „azyl”. Śmieję się, że okna w sypialni myję średnio raz na tydzień. Podobnie jest z dużymi, przeszklonymi drzwiami szafy wnękowej. Wszystko bardzo się kurzy. Wychodzę jednak za założenia, że lepiej mieć to umyte wcześniej, niż po zakończeniu wszystkich prac załamywać ręce. Prawda jest taka, że wolę przecierać okno kilka razy w miesiącu niż szorować je porządnie i walczyć z pozostałościami remontowymi po kilku miesiącach remontu.

sypialnia w starym domu

Ostatnio miałam okazję gościć w swoim domu rodzinę, która przyleciała z daleka i chciała zobaczyć ten stary dom. Kiedy zbliżaliśmy się do sypialni, zatrzymywałam się i zanim otwierałam wielkie stuletnie drzwi (renowacja starych 100 letnich drzwi), mówiłam: „To jest wnętrze, dla którego kupiłam ten dom”. Kiedy otwierałam drzwi, a gości zalewała jasne ciepłe światło wdzierające się przez drzwi, biegnące na taras, dokładnie wiedzieli, co miałam na myśli.

Światło

Niby nic, a jednak wszystko. Pomimo magicznego efektu wiem, że ciepłe smugi światła wpadające do sypialni są zasługą perfekcyjnego usytuowania domu przez przedwojennych architektów. Doceniając ich kunszt, chciałam koniecznie, aby mój dom był z lat 30. To niezwykle ważne, żeby planując pomieszczenia w domu uwzględniać usytuowanie ich względem stron świata.

Zobaczcie, jaka powinna być zależność usytuowania pomieszczeń względem stron świata:

Po sprawdzeniu usytuowania naszego domu względem stron świata okazało się, że jest zbudowany niemalże idealnie. Z delikatnym przesunięciem północy na północny wschód. Jednak przed wojną, budując ten dom, zadbano o wszystko, zarówno o usytuowanie względem stron świata, jak i o funkcjonalny układ pomieszczeń (to też, jak pamiętacie, miało kluczowy wpływ na decyzję o zakupie). Zawsze uważałam, że architektura przedwojenna, jak i kompetencje architektów z tamtego okresu były na bardzo wysokim poziomie.

Okna naszej sypialni wychodzą na południe z delikatnym odchyleniem na południowy zachód, dzięki czemu najpiękniejsze słońce mamy tam zawsze po południu. Uwielbiam te smugi światła wędrujące po delikatnie pobielonej podłodze (Olej, wosk czy lakier?).

Jak widzicie sypialnia jest jeszcze pusta. Zobaczycie jak się zmieni na początku przyszłego tygodnia 🙂 Jak na razie jedna część sypialni jest bardziej szaro różowa a druga biała.

Natomiast mój mąż, gdy zobaczył nową lampę stwierdził: „Jest za różowo”. Grzejnik, pufa a teraz lampa będą delikatnie równoważyć biele i szarości. (Sypialnia w kolorze nude)

Udostępnij

  • Ach ci mężczyźni 😉 Heh, ale rozumiem… Gdy ja stawiałam swój pastelowo różowy domek dla lalek w pokoju dziennym, wzrok męża mówił wszystko 😛 (W sumie dobrze, że ślubny powstrzymał się od komentarza werbalnego – z miłości do mnie chyba :P)