Malowanie glazury farbą akrylową – wnioski i następstwa

Malowanie glazury farbą akrylową - wnioski i następstwa

Dziś wracam do was z tematem malowania glazury farbą akrylową. Pora rozstrzygnąć ankietę i podjąć jakąś decyzję w temacie pomalowaniu niebieskiej ściany. Zanim jednak pokażę Wam jaką decyzję podjęłam chciałabym napisać Wam po prostu „dziękuję”. Jestem niesamowicie dumna z odzewu, jaki otrzymałam na prośbę o pomoc w dokonaniu wyboru: Malować niebieską ścianę w całości na biało, czy nie? Nie spodziewałam się tylu odpowiedzi oraz tak miażdżącej przewagi odpowiedzi „tak”. Niby uważa się, że większość nie ma racji, że czasem opłaca się iść pod prąd, ale w tym przypadku utwierdziliście mnie w wyborze, trudnym wyborze, którego właściwie już dokonałam.

ankieta

Niestety los niebieskiej ściany był z góry przesądzony. Mogłaby się obronić, gdyby była cała w glazurze, a nie częściowo pomalowana. W poście o alternatywnym sposobie malowania glazury opisałam swoje doświadczenia z fachowcami wymieniającymi grzejnik oraz następstwa, jakie za sobą niosły, czyli konieczność wymiany aż 5 płytek glazury. Niestety, pomalowanie ściany częściowo było zupełnie „niezrozumiałe” projektowo. Nie dało się jej w tym projekcie nijak obronić. Tworzyła jakieś niepotrzebne podziały wnętrza, bez żadnego uzasadnienia tego podziału w tym miejscu. Jeśli decydujemy się na stosowanie takich podziałów na ścianie, to coś powinno za tym iść. Na przykład wydzielenie dodatkowej strefy, podkreślenie waloru etc. A tutaj, ściana wyglądała tak jakby czekała na domalowanie.

Bardzo dobrze, że mogłam przetestować ten sposób malowania glazury raz jeszcze, tym razem na większej powierzchni, bo tym razem dostrzegłam coś, co wcześniej mi umknęło. Dzisiaj możecie liczyć na moje wnioski spostrzeżenia i moje podsumowanie.

Jak to zrobiłam za pierwszym razem?

  1. Po pierwsze, dokładnie odtłuściłam powierzchnię płytek. Zarówno przy wcześniejszym malowaniu płytek w łazience (PROJEKT ŁAZIENKA 3: MALOWANIE GLAZURY), jak i w przypadku malowania glazury w kuchni (PROJEKT KUCHNIA #2: MALOWANIE GLAZURY), to zawsze był najważniejszy krok. Często dostaję od was maile czy zapytania na fb. Co zrobić, bo moja farba nie pokrywa równomiernie ściany tylko albo z nich spływa, albo zostawia na nich smugi? To nie wina farby, to wina przygotowania podłoża. Źle wyczyszczona glazura, to źle pomalowana ściana. Brudna ściana powoduje, zę automatycznie potrzebujemy więcej warstw żeby ją właściwie „wyprowadzić”.
  2. Jako podkład do malowania glazury użyłam matowej farby MAGNAT PRIMER. To lateksowa farba gruntująca zapewniająca zarówno na ścianie, jak i na glazurze większą przyczepność dla farby właściwej, czyli w naszym przypadku farby akrylowej Supermal.
  3. Wystarczy pomalować jedną warstwą Primera, aby ściana zyskała przyczepność. Jednak ja, zapobiegliwie pomalowałam dwoma warstwami (i być może dlatego powierzchnia jest bardziej matowa).
  4. Kiedy podkład wyschnie użyłam farby akrylowej Śnieżka Supermal w kolorze białym. Ponieważ pomalowałam ścianę dwoma warstwami podkładu, do pomalowania ściany wystarczyły tylko dwie warstwy farby.
  5. Licząc razem z podkładem ścianę pomalowałam 4 warstwami farby. Zdecydowanie mniej niż ostatnim razem. Podczas malowania glazury na pozostałych ścianach, zużyłam 3 litry farby V33 i pomalowałam 12 m2 glazury, minimum 5 razy a w niektórych miejscach nawet 6.
  6. Wygląda na to, ze zestaw Magnat + Śnieżka jest zdecydowanie bardziej ekonomiczny i tańszy.

Pod koniec posta Alternatywny sposób na malowanie glazury, zastanawiałam się jaki efekt uda się uzyskać po pomalowaniu ściany tymi dwoma produktami i po kilkutygodniowym testowaniu malowanej ściany oraz po pomalowaniu całej jej powierzchni farbą akrylową muszę przyznać, że zaskakująco dobry?

Zanim opowiem Wam o niekwestionowanych przewagach nad znanymi na rynku farbami do malowania glazury zapraszam na mały update, czyli kilka trików jakie pozwoliły mi przy drugim malowaniu uzyskać lepszy efekt!

Update!

Ulepszyłam nieco sposób malowania ściany za drugim razem.

Po pierwsze. Po pomalowaniu ściany Primerem Magnat, kiedy już dokładnie wyschła, przeszlifowałam całą powierzchnię delikatnym papierem ściernym (mam tu na myśli papier gr: 240). Dzięki temu pomalowana ściana była jeszcze delikatniejsza.
Po drugiej warstwie Primera również delikatnie przeszlifowałam ścianę. Jeśli coś nam się do nie przyczepi, jakiś kłaczek, dostrzeżemy jakiś zaciek, to jest czas, aby tą ścianę oczyścić z wszelkich niedoskonałości.

Efekty po pierwszej warstwie:

Po trzecie zmieniłam wałek!

Odpowiedni wałek

Och, nie odkryję chyba Ameryki, gdy napiszę, że odpowiedni wałek to podstawa! I nie tylko w przypadku malowania glazury. W zeszłym tygodniu, malowaliśmy ściany w Starym domu. Malując złym wałkiem szło nam jak po grudzie i okropnie się męczyliśmy. Wałek „wypijał” prawie całą farbę z kuwety i robił okropne smugi na ścianach. Zmieniliśmy wałek i poszło nam gładko i dwa razy szybciej niż wałkiem o złej długości włosia. Tak samo było, gdy malowałam glazurę mikrofibrą. Nie wiem, czy miałam akurat kiepski wałek, ale po pierwszej warstwie do ściany przyczepionych miałam masę paprochów i pozostałości po wałku. Zmieniłam wałek na gąbkę i poszło gładko! O wałkach więcej możecie przeczytać we wpisie: Czy każde meble można przerobić?

Malowanie glazury farbą akrylową

Podsumowanie

Do pomalowania całej ściany w łazience zużyłam:

– dwie puszki farby emalii akrylowej Supermal® (16,24 zł)

– jedno opakowanie 2,5 l MAGNAT PRIMER – LATEKSOWA FARBA GRUNTUJĄCA DO WNĘTRZ (26 zł)

Aspekt ekonomiczny metamorfozy jest niepodważalny:

Łączny koszt inwestycji to 26+16,24+16,24, czyli 58, 48 zł, czyli ponad dwa razy taniej (w porównaniu z V33 – farby renowacyjnej do malowania glazury).

Malowanie glazury farbą akrylową

Wnioski

  1. Po pierwsze, użycie farby Supermal + Primera Magnat jest dużo tańsze. To już ustaliliśmy.
  2. Po drugie, najważniejszy wniosek z metamorfozy łazienki. Ponieważ w łazience musiałam użyć dwóch rożnych produktów (najpierw V33) a później gdy zabrakło mi farby sięgnęłam po „mój sposób”, to mogę porównać efekt jaki uzyskałam malując dwie ściany rożnymi produktami. Rożnicę widać od razu, bo V33 zżółkła! Nie widziałam tego wcześniej. Ta ściana pomalowana kilka miesięcy temu jest po prostu zażółcona!

Następstwa

Tragiczna bateria! To nie jest tak, że nie dostrzegałam brzydoty tej baterii. Kiedyś tak strasznie chciałam mieć miedziana baterię. Z biegiem lat to był najgorszy wybór z możliwych! Znienawidziłam swoja baterię, znienawidziłam jej ciągłe czyszczenie. Do tego od dawna przeciekała! A na tle białej, nowej ściany wyglądała obrzydliwie!

EDYCJA:

Ponieważ w tym poście liczycie na moje wnioski, to niestety muszę Wam napisać o pewnym „wypadku” jaki nastąpił po dwóch tygodniach użytkowania farby akrylowej w okolicy najbardziej narażonej na działanie wody, czyli przy baterii. Nie było nas przez weekend i dzieci zostawiły na brzegu wanny mydło. Zwykłe mydło Bambino w kostce. I jak się okazało to wystarczyło, żeby farba się „odparzyła”. Nie wiem czy wystarczająco dobrze umyłam tę okolicę płytek (być może pod pierwszą warstwą była ściana zabrudzona mydlinami). Tego nie wiem, ale ten fakt mocno mnie zasmuciła. Zeszlifowałam farbę, pomalowałam jeszcze raz podkładem oraz farba akrylową i na razie uważam żeby nie kłaść mydła na wannie. Na razie nic się nie dzieję. Pomyślałam też, aby na farbę w okolicy baterii położyć jeszcze bezbarwny lakier Vidaron, ale to kolejny koszt ok 18zł. I zamiast użyć jednego produktu do malowania glazury, ja skończyłam na trzech. Łączny koszt inwestycji to 26+16,24+16,24, czyli 76,48 zł,

Całe szczęście, św. Mikołaj zadbał o to bym była bardzo zadowolona. Pod choinkę podarował mi nową śliczną baterię Grohe Grandera! Uwielbiam takie praktyczne prezenty do domu, a Wy? Jestem zachwycona tym, że w mojej łazience zabłyśnie nowa śliczna bateria, której nie będę musiała szorować szczoteczką do zębów co ok 7 dni (takie są następstwa posiadania miedzianej baterii, która wiecznie czernieje)!

Kolejna rzecz, która musi się wydarzyć to remont mojej żeliwnej wanny. Znów będę eksperymentować, znów będę próbować odtworzyć pewne działania, które podpatrzyłam kiedyś u firmy zajmującej się renowacją wanien. Jak widzicie zaczęłam od dokładnego oczyszczenia wanny z kamienia i wszelkich ubytków za sprawą papieru ściernego. Nie zdradzę dziś za wiele, bo c.d.n!

Zamówiłam też kilka błyskotek do wanny. Jak się pewnie domyślacie, przepiękne nogi do wanny KERRA NOVOTERM od dawna były moim marzeniem! 🙂 Ciekawi efektu końcowego?

Jeszcze raz wielkie dzięki, za pomoc w dokonaniu wyboru!

A już niedługo zdam Wam szczegółową relację z akcji remontowych w Starym Domu. Dwa miesiące remontu, pełno rzeczy zrobionych a Wy nic nie wiecie! Niedopuszczalne! Nadrobimy to! Szczególnie, że powoli wygrzebujemy się z brudnej fazy i zaczynamy najprzyjemniejszy etap: dekorowanie.

Udostępnij