10 rzeczy, jakie powinieneś wiedzieć, zanim zabierzesz się za wymianę grzejnika #7

10 rzeczy, jakie powinieneś wiedzieć, zanim zabierzesz się za wymianę grzejnika #7

Nie ma róży bez ognia, czyli wymiana grzejnika z problemami. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć mrożącą krew w żyłach historię, jaka spotkała mnie przy wymianie grzejnika. Sprawa miała miejsce na przełomie sierpnia i września. Pod wpływem emocji napisałam tekst, który nigdy nie ujrzał światła dziennego. Moja wymiana grzejnika w mieszkaniu w bloku to był istny koszmar. Wszystko przez ekipę, która okazała się wysoce nieprofesjonalna oraz moje dość błahe podejście do tematu. Na końcu czeka Was małe posumowanie, czyli 10 rzeczy, jakie powinniście wiedzieć o wymianie grzejników, aby nie popełnić takich błędów jak moje.

Wymiana grzejnika przyprawia mnie o pełną huśtawkę emocji. Zaczęło się od zaskoczenia, bezsilności, chwilowego zwątpienia, ale potem przełączyłam się na tryb wojowniczki (brzmi znacznie ładniej niż wredna baba, jaką się w rzeczywistości stałam). Myślałam, że to nie dzieje się naprawdę. Myślałam, że jakimś cudem trafiłam do filmu Stanisława Barei. To, co się stało w łazience, poziom kultury osób, z którymi współpracowałam, poziom absurdu oraz profesjonalizm, a raczej jego brak spowodowały, że zamilkłam i nie mogłam wyrazić tego innymi słowami niż cała gama przekleństw. Dlatego się powstrzymałam, wzięłam głęboki oddech i wracam do tematu dziś!

Moje błahe podejście do wymiany grzejnika

Nie byłoby całego zamieszania i wymiana grzejnika poszłaby super sprawnie jak w kuchni (Jak wybrać grzejnik do kuchni?), gdybym zamówiła grzejnik o takich samych wymiarach. Niestety lub „stety” uległam urokowi srebrnego grzejnika. Po wymierzeniu i sprawdzeniu właściwości modelu mojego poprzedniego grzejnika okazało się, potrzebowałam grzejnika o mocy: 782W. Jeśli chodzi o srebrne grzejniki (chromowane) to Purmo ma w ofercie dwa:

Flores CH

Flores C CH

Różnią się tylko tym że jeden ma proste poziome rurki a drugi lekko wygięte w łuk.

Skradł mi serce  Flores C CH!

Okazało się, że grzejnik, o mocy jakiej potrzebowałam miał znacznie większe wymiary.

W końcu zamówiłam grzejnik o wymiarach Wymiar: 1755 x 600 – moc 796

Poprzednie wymiary grzejnika to: 104,5 cm i szerokość: 53,5 cm, czyli nowy grzejnik był wyższy o 70 cm! To bardzo dużo. Uparłam Was, ale mnie ogromnie kuszą kolorowe grzejniki! Zgadnijcie jaki kolor będzie w sypialni w Starym domu?

Chciałam zaoszczędzić a wyszło jak wyszło

Fachowcy przyszli, zobaczyli i wycenili wymianę grzejnika na 800 zł.

Powiedziałam nie. Nie spodziewałam się takich kosztów. Myślałam, że podobnie jak w kuchni zapłacę ok. 150 zł. Po negocjacjach udało mi się dojść do porozumienia z moimi sprawdzonymi wcześniej instalatorami i ustalić kwotę 550 zł za montaż grzejnika. Poprosili jednak o spuszczenie wody w pionie w dniu montażu. Wykonałam szybki telefon do administratora budynku i dostałam numer do hydraulika. Po konsultacji z nim okazało się, że spuszczenie wody z pionu lub inaczej, jednorazowe przyjście to koszt 120 zł!!! OMG. W takim razie 550 zł plus 120 zł już robi się nieopłacalne. Wracamy do punktu wyjścia, czyli ok. 800 zł za wymianę grzejnika. Przyszedł fachowiec od administratora i powiedział, że robota w całości będzie kosztować 490 zł.

Nie, to już jest coś. Spoko.

– pomyślałam.

Jeśli mam płacić za spuszczenie wody 120 zł a za zdjęcie i powieszenie grzejnika 550 zł to wolę zapłacić za całość 490zł.

To był błąd!!! Wielki błąd! Nadal żałuję tej decyzji. Chciałam być sprytna, chciałam zaoszczędzić, a wyszło… sami przeczytajcie.

 

Wymiana grzejnika, czyli koszmar minionego lata

Miało być bez kucia.

Godzina 17. Na scenę wkraczają fachowcy. Po całym dniu roboty w administracji, umęczeni, spoceni idą załatwić fuchę, czyli moją robotę. A że zmęczenie dało im w kość, to pociągnęli co nieco z butelki!

Miało być bez kucia i pierwsze co zrobił mój „zawiany pan”, to wyciągnął wiertarkę i wyrąbał w mojej płytce ogromną dziurę. Zrobił to tak szybko i naturalnie, że nie miałam nawet czasu zareagować. „Dzień dobry i pierdu dziura już była wywiercona”. A potem się zaczęło. Cała litania utyskiwań:

Za taką robotę to trzeba dopłacić, a cena nie obejmowała roboty u sąsiadki!

Okazało się, że pion kończy się u sąsiadki i rury idą u niej i trzeba się od niej przewiercić do mnie, żeby coś zrobić. Panowie jak to zobaczyli, to zaczęli kręcić nosami, choć przy oględzinach było to brane pod uwagę, bo pan fachowiec kazał mi robić zdjęcia u sąsiadki. Dobrze, że ustalając cenę, podałam panu rękę i powiedziała 490 zł za wszystko, tak? I tego trzymałam się podczas naprawy. Cena była z góry ustalona i ani grosza więcej!

Byłam wściekła, bo jednym ruchem wiertarki zostałam postawiona pod ścianą. Mogłam ich wyrzucić i mieć wywierconą dziurę w ścianie, bo oczywiście wszelkie negocjacje zaczęły się po wywierceniu dziury i zdemolowaniu łazienki. Dlatego zastosowali typowy szantaż emocjonalny. A tak swoją drogą, czy nie powinnam być wcześniej uprzedzona o tym, że będą wiercić? No naprawdę! Tak trudno powiedzieć – będziemy rozwiercać pani całą łazienkę? I całe szczęście na fali tej wściekłości nie poddałam się i przeszłam do ofensywy!

Po pierwsze ucięłam teksty, które leciały na „kur” i „ch..”. Tak, tak było bardzo nieprzyjemnie! Powiedziałam:

Po pierwsze, panowie w waszym towarzystwie jest kobieta! Po drugie, jesteście na robocie płatnej dodatkowo, więc proszę się zachowywać. Nie jesteście na bezpłatnym wezwaniu z administracji! Po trzecie, płacę tyle, ile było ustalone i ani złotówki więcej.

Ponieważ w łazience miała powstać ściana z drewna przykrywająca mur, to panowie powiedzieli, że póki nie będzie tej ściany, to oni nie ruszą palcem!

Znów postawiłam się okoniem!

O nie panowie. O ścianie wiedzieliście wcześniej, tak? Tak.

Niestety na wycenę przyszedł tylko jeden z nich. Drugi o niczym nie wiedział. O zakresie robót, o ścianie. I to on  właśnie podjudzał.

Jak rzesz to wycenił? Za taką robotę? Rób sobie to sam!

I tak dalej!

Cały czas żałowałam, że nie zatrudniłam jednak moich sprawdzonych fachowców i nie wydałam tych 180 zł więcej! Jak się Później okazało, zakup dodatkowych płytek, czy kleju do glazury kosztował mnie znacznie więcej!

 

Kiedy usłyszałam, że po pierwsze nie chcą dziś nic robić, po drugie nie chcą robić za taką cenę, to uwierzcie mi, wstąpił we mnie demon. Wkurzała mnie też wygoda mojego męża, który siedział z dziećmi na placu zabaw, a ja musiałam walczyć!

Ustalone było, że mam mieć dziś wyprowadzone rury, żebym mogła je uwzględnić przy budowie ściany. Koniec kropka!

Sąsiadka, moja kochana starszej daty sąsiadka, jak usłyszała, że u niej też ma być wiercone, to aż zbladła! Niestety nie obyło się bez tego. Kłamczuch, najpierw mówiły, że nie mają sprzętu i rur do podniesienia pionu, a potem nagle wszystko znalazło się w samochodzie! A jak się okazało, największym problemem było zejście po schodach do samochodu!

Jak można pracować z osobami, które przy starszej osobie mówią?: Idź do samochodu ty chu…u!

Na zdjęciu poniżej widzicie, jak mój mąż łata dziury u sąsiadki po akcji fachowców:

Te 1,5 h godziny z tymi panami było dla mnie maksymalnie wykańczające psychicznie. Przypomniałam sobie, jak twardą babką trzeba być, przy takich panach. Nie obyło się też bez tekstu:

To co, pani jest kompletnie głupią blondynką, żeby nie wiedzieć, że to będzie wyglądać tak…?

Serio?! Pytam się serio?! Mówimy o ludziach, którym płacę niemałe pieniądze, za wykonanie zadania! Serio! Pięćset złotych, to cały czas kwota, która obciąża mój budżet i to sporo! To nie jakieś tam spluniecie, to do cholery 500 zł! Jeśli płacę 500 zł, to wymagam, aby ktoś przyszedł, wykonał robotę, bez stresowania klienta dodatkowymi kosztami, z kulturą osobistą i poszedł siebie. Nawet nie wiecie, jak strasznie żałowałam tego, że nie wybrałam moich kulturalnych instalatorów. Żałuję i żałować będę dozgonnie.

Jak zareagowałam? Odpuściłam. Dla rozluźnienia sytuacji zaczęłam żartować, że ja też lubię taką robotę itp. Trochę zaczęłam się bać, do czego są jeszcze w stanie posunąć się Ci ludzie. Konspiracyjny szept sąsiadki zapamiętam do końca życia:

Kasia, po co wpuściłaś fachowców, którzy ledwo trzymają się na nogach?

Nie wiem, w którym momencie odpuścili psychiczne molestowanie i wzięli się do roboty. Czy po kolejnym moim „nie”, czy po papierosku na dole przy samochodzie, czy po jeszcze jednym łyku wódki, którą mieli. Nie wiem. Skoczyło się na podniesieniu pionu u sąsiadki (o dziwo części się znalazły), wyciągnięciu rur do mnie, wycięciu starych i zaznaczeniu miejsca do powieszania grzejnika! Super.

Po godzinie zastanawiania się co zrobić, kłótni, obrażania mnie, wreszcie zrobili to o co ich prosiłam i zajęło im to 15 minut!

Moje rady, czyli 10 rzeczy jakie powinieneś wiedzieć przed wymianą grzejnika:

  1. Dobierz odpowiednią moc grzejnika oraz jego wymiary. To absolutna podstawa.
  2. Zastanów się, czy wybrany przez Ciebie grzejnik ma podobne wymiary do poprzedniego.
  3. Dobierz dobrych fachowców zaufaj sprawdzonym ekipom!!!
  4. Nie zamawiaj fachowców z administracji. Byś może uogólniam, ale nigdy, ale to nigdy, nie miałam dobrych doświadczeń z panami, którzy reprezentują moją administrację. Można nakręcić o nich niejeden odcinek programu „Usterka”.
  5. Przed powierzenie roboty dokładnie ustal zakres prac. Co jak będzie robione. Poproś o wycenę i się tego absolutnie trzymaj. To ile razy ja nasłuchałam się o tym, że to będzie kosztować dwa razy drożej, to tylko ja wiem (szantaż emocjonalny i groźby zostawienia rozgrzebanej roboty). Uściśnięta dłoń i ustalona wcześniej cena spowodowała, że w tych męskich potyczkach miałam argument nie do zbicia.
  6. Sprawdź, czy spuszczenie wody z pionu jest konieczne i nie stanowi problemu. Dogadaj się z administracją, sprawdź, ile czasu musisz czekać na fachowców, ustal wcześniej wszystkie terminy, aby jak najsprawniej przeprowadzić wymianę grzejnika
  7. Przede wszystkim wymiana grzejnika w bloku powinna mieć uzasadnienie. Po drugie grzejnik, jaki wybierzemy, musi spełniać takie same kryteria i zapewniać taką samą moc grzewczą.
  8. Upewnij się, czy grzejnik, który wybrałeś, nie spowoduje, przebudowywania instalacji grzewczej w całym pionie oraz czy ewentualnie, czy sąsiad z lokalu obok udostępni Ci lokal. To ważne, aby instalowane przez nas grzejniki nie zaburzyły pracy całej instalacji oraz zwróćmy uwagę na to, aby były wykonane z takiego samego surowca jak pozostałe kaloryfery i instalacja c.o. w budynku.
  9. Jeśli zdecydujecie się na dość spore zmiany upewnijcie się, że macie zapas glazury na ewentualne podmianki, gdyby coś się stłukło lub wymagało skucia.
  10. Przygotuj się na wydatki. Wymiana grzejnika to koszt od 120-150zł. Samo przyjście i spuszczenie wody to koszt 120zł. Za ewentualne zawory, rurki też trzeba zapłacić, więc robota przy wymianie grzejnika wraz ze zmianą instalacji to koszt w okolicach 500zł.

Mój „ulubieniec”, właśnie demoluje mi łazienkę:

Efekty jego zmagań:

Mój mąż w akcji, czyli czas zamurować dziury. U nas i u sąsiadki.

Płytki zostały uzupełnione, o takie, jakie nam się udało dostać w sklepie. Moich „starych płytek” nie da się już nigdzie kupić:

Wiecie czego żałuję? Że nie zdecydowałam się na super profesjonalną ekipę polecaną prze Purmo.

Gdybym tylko zdecydowała się na ekipę Purmo! Tak jak w przypadku zupełnie bezproblemowej wymiany grzejnika tu: PROJEKT KUCHNIA: JAK WYBRAĆ GRZEJNIK DO KUCHNI? Dotąd pluję sobie w brodę, że tego nie zrobiłam!

Całe szczęście udało mi się w końcu znaleźć pomysł na rozwiązanie problemów i mogę się cieszyć naprawdę pięknym i wyjątkowym grzejnikiem. Uwielbiam jego blask.

Stary kontra nowy! Dla mnie zwycięzca jest tylko jeden.

Już teraz zapraszam Was na końcowe posty z metamorfozy łazienki. Jak widzicie, pojawił się w niej stelaż z drewna oraz trzeba było jakoś ujednolicić kolor płytek. Przygotowuję też dla Was pewnego hiciora! Życzę Wam samych udanych metamorfoz. Uczcie się na moich błędach. Nie wybierajcie grzejnika tylko po kolorze. Zwracajcie też uwagę na wszystkie jego parametry. Bawcie się kolorem. Grzejniki nie muszą być białe!

Po inspiracje związane z kolorowymi grzejnikami zapraszam Was na bloga PURMOSFERA : Ogrzej mieszkanie kolorem

A gdybyście chcieli wygrać kilka gadżetów Purmo to dzisiaj jest ostatnia szansa żeby wziąć udział w konkursie:

Konkurs potrwa od 10.11.2017 do 24.11.2017 roku. Szczegółowe informacje dostępne są na profilu FB Purmo

Wystarczy odpowiedzieć na proste pytanie:

„Powiedz nam, z czym kojarzy Ci się ciepło i wygraj atrakcyjne nagrody! Odpowiedź w formie TEKSTU, RYSUNKU, ZDJĘCIA lub FILMU umieść w komentarzu pod tym postem do 24 listopada 2017”

Zapraszam Was na pozostałe części cyklu łazienkowego:

PROJEKT ŁAZIENKA #7: MALOWANY SUFIT

PROJEKT ŁAZIENKA #6: JAK Z SENSEM CHRONIĆ DOM PRZED WODĄ?

METAMORFOZA SZAFKI |PROJEKT ŁAZIENKA #5|

PROJEKT ŁAZIENKA #4: RĘCZNIE MALOWANA PODŁOGA

PROJEKT ŁAZIENKA #3: MALOWANIE GLAZURY

PROJEKT ŁAZIENKA #2: MALOWANIE DRZWI

PROJEKT ŁAZIENKA #1 – PLANY

 

Udostępnij

  • Bosh, serio, serio z tą blondynką głupią na Ciebie naskoczyli?! Co za… Aż brak mi słów! Nie dziwię się, że miałaś dosyć!

  • KarolinaKamatocy

    To jakiś koszmar. Koszmar, który i mnie czeka 🙁 Będzie gorzej, bo mamy do wymiany 4 kaloryfery, jeden do zdemontowania i jeden do założenia. Przeraża mnie to co napisałaś o Panach z administracji, bo ja już wiem,że jeśli ich nie weźmiemy to tak jakby tracimy gwarancję jak coś inna firma źle zrobi. Muszę dokładnie się dowiedzieć o jaką tą gwarancję chodzi, ale pewnie jak nie będą grzały czy coś to administracja/spółdzielnia zwali problem na mnie i umyje ręce.
    Wiesz podobne przejścia mieliśmy z Panami od tv. Buraki dosłownie przy moim Mężu potrafili powiedzieć do mnie,żebym skoczyła po mleko do kawy do sklepu (ledwo się wprowadziliśmy i wypełniona lodówka to była ostatnia rzecz o której wtedy mogliśmy myśleć), antenę chcieli nam zamontować na wysokości 40cm od podłogi na środku balkonu ;p a jak się nie zgodziłam to teksty,ze nawet milimetr zrobi nam różnice itd itp. I żałuje,że nie brakło mi odwagi by ich po prostu wywalić na zbity pysk za drzwi i podziękować