Sztuka grillowania

Sztuka grillowania

Często słyszymy: Kto zrozumie kobiety? Dziś dla odmiany chciałabym zakrzyknąć kto zrozumie mężczyzn? Myślałam, że jako mężatka od prawie 10 lat mam już ten temat względnie rozpracowany. Wiem co lubi mój mąż, wiem czym się interesuje, wiem na jakie tematy lubi rozmawiać. Siatkówka, piłka nożna, ogólnie sport, samochody, filmy, nowinki techniczne, pewnie, kiedy nie słyszę piękne kobiety, lub narzekanie na żonę, to główne tematy rozmów w męskim gronie. Czyli tematy zupełnie stereotypowe. Myślałam, że nic już mnie nie zaskoczy! A jednak! W weekend majowy, kiedy zorganizowałam przyjęcie urodzinowe dla córki przeżyłam ciężki szok. Okazuje się, że jest jeszcze jeden temat, który 3 maja pochłonął bez reszty mężczyzn z mojej rodziny. Grill. Ponieważ większość moich czytelników, większość z Was, stanowią kobiety, może się okazać, że też nie miałyście o tym pojęcia. Sztuka grillowania, to dla mnie temat zupełnie nowy, w który chcę Was wprowadzić.

Nie wiem jak Wam, ale mnie majówka kojarzy się zawsze z początkiem sezonu grillowego. Polacy grillują na różne sposoby, czasem jest to kiełbasa, piwo i grill jednorazowy z supermarketu a czasem wykwintne specjały przygotowane specjalnie na tę okazję oraz przyjęcie w ogrodzie. I w zasadzie nie jest ważne, gdzie grillujemy i tak najważniejsi są ludzie, których ten grill jednoczy i powoduje, że spędzają wspólnie czas, rozmawiają, śmieją się i delektują się pysznymi potrawami. Dla mnie ważne jest jeszcze co na ten ruszt wrzucimy.

Potrawy

Dotąd myślałam, że zrobić dobrego grilla, to przygotować smakowite potrawy. Kilkanaście lat temu mój tata przywiózł z Ukrainy przepis na karkówkę, którą marynuje się kilkanaście godzin, a najlepiej 2 dni, w majonezie i cebuli, aby skruszała. Odkąd jej spróbowałam to kiełbaski, kaszanki i udka poszły w odstawkę a opowieść o tej karkówce i tym przepisie pojawia się cyklicznie co roku w sezonie grillowym. Okazuje się jednak, że to na czym grillujemy, także ma zasadnicze znaczenie. Inaczej ta słynna karkówka smakować będzie na otwartym grillu a inaczej na takim z pokrywą powlekaną emalią porcelanową wyposażoną w termometr. Inaczej będzie smakować, kiedy użyjemy do jej przygotowania węgla drzewnego, a inaczej brykietu zawierającego drewno z buku, dębu, brzozy oraz grabu. Brykiet Weber ma specjalny kształt (na jego powierzchni są bruzdy) umożliwiający dostęp powietrza, co sprawia, że czas jego rozpalania skraca się do 20 – minut. Jest on też znacznie większy, przez co czas utrzymywania przez niego wysokiej temperatury wydłuża się do 3 godzin, bez konieczności dokładania. To jest właśnie ta sztuka grillowania, która od jakiegoś czasu pochłonęła mężczyzn z mojej rodziny.

Z czasem, kiedy grilla zaczęłam łączyć z przyjęciami urodzinowymi moich dzieci, zaczęłam poszukiwać bardziej urozmaiconych potraw niż tylko kiełbasa, kaszanka czy karkówka (choć i tak z tych wszystkich „wynalazków” jak to raczą nazywać faceci i tak największym powodzeniem cieszy się karkówka). I tu moje spostrzeżenie. Coś co udaje się bez problemu upiec w grillu z pokrywą, nie zawsze udaje się na grillu otwartym. Niedopieczone w środku, spalone od spodu czy zbytnio wysuszone potrawy to największe grzechy braku umiejętności grillowania lub korzystania z kiepskiej jakości sprzętu.

Do moich ulubionych potraw z grilla należy na pewno wspomniana wcześniej marynowana w majonezie karkówka, faszerowane pieczarki (wg. przepisu znalezionego na stronie chefpaul.net) oraz pikantne skrzydełka kurczaka według przepisu z książki „Przysmaki z kurczaka. Najlepsze przepisy na dania z grilla”.

Sprzęt. Sztuka grillowania.

Czy wiecie, że przysłuchując się rozmowom facetów, momentami miałam wrażenie, że należę do jakiegoś klubu dżentelmenów. O ile kiedyś zachwyt takich panów stanowiły konie, to nigdy nie przypuszczałabym, że obecnie można tyle rozprawiać na temat sprzętu do grillowania. I uwaga to jest zaraźliwe. Kilka lat temu w rodzinie pojawił się pierwszy grill Webera, w następnym roku kolejny męski reprezentant rodziny dostał na prezent składkowy taki właśnie grill, w tym roku my dołączyliśmy do tego grona. Grille tej marki wyrastają w naszej rodzinie jak grzyby po deszczu (wybaczcie to skojarzenie, ale kształtem pokrywa przypomina właśnie taki dorodny grzyb).

Póki nie dołączyliśmy do tego ekskluzywnego grona, naprawdę trudno nam było zrozumieć zachwyt nad tym sprzętem. Miałam bardzo sceptyczne podejście do jego zakupu. Wszystko zmieniło się podczas przyjęcia z okazji urodzin córki. Na początku trochę podśmiewałam się z panów chwalących np. czerwone wykończenie kół. Co to ma za znaczenie? Chyba tylko to, że od razu widać, że jest to najnowsza kolekcja z 2017 roku a czerwone akcenty kolorystyczne pięknie kontrastują z czernią.

Dla Ciebie nie ma żadnego znaczenia, że czerwień pojawia się nie tylko na kołach, ale również na termometrze? – zapytał brat mojego męża.

Nie ma, a powinno mieć. I wtedy mnie olśniło. Nie powinnam rozpatrywać grilla Weber pod kątem zachcianki facetów, ale świetnie zaprojektowanej rzeczy, w której projektanci dopracowali do perfekcji każdy szczegół. A ja zaczęłam zwracać na nie uwagę. Przełom stanowił moment, kiedy panowie zostawili mnie samą i musiałam zająć się przerzucaniem karkówki na druga stronę. Wtedy dopiero poczułam przemyślany design. Pokrywę, którą bez problemu można regulować temperaturę, powiesić na boku grilla czy wiszące w zasięgu ręki akcesoria, jak szczypce czy łopatka.

Początkowo nieufna wpadłam po uszy! Zaczynam moją przygodę z grillowaniem! Moja mentorka od designu zawsze mówi, że nie da się zrozumieć designu, dopóki się go nie użyje. Jeśli coś jest dobrze zaprojektowane, to poczujemy to w trakcie użytkowania. Ja też to poczułam, choć nigdy bym nie przypuszczała. Zachwycać mogą nie tylko wysokiej klasy meble, dekoracje, ale także dobrze zaprojektowane opakowania kosmetyków, czy dobrze wyważona siekiera. Okazuje się, że obecnie przeżywam zachwyt nad sprzętem do grillowania marki Weber.

Sztuka grillowania

A Wy jakie macie doświadczenia związane z grillowaniem? Grillujecie często? Może macie jakieś fajne przepisy godne polecenia? Ja załapałam tak zwanego bakcyla i w ten weekend znów będę zgłębiać sztukę grillowania.

Wszystkiego najlepszego córeczko!

Udostępnij