MEDIOLAN 2017- targi designu w Mediolanie – dzień 1

MEDIOLAN 2017- targi designu w Mediolanie - dzień 1

Wczoraj rozpoczęły się targi designu w Mediolanie. Pierwszy dzień już za mną. Był na pewno pełen skrajności. Przede wszystkim słowo, które przez kilka pierwszych godzin zwiedzania cisnęło mi się na usta, to „rozczarowanie”. Co się stało z moim ulubionym miejscem pełnym inspirujących spotkań i niezwykłych doznań na pograniczu sztuki i designu?

Zachwycona poprzednimi edycjami Milan Design Week, to właśnie dzielnicę Lambrate Ventura wybrałam na pierwszy dzień pobytu w Mediolanie. To właśnie tutaj, przez ostatnie 2 lata odkrywałam trendy, które przez kolejne dni tylko potwierdzam.  Dzięki temu, że znalazłam mieszkanie stosunkowo blisko tej dzielnicy, udało mi się dotrzeć tam bez przeszkód, pomimo trwającego od rana strajku komunikacji. Dobry znak, pomyślałam. Niestetety to, co się działo w ulubionym przeze mnie miejscu przez następne godziny spowodowało, że dzień zdecydowanie nie należał do udanych. A przynajmniej jego początek!

Form&Seek’s ‚Age of Man’

Zaczęło się od tego, że część tętniącego życiem Lambrette było zamknięte. Natomiast wystawy które były otwarte, widziałam dokładnie w zeszlym roku! Nie było moich ulubionych wystawców i musiałam zrezygnować z cyklicznych odwiedzin u holenderskich, szewckich i duńskich projektantów. To jeszcze nie koniec. Największą halę, wypełnioną zawsze po brzegi awangardowym designem przejęła Ikea. Ikea, którą kocham i pewnie jej obecność, by mi nie przeszkadzała, ale nie tutaj. Nie w tym miejscu. Nie w miejscu zarezerwowanym dla młodych, zdolnych i jeszcze nieodkrytych twórców. W hali Ikea nie brakowało oczywiście pięknych kadrów. Doceniam między innymi pracę szwedzkich stylistek – Anna & Pella, piszących na codzień bloga Ikea Livet Hemma. Spisały się wyśmienicie!  Niemniej ja oczekiwałam emocji. Zaskoczenia. Spotkania z szokującymi ekspozycjami. Inspiracji. Poruszenia. Chciałam, aby ktoś mną potrząsnął. Nadal pamiętam to, co mnie zachwyciło w zeszłym roku.

Kiedy już myślałam, że dzień zakończy się totalną katastrofą, wreszcie trafiłam do hali, w której znalazłam projekt, o którym czytałam kilka dni przed wylotem. Chodzi o dywan z włosów. Ci z Was, którzy śledzą mnie na Insta storis pewnie nie będą zaskoczeni moja reakcją. Pierwsze co pomyslałam to: „blee, ohyda”. Widząc co przygotowała marka The Colour Of Hair nieco zmieniłam zdanie.

targi designu w Mediolanie

Jak powstaje ten produkt. Otóż włosy są wypalane na metalu i pozostają na nim w formie jaką widzicie na zdjęciach. Proteiny, które są we włosach stanowią barwnik, czarny pigment, który właśnie utrwala się w formie wzoru na metalu.

targi designu w Mediolanie

Muszę przyznać, że przynajmniej ten projekt mnie zaskoczył i poruszył. I w tedy po raz drugi spotkałam Zuzę Skalską. Mówię jej cała podniecona, że tu jest taki i taki projekt i że wydaje się to trochę straszne. A ona na to:

I co z tego? Jesz włosy codziennie i nawet o tym nie wiesz!

Okazuje się, że polepszacz do wypieku chleba produkowany jest w Chinach z ludzkich włosów. Produkt ten stosowany jest do wypieku chleba w całej Europie. Jedząc wiec pyszne bułeczki z supermarketu jemy też włosy.

No rzeczywiście w tym kontekście dywan z włosów nie robi już na mnie takiego wrażenia – mówię – Pewnie ze względu na to że Lambrate wyglada w tym roku jak wygląda staram się wyszukać jakieś ciekawe propozycje. A ona na to bezceremonialnie:

Rzeźbisz w gównie!

Pięknie mnie wgniotła w ziemię. Zbeształa za niewiedzę. I niestety muszę się z nią zgodzić. Ma rację w 100%. W Poznaniu też starałam się rzeźbić. To chyba leży w mojej naturze. Staram się zawsze patrzeć z optymizmenlm na życie.

To jeszcze nie koniec pomysłów wykorzystywania „surowców”, jakie dostarcza człowiek jakie widziałam na Lambrate. Było też mydło i świeczki z ludzkiego tłuszczu.

EDIT. Ponieważ temat wykorzystywania ludzkiego tłuszczu wzbudził tyle kontrowersji muszę wyjaśnić że pokazane poniżej przykłady były zaprezentowane na wystawie MATERIAL FUTURES która za zadanie ma poruszać naszą wyobraźnię i emocje. Ja widać wywoał spore emocje. A wszystko w słusznej sprawie: Give your body for charity to próba zwrócenia naszej uwagi na to, że nasze ciało może się przydać, więc warto przekazać je po naszej śmierci choćby w postaci ludzkich organów. Za tę prezentację odpowiada organizacja Human Kind, która chce zwrócić naszą uwagę na ten problem. Nikt nie ma zamiaru produkować mydła i świeczek z naszego ciała i ich później sprzedawać. Natomiast dywan z włosów już jak najbardziej.

Oczywiście pomimo surowej oceny całości znalazło się kilka perełek, które opiszę wkrótce.

Lambrate Ventura umiera. Pustoszeje. Rozczarowuje.

Od tego roku Lambrate Ventura traci dla mnie miano dzielnicy młodych projektantów. Znacznie lepiej się tam czułam, gdy panował tam świeży design i trudno było do niej trafić, bo byla słabo oznaczona. Niestety imprezy na dachu, zabawy nad basenem, dobre jedzenie i dużo, dużo dobrego designu sprawiło że stała się modna. Na jej przekleństwo.  W zeszłym roku nie było tu jeszcze dużych marek. W tym to się zmieniło.

Nie martwię się, bo zawsze coś musi umrzeć, aby mogło się narodzić coś innego.

I oczywiście młodzi zdolni znaleźli też miejsce dla siebie.  Pod koniec dnia trafiłam do dzielnicy Tortona.  I muszę przyznać, że podobała mi się znacznie bardziej niż Lambrate.  Widać, że sporo się tu dzieje.  Na razie widziałam stanowczo za mało i na pewno w kolejnych dniach tu wrócę, bo niestety do Moooi była zbyt długa kolejka, żebym mogła się tam dostać!

Inmotion 

targi designu w Mediolanie

Jutro czas na Salone del Mobile, czyli te właściwe targi designu w Mediolanie! Przesyłam buziaki !

Kolorów w Mediolanie poszukuję wraz ze Śnieżką #dobrydesignzesniezka #trendyzesniezka

Udostępnij

  • Marta Rusek-Cabaj

    Ostatnie zdjęcie jest świetne – fajnie na nim wyglądasz 😀

    Mydła z ludzkiego tłuszczu… Wiesz, z czym mi się to kojarzy? Co innego włosy jeszcze – je jakby tracimy codziennie, ich „oderwanie” od naszego ciała nie jest czymś dziwnym, nienaturalnym, więc surowiec można w prosty sposób pozyskać, bezboleśnie i bezproblemowo… Ale tłuszcz? Jeśli coś ma mi śmierdzieć – to właśnie mydełka nie dywany 😛

    • Beata

      Dokładnie. Mydła z ludzkiego tłuszczu kojarzą nam się jednoznacznie. Niesmaczne.

      • conchita

        Oczywiście, jednak ten przykład miał na celu zwrócenie naszej uwagi na to, że każdy element naszego ciała po naszej śmierci może być wykorzystany. Niekoniecznie tak dosłownie, ale nasze organy mogą uratować komuś życie.

        • Bez kontrowersji i szoku nikt by o tym nie rozmawiał. Oddawanie organów to temat taboo , bo ludziom długo się wydaje , ze smierć ich nie dotyczy 🙂 Dobrze , ze ktoś znalazł sposób i miejsce i wybornie ze tak kontrowersyjne, by ten wątek oddawania organów na forum głośno oznaczyć ! Wiele z ludzi idąc w piach mogłoby „wskrzesić” ludzi po wypadkach, którzy osierocają rodziny . Nie rozmawiamy- nie zmieniamy się . Dziękuje za relacje , czekałam na nią i Twoja uśmiechniętą buzie 🙂

        • Marta Rusek-Cabaj

          W kontekście ciała po śmierci, oddawania organów temat jest dla mnie mniej mniej kontrowersyjny – choć mam świadomość, że dla niektórych w ogóle oddawanie swoich zwłok do czegokolwiek takie jest… Wg mnie jeśli nasze ciało po śmierci może się komuś przydać – np. do przeszczepu tkanek, narządów czy czegoś innego – jak najbardziej…
          Hm… Ale mydła… Niby ok, ale ile takich mydeł z ludzkiego tłuszczu będzie? W sensie, żeby miało mnie to przekonać do sensowności gospodarowania ludzkim tłuszczem po śmierci po to, żeby jakoś zmniejszyć czy ograniczyć szkodliwe dla środowiska tworzenie mydeł w inny sposób… no właśnie – czy to będzie lepsze, czy coś idzie za tym poza chęcią wykorzystania ludzkich „szczątków”? Gdyby z realnych śmieci robić dobre mydła – to byłoby coś!
          Ale wracając do kwestii, którą mydła miały poruszyć – faktycznie lepiej chyba, żeby zamiast pod kolejną kryptą zajmującą miejsce nasze ciało było wykorzystane, a nie legło, by leżeć… wiecznie? a przynajmniej do czasu, kiedy nasi bliscy będą opłacać miejsce na cmentarzu… Rozumiem kościelne podejście, że ciało to mieszkanie ducha, że należy mu się szacunek itp. Ale po śmierci duch to ciało opuszcza, więc…? Jasne – jakieś granice są, ciała się powinno się bezcześcić, ale wykorzystywanie go w „służbie” ludzkości nie jest dla mnie bezczeszczeniem… Ech, kiedy myślałam o własnej kremacji, zniechęciło mnie to, że tak czy owak będę miała spocząć w poświęconej ziemi, czyli guzik z rozsypania prochów nad Irlandią czy Egiptem 😛 – pogrzeb ma być – koniec i kropka – ciało czy proch, musi spocząć na cmentarzu. (Tutaj mogłabym rozwodzić się nad tym, jak chcę, żeby mnie wspominano czy zaznaczano pamięć o mojej osobie, ale to w sumie temat na inną dyskusję ;D)

    • conchita

      Dziękuję. Dziewczyny wszystko w słusznej sprawie. ten kontrowersyjny temat został zaprezentowany na wystawie mającej na celu zwrócenie naszej uwagi na temat pozyskiwania organów po śmierci. A że ludzkie mydło i świeczki szokuje to przynajmniej przekaz jest wyraźniejszy.

  • Widzę, że nie tylko mnie przeszedł zimny dreszcz na wzmiankę o mydle z ludzkiego tłuszczu. Trochę niepokoi też to co piszesz o Lambrate, bo zgadzam się, że na jej miejsce pojawi się coś innego, równie dobrego, ale pytanie – gdzie i kiedy?

    • conchita

      Janku, napisałam stosowne wyjaśnienie dotyczące ludzkiego tłuszczu. Była to część wystawy mająca na celu zwrócenie naszej uwagi na temat przekazywania naszych organów po śmierci. Miała szokować i dawać do myślenia.

  • eee tam, mydło z „najbogatszego tłuszczu świata” było już w filmie „Podziemny krąg”:

    „(…)Tylerem Durdenem. Wyrabia on i sprzedaje mydło, produkowane z tłuszczu osób, które poddały się operacji odtłuszczania.”