8 obliczy blogera wnętrzarskiego, czyli praca blogera od kuchni

8 obliczy blogera wnętrzarskiego, czyli praca blogera od kuchni

Żyję ze swojej pasji, to prawda. Jednocześnie utrzymuje mnie ona przy życiu, sprawia, że czasami „latam” pod sufitem i jestem jak mała żaróweczka, która gdy w rozmowa zejdzie niebezpiecznie na tematy mi bliskie, rozpala się niczym latarnia uliczna, niczym światło jupiterów. I płonę, i spalam się i paplam bez wytchnienia. Taka już jestem: trochę chaotyczna, trochę szalona, ale za to szczęśliwa. Dziś opowiem Wam na czym tak naprawdę polega praca blogera wnętrzarskiego. 

Jak odróżnić pasję od zainteresowań? Ja bez swojej pasji nie mogłabym żyć. No dobrze, nie popadajmy w przesadę. Mogłabym, ale byłoby to życie jałowe, niepełne. Znam kilka osób żyjących bez pasji. Praca, dom, dzieci, bezmyślne patrzenie w telewizor. Codzienne obowiązki ich przytłaczają, trudno im odnaleźć szczęście w życiu. Leżenie przed telewizorem, to dla nich jedyna forma relaksu. Po weekendzie przed TV są bardziej zmęczeni, niż w ciągu tygodnia pracy. Pasja to mój sposób na szczęście. Wspominam o pasji nie bez przyczyny. Ostatnio miałam okazję opowiedzieć o swojej pasji, zawodzie i 8 latach zdobywania doświadczenia jako bloger podczas spotkania zorganizowanego przez Olgę Kisiel-Konopkę, założycielkę OKK.  Moją prezentację zatytułowałam: 8 obliczy blogera wnętrzarskiego, czyli praca blogera od kuchni.

Fot. Lidia Skuza

Fot. Lidia Skuza

OKK to cykliczne spotkania architektów i ludzi związanych z branżą wnętrzarską mające ich integrować i inspirować. Pomysłodawczynią wydarzenia jest Olga Kisiel-Konopka, która od lat z optymizmem i pogodą ducha, zaprasza do udziału w tych spotkaniach uznane marki, świetnych architektów, projektantów oraz inspirujące osoby ze świata designu. W marcu odbyła się już 11 edycja OKK pod hasłem: Świadome projektowanie i ekologia. To dla mnie ogromny zaszczyt móc wystąpić przed tak prestiżowym grupą odbiorców i znaleźć się w gronie prelegentów z takimi osobami jak: Michał Mazur – TrendNomad czy Robert Majkut – Robert Majkut Design.

Fot. Lidia Skuza

Fot. Lidia Skuza

Możliwość opowiadania o swojej pasji – nie może być lepiej – pomyślałam. Zaraz później naszła mnie refleksja: w gronie odbiorców będą same uznane nazwiska – dziennikarze, architekci, przedstawiciele znanych marek:

Jak opowiedzieć o tym kim jestem, aby być dobrze zrozumianym?

Wtedy z pomocą przyszła Ola Munzar, bloger i architekt w jednym (architekt blogujący), która stwierdziła:

Opowiedz jak wygląda praca blogera, tak naprawdę.

I tak powstała prezentacja: 8 obliczy blogera wnętrzarskiego, bo gdy tak naprawdę zastanowiłam się nad tym czym się zajmuję, to okazało się, że balansuję na granicy 8 zawodów.

Każdy mniej więcej wie na czym polega praca blogera. Większość osób swoją wiedzę opiera na strzępkach informacji i stara się przyrównać pracę blogera do jakiejś bliżej im znanej profesji.

Robisz zdjęcia na zlecenie, znaczy się jesteś fotografem. Piszesz testy na zlecenie, znaczy się jesteś dziennikarzem.

Coś tam dzwoni, ale nie wiadomo w którym kościele.

Zdarzają się też osoby, które pracę blogera postrzegają przez pryzmat „kafki na Instagramie”, czyli uważają, że chodzę pół dnia w piżamie i raz na jakiś czas zrobię zdjęcie filiżanki kawy i wrzucę je na Instagrama. Rozczaruję Was, na miskę zupy bym nie zarobiła pracując w ten sposób. Nie w naszej branży. Nie w branży wnętrzarskiej. Tutaj naprawdę trzeba się narobić, aby coś zarobić.

Kiedy zaczęłam przygotowywać prezentację na OKK i zapisywać dziedziny w jakich staram się poruszać wyszło mi aż 8 zawodów. Nie oznacza to wcale, że jestem ekspertem w każdej z tych dziedzin, albo ze mogę określać się mianem: dziennikarza czy fotografa. To by było nadużycie. Oczywiście blogerzy znani są z tego, że mają o sobie bardzo wysokie mniemanie, dlatego proszę nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem specjalistką od ekonomii czy marketingu (choć bardzo bym chciała), niemniej praca blogera zmusiła mnie do ogarnięcia podstaw księgowości, marketingu internetowego etc.

Fot. Agata Piechocińska

Fot. Lidia Skuza

Wymienione zawody, to tylko dziedziny, w których poruszam się lepiej lub gorzej, w których ciągle się doskonalę i szkolę.

  1. DZIENNIKARZ

Pewnie złapiecie się za głowę! Dziewczyno, naucz się najpierw pisać bez błędów, z dobrą składnią etc. Bardzo chciałabym. To jedna z tych dziedzin, w której na pewno będę się szkolić, aby emocje nie przeszkadzały mi w logicznym konstruowaniu zdań. Często staram się tak szybko przelać emocje na mój wirtualny „papier”, że zapominam o wszystkim innym. A można pisać pięknie i zrozumiale o emocjach. Tego chciałabym się nauczyć.

Skoro już wiecie, że nie dobre pióro zbliża mnie do dziennikarza, to co? Fakt, że mam dostęp do konferencji i spotkań dla dziennikarzy oraz tego, że mam informacje o nowych produktach znacznie wcześniej niż inni.

praca blogera

2. EKONOMIA

Ta dziedzina chyba kuleje u mnie najbardziej. Zwykle, gdy ma się duszę artystyczną w ostatniej chwili myśli się o pieniądzach. Mój mąż może to potwierdzić. Co zarobię, to inwestuję w zakup nowego sprzętu. Długo miałam też problem, aby odpowiednio się wycenić. Pieniądze to temat tabu w blogosferze. Pamiętam swój pierwszy wpis sponsorowany. Dostałam za niego wynagrodzenie 200 zł. Takie były początki. Od tego czasu skutecznie przesuwam granicę. Za każdym razem, gdy rosną moje kwalifikacje i umiejętności. Za wzrostem wynagrodzenia stoją nie tylko dobre statystyki ( 50 tys. uu miesięcznie – yupii), ale przede wszystkim ukończone kursy i szkolenia. Nie wybrałam drogi na skróty. O nie! Może za jakiś czas doliczę jeszcze 50% do wynagrodzenia za bycie „gwiazdą”, ale na razie uczciwie wyceniam tylko swoje umiejętności. A do gwiazdy mi daleko!

Tak zwane „bycie na swoim” nauczyło mnie jeszcze jednej rzeczy – planowania. Bez dobrego planu na cały rok trudno egzystować. No chyba, że blogowanie jest naszym hobby i mamy już ciepłą posadkę. Staram się planować posty sponsorowane z dużym wyprzedzeniem, tak, aby mieć zapewnione stałe dochody. Niestety życie często rzuca nam kłody pod nogi a i kontrahenci często nie wywiązują się z obiecanych projektów. Od początku roku przynajmniej dwie marki zrobiły mi przykrą niespodziankę przed samym terminem realizacji. W jednym przypadku dosłownie 3 dni przed dniem nagrania. Pomimo dobrych planów życie pisze nam różne scenariusze. Oczywiście wina leży po mojej stronie, bo podstawą jest podpisanie umowy a nie ustalenia ustne.

Fot. Lidia Skuza

3. MARKETING

Podczas pracy nad blogiem wielokrotnie stykamy się z agencjami marketingowymi. Z czasem uczymy się z nimi współpracować, uczymy się specyfiki ich pracy. Kiedy zgłasza się do mnie klient indywidualny, marka która stawia dopiero pierwsze kroki w blogosferze i jeszcze nie wie na czym polega praca z blogerem, potrafię jej doradzić najlepszą formę współpracy. Czasem nawet odwieść od zaproponowanej formy reklamy. Wiem jak pracować, aby wszyscy byli zadowoleni: czytelnicy – bo dostają fajną treść, marka – bo zyskuje rozpoznawalność, i ja – bo otrzymuję wynagrodzenie. Ze względu na te standardy zrezygnowałam od tego roku z propozycji opisywania produktów, marek których nie używam lub nie wykorzystałam ich np. w swojej realizacji, nawet jeśli temat dotyczy tylko opisania nowej technologii na rynku.

Zdecydowanie bardziej wolę samodzielnie wybierać marki z którymi pracuję, niż być częścią kampanii marketingowej.

4. STYLISTA

Od zeszłego roku doskonalę się też w przygotowywaniu stylizacji stołów. Nie jest to oczywiście główna tematyka mojego bloga, ale lubię raz na jakiś czas przygotować dużą sesję zdjęciową pokazującą ciekawą aranżację jak np: Wielkanocny stół w stylu Alicji z krainy czarów.

5. FACHOWIEC/BUDOWLANIEC

Robiąc co i rusz projekty remontowe ciągle zdobywam nowe umiejętności. Na razie specjalizuję się w małych remontach domowych, ale w planach mam znacznie poważniejsze realizacje. Malowanie ścian, tynkowanie, kładzenie tapet, malowanie mdf, malowanie glazury, renowacja drewna – to dla mnie chleb powszedni. Dobrze mi z tym, choć muszę się przyznać, że ten post przygotowywałam trzy dni, bo jestem w trakcie kolejnego remontu i niestety wieczorem ręce mdleją mi ze zmęczenia i nie mogę znaleźć dobrej pozycji do pisania.

6. PROJEKTANT-DEKORATOR

W tym roku założyłam, że będę się rozwijać w dziedzinie projektowania wnętrz. Chciałabym się sprawdzić przy wielu projektach. Ten rok rozpoczęłam od aranżacji showroomu marki SIERADZKY.

Fot. Jakub Woźniak

7. FOTOGRAF

Brzmi dumnie, prawda? Fotografem jeszcze nie jestem, ale faktem jest, że staram się rozwijać i doskonalić w tej dziedzinie. Dobre zdjęcia to obecnie norma na blogach wnętrzarskich. Szkolenia prowadzone przez Izę z coloresdelmialma to takie ziarnko, które teraz kiełkuje i jak okiem sięgnąć, zasiała pięknie naszą blogosferę wnętrzarską. Oprócz szkolenia Izy zapisałam się na świetny kurs Fotografii wnętrz. Wkrótce opowiem Wam o tym więcej.

praca blogera

Fot. Jakub Woźniak

8. TRENDSETTER

Na widowni siedzi Michał Mazur a ja ogłaszam się trendsetterem (sic!). Prawdą jest, że jeżdżąc na konferencje, targi zagraniczne, dostrzegam trendy, które później opisuję na blogu. Czasami uda mi się wstrzelić idealnie, jak na przykład ogłaszając w zeszłym roku zieleń kolorem podstawowym na Salone del Mobile. Jak pamiętacie zieleń a dokładnie Greenary jest tegorocznym kolorem roku Pantone. Ciekawe czy w tym roku również będę miała nosa do koloru roku.

Opisałam 8 zawodów. Sporo, prawda? Nie oznacza to jednak, że za rok, dwa, nie będzie ich więcej. Z każdym rokiem uczę się więcej. Jest jeszcze tyle dziedzin do zgłębienia, tyle obszarów do spenetrowania. Jedno jest pewne, idę cały czas do przodu i nie zamierzam spoczywać na laurach. Nawet nie myślę, co by było, gdybym straciła swoją pasję, gdybym musiała zajmować się czymś innym. Życie uczy nas jednak: „Nigdy nie mów nigdy”.

Oczywiście wszystkie opisane spostrzeżenia to moje subiektywne podejście, bo przecież każdy bloger jest inny i każdy może się skupiać na innej dziedzinie. Opisuję moją pracę, moje 8 zawodów i moje 8 doświadczeń.

Udostępnij

  • Ileż mu się narobimy 🙂

    • conchita

      Dorotko, po Twojej reakcji zastanawiam się czy już pakować walizki i opuszczać kraj? 😉

      • A to nie negatywna reakcja – to uświadomienie sobie ile mamy na głowie, aby efekt wyszedł godny. Nie pakuj, nie zostawiaj nas z tym całym bałaganem!!! 😉

  • O kurcze, wszystko prawda! Dodałabym jeszcze do tego grafika komputerowego (bo przecież obrabiamy zdjęcia, tworzymy moodboardy itd) i informatyka, kiedy coś schrzani się z blogiem 🙂

    • conchita

      To prawda, obróbkę zdjęć wrzuciłabym pod fotografa a informatykę zleciłam od początku roku specjalistom. Mam opiekuna od strony informatycznej, bo inaczej bym zwariowała 🙂

  • Trzeba przyznać, że pracowita z Ciebie osoba 🙂 ale za to dla ludzi takich jak ja, zarobionych po uszy czytanie Twojego bloga to czysta przyjemność i duuuuużo nowinek wnętrzarskich, które normalnie przeszłyby mi koło nosa 😉

  • A która z tych ról jest Twoją ulubioną?

    • conchita

      Doskonałe pytanie. Na pewno nie Marketing i Ekonomia – nie cierpię tego. Waham się pomiędzy fotograf, projektant i trendsetter bo uwielbiam wszystkie 3. Biorą jednak pod uwagę poziom adrenalinę i przyjemności jakie za sobą niesie wybieram trendsetter. Kiedy miałam rację, kiedy coś się potwierdzi odczuwam ogromną satysfakcję. A bycie trendsetterem wiąże się z fotografowaniem nowinek (więc również z ukochaną fotografią), które później można użyć w projektowaniu. Lubię też aspekty związane z byciem budowlańcem, ale niestety wpływ na osąd w chwili obecnej mają mdlejące ręce i odciski, które mam po ostatnim remoncie 🙂

  • Podziwiam Cię i za pasję i za wytrwałość w realizacji marzeń. Z miesiąca na miesiąc Twój blog” wygląda” coraz bardziej profesjonalnie, więc jest postęp, jest rozwój , jest satysfakcja i jak jeszcze jest za to ekwiwalent finansowy – to czegóż chcieć więcej ;). Musisz czuć się kobietą spełnioną :). Sama piszę raczej sporadycznie, z braku czasu ( bo dzieci, bo projekty) i widzę ile pracy trzeba w każdy publikowany materiał włożyć. Tym bardziej Cię podziwiam!

    • conchita

      Dziękuję ślicznie. Ogromnie miło mi „słyszeć” te słowa. (rumieniec)

  • Hmm, ciekawe czy Ci, którzy patrzą z boku widzą tą pracę. Czasami wstyd nazwać się blogerką, bo” to nie praca tylko fotoreportaż z życia” ;). Jak Justyna dodałabym informatyka i grafika oraz dyplomatę. Swój blog stworzyłam od podstaw, sama. Studiując przez wiele miesięcy jakie wtyczki, jaka grafika, jak pozycjonować… Czasami treść sama w sobie zajmuje mniej czasu niż jego ujęcie w estetyczną i czytelna całość. Sztab specjalistów w jednej osobie ? Możliwe, ale wyłącznie ogromnym nakładem pracy.

  • Cottonara

    brawo. cieszy mnie Twój rozwój

  • Dużo tego, ale wszystko ze sobą się idealnie łączy. Dzięki blogowaniu rozwinęłam się na wielu płaszczyznach. Kilka lat temu nie pomyślałabym, że ogarnę tyle programów, które wydawały się mega skomplikowane 🙂