Never ending story: Poszukiwania starego domu.

Dziś chciałbym zaprezentować Wam pierwszy odcinek historii zatytułowanej "Never ending story.." - tak zaczynałam swój post Never ending story: jak kupić stary dom? pół roku temu. Podkreśliłam dobitnie:

Chcę kupić stary dom.
Co zmieniło się od tamtej pory? Jak wyglądały moje poszukiwania i wreszcie, czy znalazłam swój upragniony stary domek - o tym wszystkich chcę Wam dzisiaj napisać.




Zachęcona przepiękną opowieścią o poszukiwaniu starego domu, którą zdradził mi Michał Kędziora z  Mr. Vintage i dodatkowo zmotywowana pięknymi obrazami zmieniającego się domu, jakie możemy podglądać na jego Instagramie - zabrałam się ochoczo za poszukiwania. 
Jak to ja, z pełną pasją, rzuciłam wszystko i zabrałam się za przeglądanie ogłoszeń w licznych serwisach nieruchomości. Wkrótce się okazało, że nie wszystkie pozwalały mi zakreślić na mapie obszar poszukiwań, czy zawęzić wyniki przez wpisanie odpowiedniej frazy - w moim przypadku "stary". Swoje pierwsze nieruchomości znalazłam na serwisie homla.pl. Zaznaczę jeszcze, że zabierając się za poszukiwania nie znałam się zupełnie na rynku nieruchomości w Warszawie i okolicach. Nie wiedziałam, czy poszukiwać ofert prywatnych, czy umawiać się z agencjami nieruchomości, czy wreszcie skorzystać z opcji "dni otwartych", czyli nieudostępnienia nieruchomości potencjalnym kupującym. Nie wiedziałam nic. Chociażby tego, czy będzie łatwo, czy takich domów jest dużo, oraz tego jak wielką konkurencję mam w poszukujących.

A konkurencja jest ogromna. Okazuje się, że w  dobie czasów, w jakich przyszło nam żyć ludzie pałają ogromna miłością do staroci. Chcą odnawiać, remontować, restaurować - lub po prostu wzbogacić się na kupnie starej nieruchomości
Po pierwszych tygodniach poszukiwań przekonałam się, że łatwo nie będzie. Znalazłam zaledwie kilka ogłoszeń, które spełniałyby moje kryteria: były stosunkowo tanie, wymagałyby remontu oraz były z lat 30. 


Moje początkowe emocjonalne podejście wynikające z ogromnej miłości do staroci i pałania chęcią uratowania jakiejś, zostały niebawem ochłodzone. Szybko doszłam do pewnych wniosków (być może dla Was banalnych i świadczących o mojej początkowej naiwności):

- W okolicach Warszawy nie ma tanich nieruchomości.
- Jeśli jakiś dom się jeszcze nie sprzedał to dlatego, że naprawdę jest coś z nim nie tak. 
- Kupno starego domu, można traktować, jako inwestycję, ale musi się wiązać ze sporymi wydatkami poczynionymi od razu. Trzeba dysponować gotówką i to sporą. Trzeba się liczyć z kosztami, które mogą przewyższyć nawet koszt wybudowania nowej nieruchomości.


Zanim nastąpił nagły i brutalny koniec moich poszukiwań odwiedziłam z mężem dwa domy. O każdym z nich można napisać oddzielną historię. Każdy z nich nie został sprzedany z bardzo konkretnego powodu.

Pierwszy z nich, kiedy go znalazłam go na serwisie homla.pl kosztował raptem 495tys. Miał zaledwie 75 metrów, więc cena była mocno wygórowana. Istniała możliwość adaptacji poddasza, więc nieruchomość wydawała się warta obejrzenia. Ogromną jego zaletą była zachowana stara ceramiczna dachówka. To rzadkość w tej cenie. Poza tym prezentował się naprawdę uroczo.



Na oglądanie nieruchomości próbowałam się umówić bezskutecznie od grudnia. Marzyłam, że wszystkie prace związane z remontem będę w nim dokonywać samodzielnie. Kiedy udało mi się umówić na spotkanie z właścicielem był już marzec. Jak się okazało, wiele się zmieniło od czasu, kiedy pierwszy raz zobaczyłam tę ofertę. Właściciel dumnie opowiadał o postępie przeprowadzanych prac - a tu zbite tynki, a tu zamurowane okno, a tu zrobiona stolarka! Czułam, że duma go rozpiera, dlatego zadałam pytanie: Czy pan na pewno zamierza sprzedać ten dom? Zawahał się przez chwilę, zupełnie zbity z tropu i odpowiedział z pełną szczerością, że po tym jak dzieci się wyprowadziły, to jego 300 metrowy dom wydaje się za duży i docelowo planują przeprowadzić się do tego. No, ale gdyby trafiła się jakaś zamożna osoba, to oni są w stanie sprzedać! Kurtyna!
A i nie wspomniałam o najważniejszym w marcu cena wynosiła już 600tys!



Drugi z nich prezentował się znacznie gorzej. Dach w ruinie. Pokryty eternitem. Okolica też nie należała do spokojnych. Oddalony 100 metrów od bram cmentarza z widokiem na żałobników w smutku sunących z wieńcami. To właśnie ta lokalizacja sprawiła, ze mąż powiedział veto. W tak bliskiej odległości od cmentarza raz nie zaznalibyśmy spokoju, dwa nie moglibyśmy cieszyć się żadnymi plonami z ogródka, trzy byłoby dość upiornie.
Ja nie byłam tak zdecydowana w poglądach jak mój mąż, bo był znacznie większy - 220 metrów. Miał przepiękny kształt dachu - uwielbiam dachy mansardowe. W środku wiele tajemnic i rzeczy, która każda zbieraczka staroci by doceniała.



Kiedy jeden ze znalezionych domów wywołał w nas chęć zaopiekowania się nim, odnowienia go, uratowania - udaliśmy się do banku, aby sprawdzić jak zasobne są nasze portfele.

Jak zupełni marzyciele.


Ja, jako dumna posiadaczka działalności gospodarczej, pod nazwą Conchita Home działającej raptem 3 miesiące.
I on zatrudniony w pracy bez perspektyw, bez możliwości awansu, czy wzrostu wynagrodzenia, narażony na jawny mobbing ze strony pracodawcy.
A taka byłam z siebie dumna, gdy z początkiem grudnia zrealizowałam swoje marzenia i założyłam swoja działalność gospodarczą. 

Tylko dla banku jakbym była bezrobotna.

W najbardziej optymistycznym wariancie wpływy z działalności gospodarczej ważne są dla banku po roku prowadzenia, na podstawie zeznania podatkowego.

I wtedy zaprzestaliśmy poszukiwań.

Tak bardzo chciałam, potrzebowałam, musiałam realizować swoją pasję, że zaciskając pięści aż raniłam swoje w dłonie.
Wydawało mi się, że nie uda mi się przetrwać tego roku, że to strasznie długo. 
Włączyłam tryb niepamięci.
Szerokim łukiem omijałam wszystkie historie o uratowanych domach i starałam się nie patrzeć na informacje z serwisu homla.pl o nowych ofertach spełniających moje kryteria wyszukiwania! To zaskakujące jak umysł pomógł mi dostosować się do sytuacji. Tylko żeby nie rozgrzebywać rany, nie pamiętać, tak jakbym musiała zakopać w sobie to pragnienie, pozbyć się złudzeń!
Zanim się jednak obejrzałam był już wrzesień. Za chwilę koniec roku. 
Znów mogę rozglądać się za marzeniem!
Znów szukam!
Oby się udało! Może gdzieś tam jest, czeka na nas...
Może właściciele nie są reprezentowani przez wszystkie agencje nieruchomości. Może chcą sprzedać, ale są w zupełnej nowej dla nich sytuacji. Może właśnie umarł dla nich ktoś bliski... Ktoś, kto spędził w tym domu całe życie...
Może...
Może znacie kogoś takiego?

Niepublikowane materiały, pliki do pobrania, nowości. Bez spamu!

* indicates required







Conchita Home

Nazywam się Kasia Bobocińska i od 2008 staram się dzielić tutaj moimi pasjami i zainteresowaniami. Dziękuję że odwiedził(a)eś CONCHITA HOME. Będzie mi bardzo miło jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią w komentarzu

45 komentarzy:

  1. I ja mam podobne marzenie... Łudziłam się, że kupię sobie działkę z budynkiem od wojska, bo ktoś kiedyś na blogu wspominał, że w ten sposób tanio nabył dom - pozostałość po jakimś oddziale wojskowym czy coś takiego. Różne historie były związane z tamtym domem, ale liczyło się to, że działka+budynek w dość dobrej cenie, więc fajnie... I faktycznie, jak weszłam na https://www.amw.com.pl/pl (agencja mienia wojskowego), znalazłam wiele ciekawych propozycji w konkurencyjnych cenach. A potem znalazłam to: https://www.amw.com.pl/pl/nieruchomosci/nieruchomosci-amw/krakow-ul-mjr-lupaszki-2312. I wiesz, wyobraziłam sobie, że będę miała dużo zieleni dookoła domu, tu ogródek warzywny, tam ogród z kwiatami, tutaj będą bawiły się dzieci, tutaj pies biegał... I tak dalej, i tym podobne. Kraków, niedaleko mniejszego dworca, z którego spokojnie mogłabym podjeżdżać sobie na Dworzec Główny (chyba że zrobiłabym wreszcie prawko). I co? I ostatnio ogłosili przetarg. Nie dość, że nie było nas stać na działkę, to jeszcze podzielili ją na kilkanaście osobnych ofert... :(
    Ale wierzę, że trafi się jakaś okazja, że marzenia zostaną spełnione...
    I trzymam kciuki za Ciebie!

    PS. A ten gościu z pierwszej oferty - no kpina jakaś :/ Myślał, że naiwniaków znajdzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tego gościa to : Kto bogatemu zabroni? :) A co do naszych marzeń to kiedyś na pewno...oby życie mi nie zeszło na poszukiwaniach. W głębi duszy wierzę, że wszystko jest nam zapisane i tak musiało być. Ponieważ podczas remontu, renowacji oddajemy część duszy, to nie może być przypadkowy dom. Taki dom kupuje się na całe życie i na pewno nie sprzedaje się go po jakimś czasie.W to wierzę!

      Usuń
  2. Kasia życzę Ci żebyś znalazła swój wymarzony stary dom...ja swój mam i mimo że czasme rąk nie czuję i kręgosłup odmawia posłuszeństwa to chyba nigdy bym się nie zdecydowała na sprzedaż ;-). Buziaki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś się ziści.... życzę Ci tego! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę Ci realizacji tego marzenia,ale jako pośrednik muszę dodać - nie demonizuj agencji nieruchomości, bo często to ona znajduje dla Ciebie taką nieruchomość i weryfikuje dokumenty, a dwa,kupno starego domu to jest inwestycja dla bogatych ludzi, bo jego odnowienie: wymiana wod -kan,elektryki, czy instalacji gazowej,przy metrażu do 80m2 to już będzie ok 50 tysięcy lekutko,jak dochodzi dach,remont łazienki,kuchni... Wartość remontu zaczyna sięgać wartości domu :(
    Takich ludzi, z tym marzeniem jest mnóstwo! Ja też do nich należę, ale studzę emocje też prostym rachunkiem. Stary dom,który trzeba wyremontować,ocieplić,jets nie tylko drogi na tym etapie,ale przede wszystkim w utrzymaniu!
    To mnie studzi finalnie.
    Ale,szukaj swojej okazji.
    Projekt Cacko ma swoją niebywałą historię;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem,wiem od pół roku szykuję się na wywiad z Projekt Cacko. Wiem dokładnie jakie to koszty. Ola Munzar z Fuel Design już kiedyś mi zrobiła mały wykład co mam po kolei zrobić jak znajdę swoją perełkę. Już sama ekspertyza i oszacowanie kosztów remontu zajmie mi minimum tysiaka. Paula nie ma co studzić emocji bo młodsze się nie robimy i sił nam musi starczyć na zrobienie wielu rzeczy własnymi rękami :)

      Usuń
    2. My też właśnie zaczynamy remont starego domu! Ma około 70 lat i jest drwniany. Zaczynamy nieśmiało od schodów, ale czeka nas cała podłoga( kto wie co jest pod spodem) ściąganie sidingu( o litości, dlaczego to w ogóle na tym domku jest?) i odkrywanie co z drewnianego domu zostało. My jednak mamy tą radość,że dom dostaliśmy po dziadku , więc przynajmniej kupowanie nam odeszło :))

      Usuń
  5. Już raz chwyciłaś byka za rogi w tej kwestii, jak trafi się okazja z pewnością ją wykorzystasz, czego z serca Ci życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Stworzenie ciekawego miejsca zamieszkania ze starego domu to doskonały pomysł. Jeżeli to marzenie Ci się spełni i będziesz poszukiwać ciekawego wyposażenia, zapraszam do nas.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasiu, marzenia się spełniają. Jeśli te domy nie są w zasięgu ręki to znaczy, że nie są dla Ciebie. Ten Twój gdzieś jest i czeka. Spoko. Życzę Ci tego z całego serca. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. I my marzyliśmy o starym domu. Ale niestety rzeczywistość... jedno kupić, a drugie to wyremontować. Koszty są ogromne. Dlatego podjęliśmy bardzo spontaniczną, choć bardzo przemyślaną decyzję o budowie. Wyjdzie znacznie taniej, niż gdybyśmy mieli kupić stary i remontować :)
    pozdrawiam i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nadal szukam... od roku. Także tego ;) Plany się jednak zmieniły i po prostu chcemy dużą działkę, żeby się wybudować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz. Bo szukać można latami. Albo ma się szczęście, albo nie..

      Usuń
  10. Kasia, ja bym podeszła do tego inaczej. Wybuduj stary dom, wybuduj dom swoich marzeń, z takim dachem i oknami o jakich marzysz. Pamiętaj, że za 50, 80 lat to będzie własnie taki stary dom, który jeśli będzie piękny i funkcjonalny zostanie w rodzinie, może będą tam mieszkać nawet Wasze prawnuki? Ja tez uwielbiam stare domy, ale też zawodowo wiem jedno. Remont starego domu to wyzwanie dla osób, które mają więcej pieniędzy niż na zakup i urządzenie nowego domu, chyba, że ktoś chce robić prowizorkę i remontować całe życie - czego odradzam, bo to się nie sprawdza. trzymam kciuki za marzenia!!! pozdrawiam, Kasia

    OdpowiedzUsuń
  11. Znalazłam kiedyś podobny dom w Krzeszowicach koło Krakowa. Niestety nie jest na sprzedaż. Powoli decydujemy się na zakup innego, nowszego, niewielkiego domu jednak również mamy problem z bankiem i finansami. Trzymam kciuki za Ciebie, byś znalazła to o czym marzysz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Och, mam takie samo marzenie :) Ale w tej chwili to tylko właśnie pomarzyć sobie mogę z przyczyn finansowych. Ale nie porzucam tego marzenia, może jednak kiedyś się ziści. A Tobie tego właśnie życzę i to jak najpilniej :) :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam identyczne marzenie, które kilka razy zostało już mocno poobijane ;) pisałam o tym tutaj: http://speckled-fawn.blogspot.com/2015/08/marzenia-nie-do-spenienia-nasz-wasny.html Są tam zdjęcia przepięknego dworku, który oglądaliśmy, ale niestety, budowlaniec w rodzinie ocenił koszty samego remontu na jakieś 500tys. więc no... Teraz zdecydowaliśmy już, że wybudujemy sobie nowy ''stary'' dworek, taki, że będzie wyglądał jakby stał już setki lat, ze starą karpiówką, bluszczem i całą resztą :) W poniedziałek wreszcie kupiliśmy wymarzoną działkę! :)) Spójrz: http://speckled-fawn.blogspot.com/2016/10/nareszcie-d.html

    OdpowiedzUsuń
  14. My z mężem też wciąż szukamy, też marzy nam się dom z duszą i do tego działką na warzywa zioła szukamy już bardzo długo i zawsze coś jest nie tak - więc nie poddawaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny wpis ;) To fakt , stare domu mają coś w sobie , są bardzo urokliwe ;)
    Masz bardzo ciekawą pasję , pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kasiu ja już znalazłam ten wymarzony, już miałam spisać umowę u notariusza i okazało się, że wyszły dodatkowe koszty większe o 100 tys. :) Myszę teraz czekać, aż sprzedam mój dom, a z tym nie jest łatwo:) Mam tylko nadzieję, że jak ma być mój to nikt go nie kupi:) Też wierzę, że spełnię swoje marzenie, czego i Tobie życzę:) Buziaki, Aga

    OdpowiedzUsuń
  17. Doskonale rozumiem Twoje marzenia, bo mam podobne! :) I podobnie jak Ty szukam i planuję już wiele lat. Czynnik ekonomiczny wciąż odgrywa kluczową rolę. Nie ma co się łudzić : nie można kupić tanio starego domu, bo nawet jeżeli cena zakupu będzie znośna to potem remont pochłonie sporo zasobów (i pracy!).Kupno starego domu to jest luksus :). W wielu domach/mieszkaniach już byłam, kilka to nawet po nocach mi się śni :). Przez chwilę zastanawialiśmy się nawet nad zakupem starego domu w Niemczech gdzie spędziliśmy ostatnie 3 lata ( o dziwo tam domy były wyjątkowo tanie - Niemcy nie bardzo cenią starocie :)), na szczęście w porę zorientowaliśmy się, że to nie jest miejsce dla nas. Teraz rozpoczynamy po raz kolejny poszukiwania w Polsce :).Życzę Tobie ( i sobie!) aby się Twoje marzenie spełniło.

    OdpowiedzUsuń
  18. Też miałam takie marzenie Kasiu, życie je zweryfikowało. Stary dom to naprawdę luksus, trzeba mieć sporo na zakup i po zakupie pewnie drugie tyle, żeby go wyremontować. Z ukłuciem żalu spoglądam na secesyjne domy i te w stylu art deco, które ktoś odnowił. Pewnie też bym się na to porwała, gdybym taki dostała w spadku, na kupno nie było szans. Postanowiliśmy postawić dom od zera...Kasia Gal dobrze mówi.
    Życzę Ci spełnienia marzeń o marsandowym dachu - też na taki chorowałam i dalej choruję :-) mamy taki naczółkowy, może być ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sorry za chochlika, miało być oczywiście mansardowym :-)

      Usuń
  19. Witaj! Świetny blog;-)Na pewno bedę tu często zagladac, bo dopiero raczkuję w tym temacie;-)Jedak w kwestii kupna domu...Pocgodzę z takiego starego, 200 m2, ogromny ogród (podnad 3000 metrw) więc można by powiedzieć - sielanka.Ale powiem z doświadczenia,że taki dom wymaga naprawdę mnóstwa nakładów finansowych!!!A jeśli nawet coś uda nam sie wyremontować, to po krótkim czasie okazuje się, że kolejna rzecz jest do remontu...Wiem jednak, że takie domy mają w sobie to "coś";)Tak jak pisałaś, czasem koszt remontu takiego domu przewyższa kupno lub wybudowanie od podstaw nowego ze wszystkimi "udogodnieniami",z których czasem trzeba zrezygnować w starych, bo np. nie ma możliwości konstrukcyjnych. W styczniu kupilismy 90 metrowy dom wolnostojący, nowoczesny. Nie jest to do końca moja bajka z zewnątrz, ale w środku szaleję wnętrzarsko;-)a co do kredytu...Mój mąz ma od 4 lat działalność, która fajnie działa i przez to mieliśmy spore kłopoty z kredytem. Banki prześwietlały dosłownie wszystko, to była istna masakra, chyba z 8 miesięcy się płaszczyliśmy, no ale w końcu się udało;-)Życzę Tobie realizacji marzenia, będę trzymac kciuki za pomyslne rozwiązanie;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cóż mam podobne przeżycia, choć ja nie szukam starego domu (nie mam aż takich funduszy), choć bardzo bym chciała, ale szukam domu na wsi, a konkretnie w lesie, więc wiem co czujesz i życzę Ci z całego serca zrealizowania marzeń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesyłam pozytywną energię :) Chyba założę grupę wsparcia dla poszukiwaczy starych nieruchomości :)

      Usuń
  21. HAHA,ja mam marzenie warte jakieś 2 mln euro:) Na razie nie wykonalne:) Zakochałam się bowiem w pewnym palazzo w Sansepolcro z XII wieku (obecnie B&B La Paladina). Cudnie odnowiony, klimatyczny - wprost przepiękny. wejśc z walizkami i po prostu chłonąć historię. Z tym zakupem oczywiście żart, ale gdybym miała te 2 mln euro...? Tak poważnie - jeździmy z rodziną na "wycieczki" po pomorskim i cały czas SZUKAMY. Życzę zatem żeby Pani marzenie się spełniło- wkrótce, niebawem, a może za jakiś czas. Ale żeby się spełniło!!! pozdrawiam. Aneta z Gdańska

    OdpowiedzUsuń
  22. Zyczę z całego serca żeby się udało! Wierzę że zawsze kieruje nami niewytłumaczalny zbieg okoliczności, czy Opatrzność Boska, i w sprawach prawie niemożliwych wszytsko pięknie się układa.... Znajdziecie ten dom.. tzn dom znajdzie Was :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mnie marzy sie mieszkanie w starej kamienicy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio będąc w Łodzi spałam w mieszkaniu w starej kamienicy - dwa razy większym od naszego i dwa razy tańszym od naszego 60 metrowego lokum w stolicy. Gdyby tylko nie była to Łódź! Ale takie są realia. 126 metrowe mieszkanie za 350 tys?

      Usuń
  24. Trzymam bardzo mocno kciuki za te poszukiwania! Sama jestem na etapie poszukiwania co prawda mieszkania, ale też do remontu, tak żeby zrobić wszystko po swojemu. Łatwo nie jest, bo akurat zapanowała posucha na rynku nieruchomości w tych kryteriach, które nam odpowiadają, ale nie poddajemy się :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak będziecie poszukiwali to w końcu znajdziecie. Jestem ciekawa co w końcu wybierzecie, bo te dwie oferty całkiem zacne! W szczególności ta druga, ale koło cmentarza.. to można mieć smutne refleksje na temat życia...
    Ja jakiś czas temu też weszłam na portale w poszukiwaniu starego domu (Śląsk). Myślałam, że to prostsze. Załamałam się. My mamy inną sytuację. Mieszkamy w UK i kiedy wrócilibyśmy do Pl chcielibyśmy mieć coś swojego. Domy - ruiny o małych powierzchniach użytkowych, w które trzeba by wpakować drugie tyle kasiory... To stanowczo za dużo i początkowo lepiej nam bezie kupić mieszkanie. Tzn... oszczędności nie mamy, a kredytu też nie dostaniemy... haha. Pozdrawiam ciepło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam i wracajcie z UK :) Może mieszkanie na teraz a marzenie uda się zrealizować później :)

      Usuń
  26. Powodzenia! Ja cieszę oko na stronie dolana.pl. Gorąco polecam! Widoki dworków, zameczków, młynów, spichlerzy...coś dla Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  27. Zaskakujące :) Widocznie we współczesnym świecie jesteśmy przesyceni nowoczesnymi, świecącymi się gadżetami których wszędzie pełno i tęsknimy za tym, co stare i co ma swój niezwykły urok, którego nie da się podrobić. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, przyda się :) Ja zawsze byłam trochę z innej bajki, często zastanawiałam się w jakim stuleciu mogłabym żyć :)

      Usuń
  28. Kaśka! Jak ja Cię lubię :) Życzę powodzenia w znalezieniu uroczej chatki :)

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja napiszę coś od siebie jako posiadaczka i użytkowniczka takiego starego domu.

    Podobnie ja Ty (i wielu komentujących) wraz z mężem marzyliśmy o posiadaniu starego domu z cegły. Tyle, że nasze marzenie zawsze było w opcji pt. albo się uda albo nie :-) Nie mieliśmy planu, ani też nie szukaliśmy pod ciśnieniem. Spontanicznie przeglądałam oferty starych domów w okolicy na portalu otodom, zaczynając zawsze od tych najtańszych :-) Mamy to szczęście, że mieszkamy w zachodniej Polsce, gdzie takich domów nie brakuje, a ceny nie są tak kosmiczne jak podajesz.

    I pewnego dnia znaleźliśmy nasz dom :-) Pojechaliśmy go obejrzeć, a w drodze powrotnej mój mąż powiedział" Myślę, że to może być to" :-)

    I teraz do sedna: w tamtym momencie nie w głowie była nam wyprowadzka za miasto. W naszym mieszkaniu mieszkaliśmy dopiero niecałe 3 lata. Byliśmy spłukani (no prawie, na koncie mieliśmy jakieś 7 000, co przy czekających nas wydatkach było kroplą w morzu potrzeb). I po trzecie dopiero co pojawił się nasz synek, a wizja remontu z niemowlakiem ... Sama rozumiesz.

    Jednak pomysł zakiełkował i ... postanowiliśmy go jednak zrealizować :-) Od momentu pierwszego obejrzenia, do sfinalizowania transakcji upłynęło pół roku. W tym czasie ostro oszczędzaliśmy i pozbyliśmy się kilku dóbr, np. garażu. Pomogli też trochę rodzice.

    Podsumowując: nasz dom dostosowaliśmy do zamieszkania w jakieś dwa miesiące. Dom miał jednak już sporo zrobione: wymienione instalacje, dach. W pierwszym rzucie wyremontowaliśmy łazienkę, kuchnię, położyliśmy podłogi i zamieszkaliśmy w pustych pokojach :-)

    Cała reszta pojawiła się później. Jeśli interesują Cie poszczególne etapy prac mogę napisać na priv. I jeszcze jedno - sporo robilismy sami, mój mąż nauczył się wielu prac z ... google :-) Nadal inwestujemy.

    Konkluzja jest taka, że nie zawsze trzeba być bogaczem, aby zamieszkać w takim domu. My na pewno się do takich nie zaliczamy.

    Jeśli masz ochotę zobaczyć jak mieszkamy (3 lata od zakupu) to zapraszam tutaj:
    http://www.homebook.pl/profil/agnieszka-kijowska

    Na wszelkie pytania odpowiem Ci mejlowo.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniała wiadomość i taka optymistyczna! Właśnie w to wierzę! Wiem, że nie będzie łatwo i nie jest to standardowe rozwiązanie dla wszystkich. Ale pocieszam się ty, ze nie jestem taka jak wszyscy i mocno wierzę w to, że się uda!

      Usuń
  30. JESTEŚCIE WSPANIALI! Dziękuję za tak duży odzew! Nie sądziłam, że tak z wielu z nas goni za marzeniami. Bardzo dziękuję za Wasze komentarze. Dajecie mi ogromną siłę i determinację do działania!

    OdpowiedzUsuń
  31. Kasiu! My z męzem właśnie zaczynamy remont starego prawie 100 letniego domu. Mieliśmy to szczęście ze nie musieliśmy szukać- to dom rodzinny mojej mamy.
    Ma milion wad i w latach 90' zostały na nim dokonane mordercze zabiegi w stylu obicie sidingiem i nałożenie ochydnej blachy na dach. Ale jest nadzieja:) Właśnie od wakacji dom jest nasz i mieszkamy juz w nim , lecz planujemy mieszkać i remontować- nawet jestem na etapie otwierania bloga bo to tak pasjonujący i ciekawy temat ze az szkoda tego nie opisywać. Jak sie uporam z podłączaniem domeny z nazwa pl do blogspota to Ci podesle linka- na pewno cie zaciekawi:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kasiu! My z męzem właśnie zaczynamy remont starego prawie 100 letniego domu. Mieliśmy to szczęście ze nie musieliśmy szukać- to dom rodzinny mojej mamy.
    Ma milion wad i w latach 90' zostały na nim dokonane mordercze zabiegi w stylu obicie sidingiem i nałożenie ochydnej blachy na dach. Ale jest nadzieja:) Właśnie od wakacji dom jest nasz i mieszkamy juz w nim , lecz planujemy mieszkać i remontować- nawet jestem na etapie otwierania bloga bo to tak pasjonujący i ciekawy temat ze az szkoda tego nie opisywać. Jak sie uporam z podłączaniem domeny z nazwa pl do blogspota to Ci podesle linka- na pewno cie zaciekawi:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Też marzę o tym, aby kupić stary dom i go wyremontować.

    OdpowiedzUsuń
  34. Czy dużo kosztuje kupno i wyremontowanie takiego starego domu?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu jesteś ♥♥♥ Każdy komentarz jest dla mnie bezcenny, bo pokazuje, że warto robić to co robię ❣