DIY: ŁÓŻECZKO DLA LALEK na Dzień Dziecka

Co roku w pokoju moich dzieciaków pojawiał się jakiś przedmiot DIY. Kiedy Lusia miała roczek dostała na urodziny samodzielnie zrobioną drewnianą kuchenkę dla dzieci,  później dzieciaki dostały szafkę na książki  a w tym roku czegoś takiego nam brakowało. Mi brakowało. Nie byłabym sobą, gdybym czegoś samodzielnie nie zmalowała. A ponieważ zbliża się Dzień Dziecka to nadarzyła się okazja, aby podarować im coś wyjątkowego. Jakiś czas temu od sąsiadki dostałam stare łóżeczko dla lalek. Od razu wiedziałam, że trzeba z nim coś zrobić. W ostatni weekend wreszcie je przemalowałam. Zobaczcie jak wyszło.





Zanim jednak przejdziemy do łóżeczka zobaczcie kilka moich wcześniejszych realizacji. Może się zainspirujecie do stworzenia podobnych.
Drewniana kuchenka to nic innego jak sklejka i szafka nocna. Koszt ogólny to ok 100zł. Najważniejsze to znaleźć odpowiednią szafkę nocną. Żeby była nie za droga i najlepiej jakby otwierała się do dołu. Oczywiście wszystko da się przerobić.


Szafka i półka na książki. Półkę zrobił mój tata a szafkę ja. Kupiłam na Allegro starą szafkę szkolną i ją przemalowałam. Urzekło mnie to serduszko. Wykorzystałam też próbkę tapety, przyniesioną z kiedyś z supermarketu budowlanego, do wykończenia projektu. Bardzo lubię tą szafkę.





Jak widzicie już od dawna biała farba akrylowa to podstawa mich metamorfoz. Właściwie to zawsze mam jej spory zapas  bo nigdy nie wiadomo, kiedy będzie trzeba coś odmalować. Mój mąż śmieje się, że jak mleka w lodówce tak i białej farby nigdy nie może u nas zabraknąć.
A oto i nasz dzisiejszy bohater.



Dzisiaj przemaluję trochę zniszczone łóżeczko dla lalek. Razem z nim w zestawie była kołdra, prześcieradło i poduszka. Wszystko w dość mocnej czerwieni. Nie bardzo podobał mi się ten wzór na pościeli. O ile się nie mylę to typowe materiały z lat 90tych, choć teraz mogłyby uchodzić za retro. A wszystko co retro jest teraz w cenie.



Odkąd po raz pierwszy zabrałam się za malowanie MDFu (Czy każde meble można przerobić) korzystam przy swoich projektach ze sprawdzonego produktu czyli farby akrylowej Supermal Śnieżki.
Sama nie zdawałam sobie sprawy jak często korzystam z tej farby aż uświadomił mi to post, w którym stworzyłam etykiety na farby: Etykiety na farby do pobrania
Zdecydowanie bardziej lubię malować farbami akrylowymi. Wszystkie farby, które nie zmywają się z rąk pod wpływem wody są dla mnie utrapieniem. Akrylowa się zmywa. Łatwo też przerwać pracę, bo maluch czegoś chce (maluch...taaa, ten uparciuch ma już 2 lata i pokazuje swój charakterek), umyć narzędzia pod bieżącą wodą i wrócić do malowania później. Choć ostatnio zaczęłam korzystać ze świetnego sposobu i kiedy muszę przerwać malowanie chowam wałek, pędzel do plastikowej reklamówki i wkładam do lodówki. Jakie było moje zdziwienie kiedy 2 tygodnie po malowaniu kuchni, w niedzielny poranek, zaspany mąż przynosi mi do łóżka mój zabezpieczony wałek i pyta się:

"Co to do cholery jest? Czy już nawet lodówka nie może być wolna od Twojej pasji?"
No tak. Naruszyłam jego świętość. Szanowną panią lodówkę.

Ps. wałek był jak najbardziej do dalszego użytku (po 2 tygodniach!!!)


W sobotni poranek zabrałam łóżeczko na działkę i w pięknych okolicznościach przyrody przemalowałam je na biało.


Zanim zabrałam się za malowanie podkleiłam wszystkie elementy, które odpadły.



Pomiędzy grillem a spacerem powstało białe łóżeczko. Farba Supermal Śnieżki w takich temperaturach wysychała w minutę, więc praca szła naprawdę szybko.



Po powrocie do domu zostało mi tylko uszycie nowej pościeli. Teraz Lusia będzie miała dwie na zmianę. Korzystając ze skrawku materiału, który kiedyś zamówiłam w cottonbee (dobrze mieć pochowane w szufladzie kolorowe tkaniny bo nigdy nie wiadomo, kiedy do głowy przyjdzie nowy pomysł, w którym możemy ich użyć) uszyłam nową pościel.





A tak prezentuje się łóżeczko po zmianach. Pan Mielonka na nowy prześcieradle.



A tu już nowa pościel w komplecie:




Ja tu się trudziłam i układałam w łóżeczku Pana Mielonkę i Lalankę a przyszła Lusia i położyła w nim swoją Equestria girl.
 ps. Uwielbiam jak układa buciki swoje i lalek przy łóżku.


A tu łóżeczko przed i po:


Może się wydawać na pierwszy rzut oka, że synek jest pokrzywdzony takim prezentem, ale gdybyście widzieli z jaką troską układał misia w tym łóżeczku, to zmienilibyście zdanie. Niemniej równowaga musi być i obiecuję, że niedługo zrobię jakiś projekt pozwalający ogarnąć jego królestwo resoraków, których nie da się już ogarnąć! A niedługo są jego urodziny!

A jak Wam się podoba łóżeczko? 


Post powstał przy współpracy z firmą Śnieżka.

Conchita Home

Nazywam się Kasia Bobocińska i od 2008 staram się dzielić tutaj moimi pasjami i zainteresowaniami. Dziękuję że odwiedził(a)eś CONCHITA HOME. Będzie mi bardzo miło jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią w komentarzu

15 komentarzy:

  1. Moja córka już wyrosła z takich zabawek. Do wnuków jeszcze ho, ho, ho. Ale widuję takie łóżeczka na giełdzie staroci, którą odwiedzam i zawsze oglądam się za nimi z sentymentem. Pomyślałam sobie, że może jednak kupię takie i pobawię się tak jak Ty. I po co mi to pokazałaś? :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A walizeczki leżą i płaczą :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie płaczą. Przyjdzie jeszcze na nie pora :)

      Usuń
  3. Pięknie wyszło :) I ta różowa świnka w nowym łóżeczku :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem pod wrażeniem :). Szczególnie kuchenka urzeka... Uwielbiam zabawki i mebelki dziecięce własnoręcznie wykonane. Ostatnio ( od Bożego Narodzenia :)) męczę duży dom dla lalek. To chyba mój największy projekt i trochę mnie przytłoczył :). Dzieci straciły już nadzieję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna kołyska wyszła, świnka będzie miała kolorowe sny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pan Mielonka! :D
    Hahaha, no tak, my swoje - dzieci swoje ;) Swoją drogą to cudne, że Twilight ma nowe posłanie :D (to kładzenie butów - mega :D)

    Cudnie, powiem Ci! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też swojego wydawać by się mogło skrzywdziłam prezentem. Mówi się trudno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam i możesz mnie tak krzywdzić! Ja bym się nie obraziła!

      Usuń
  8. Pan Mielonka? Omg�� i jak tu patrzeć na swiat oczami dziecka, kiedy wlasnie wcinam kanapki? Chyba pożarłam Pana Mielonke... Wpis jak zwykle inspirujący, ale dzisiaj to Pan Mielonka skupil na sobie cala moja uwagę��

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo bym chciała być Twoją córką :) Patrzę na kuchenkę i zazdroszczę, bo ja miałam plastikową, którą szybko zepsułam :( Zostały tylko pojedyncze naczynia, które chyba nadal gdzieś mam :D A łóżeczko bajka! Miałam podobne, ale większe i nie własnoręcznie zrobione. O dziwo przetrwało moje niszczycielskie zapędy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Łóżeczko świetne, a mielonka- hahah co za imię? Przyznam szczerze, że najbardziej z całego postu spodobała mi się kuchenka :) zakochałam się w niej i sama mam w swojej pracowni parę niezbyt ładnych szafek nocnych. O tak podrzuciłaś mi pomysł i pozwól , że go wykorzystam, okraszając projekt Twoim blogiem jako źródło inspiracji :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Zaznaczę jednak, że autorką projektu jest pani Agnieszka z Lawendowego Kredensu a ja jedynie wykonałam ją po konsultacjachtów z nią. Tak więc pisz jej kuchenki jako źródło inspiracji :)

      Usuń
  11. O matko "Pan Mielonka" - jak na zabawkę dla dzieci to brzmi dość kontrowersyjnie :)) A ogólnie to podobają mi się Twoje prezenty dla dzieci; te nowe i te stare :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam takie w dzieciństwie (nadal mam), tylko bez biegunów. Odnowię je dla mojej córci :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu jesteś ♥♥♥ Każdy komentarz jest dla mnie bezcenny, bo pokazuje, że warto robić to co robię ❣