Z miłości do przeszłości: Dom jakiego już nie ma

Z miłości do przeszłości: Dom jakiego już nie ma

autor plakatu  Janusz Stanny

Dziś wis sentymentalny. Lubię wspominać dawne czasy, zawsze lubiłam. Być może dlatego, że w mentalności współczesnych ludzi czegoś mi brakuje. Może trochę taktu, ogłady, szarmanckości, kultury osobistej i dbałości o piękną mowę polską.
Karuzela, karuzela, na Bielanach co niedziela…
W niedzielne popołudnie oglądałam świetny film z 1955 roku pod tytułem „Irena, do domu”. Film, w którym można było podziwiać kreacje wspaniałych aktorów Adolfa Dymszy i Hanki Bielickiej poprawił mi humor.

 

Irena do domu! Oglądam takie filmy z zainteresowaniem. Chłonąc każdy detal. Podziwiam zarówno scenografię, jak i grę aktorów i ich wspaniała dykcję. Z sentymentem patrzę jak zupełnie inaczej mieszkało się w tamtych czasach.
Kiedy widzę jak wszyscy spędzają czas tęsknienie trochę za czasem dla rodziny i sąsiadów, który zabrała nam telewizja, komputer, internet.

 

 

Dzieci  bawiły się na podwórku pod trzepakiem. Kobiety wspólnie prały. W ramach relaksu można było potańczyć przy muzyce na żywo, w tak zwanym „tanecznym kręgu”.

 

I od razu zestawiłam sobie to z dzisiejszym fenomenem zamkniętych osiedli. Ludzie są wobec siebie obojętni, niewiele o sobie wiedzą i zachowują dystans w stosunku do sąsiadów. Z kolei  rzeczywistości zaprezentowanej na filmie nie tylko wszyscy wszystko o sobie wiedzieli to zacierane były granice prywatności.
Nie zawsze było tak sielankowo i różowo. Według niektórych mężczyzn kobieta miała siedzieć w domu i zajmować się dziećmi. To mężczyzna pracował. Kobieta, która pracowała, była postrzegana jako ta co porzuciła rodzinę. Tak właśnie uważał główny bohater – inżynier Majewski.Zwróćcie uwagę na tę kuchnię. Najprawdopodobniej opalana węglem kuchnia na cztery fajerki. Aluminiowy czajnik i pięknie osmalona patelnia.  Z tyłu urocza szafeczka na ścierki i ręczniki (na górze pewnie dwa pojemniki na sól i cukier). Pani Majewska ubrana w fartuszek w sukience, którą moja babcia nazywała „podomką”.

 

 

Na przeciwko kuchni kredens w którym trzymano zastawę stołową, przyprawy, podstawowe produkty spożywcze – cukier, mąkę. Gdzieś w zakamarkach naszej piwnicy, stoi zeżarty przez myszy taki kredens. Czeka na lepsze czasy, kiedy będę mogła szaleć z wyposażeniem kuchni.

 

Na pewno barwną postacią była sąsiadka – pani Nowakowa. Na zdjęciu powyżej sąsiadka bez żadnego skrępowania grzebie w kredensie i odsypuje sobie szklankę cukru. Zresztą sąsiadka wchodziła na przykład podczas „rodzinnej awantury” krzycząc tylko od progu „wchodzę” i jeszcze włącza się do zamieszania oznajmiając „pani Majewska tu jest klucz do pralni, będzie więcej spokoju, kiedy pani mąż wyjedzie w delegacje”. Zresztą to nie pierwsza taka „interwencja” sąsiadów. Spadła doniczka i zaraz dwójka sąsiadów wpada do mieszkania pytając „co się tu dzieje?”

Drzwi były otwarte. Ludzie żyli wspólnie.
Na zdjęciu poniżej wszyscy sąsiedzi rzucili się do gaszeni pożaru, który zauważyli w mieszkaniu Majewskich! Kto miał co pod ręką: konewkę, wiadro w dłoń i biegiem na ratunek! Wojna nauczyła ludzi solidarności, pomagania sobie wzajemnie! Wszyscy żyli w podobnych warunkach – nie było zazdrości i zawiści!
Pomyślcie teraz o tych wszystkich awanturach, torturowanych dzieciach i obojętności sąsiadów. Oczywiście, takie „wtykanie nosa” też jest uciążliwe, ale ja na swoim czwartym piętrze wszystkich znam. Do wszystkich mieszkań moją córka wchodzi na tak zwane „kominki”. Czuję,że dobrze się znamy, lubimy a sąsiedzi są dla mnie drugą rodziną. Co ciekawe, moja córka najwięcej czasu spędza u sąsiadki, gdzie ja jako dziecko spędzałam masę czasu po szkole.  Historia zatacza krąg.

 

Świetny film.
Rozmawialiśmy z mężem o tym, jak aktorzy z tamtych lat przepięknie śpiewali. Byli nauczeni muzykalności. I te przepiękne „l” jak z piosnek Kraftówny.

Jak coś się działo, to wszyscy o tym wiedzieli. Balkony zadbane a na każdym kwiaty:

Takiego domu już nie ma.

Wraca czasem w meblach, które teraz nagminnie przerabiamy i przemalowujemy.

 

kredens z lat 50 koszt na aukcjach 200-300zł
fotel z lat 30 art deco 150-200zł
szafka kuchenna lata 50
okrągły stół art deco ok 400zł
łóżko z zabudową ok 200zł

 

Wnętrze państwa Majewskich to mieszanina mebli z rożnych lat i stylów. Kuchnia z lat 50 z typowym kredensem. Salon to z jednej strony meble w stylu art deco z lat 30, a z drugiej nowe współczesne meble z lat 50.

 

A to moja babcia:

 

Jeszcze słów kilka o plakacie filmowym:
Plakat musi być hałaśliwy, jest w nim dużo krzyku,
musi zwracać uwagę przechodnia, szarpać za rękaw”
Autorem tego plakatu i słów jest Janusz Stanny. Plakat
do filmu zaprojektowany został wtedy, kiedy dynamicznie rozwijała się
sztuka polskiego plakatu filmowego. W latach pięćdziesiąte do końca lat
osiemdziesiątych.
„Salonem plakatu jest ulica” to zdanie (Henryka Tomaszewskiego) oddaje fenomen Polskiej Szkoły Plakatu.  W szarej powojennej rzeczywistości plakaty filmowe miały być kolorowe i krzykliwe. Plakaty tworzone były przez wybitnych artystów i podniesione do rangi sztuki. Plakaty z polskiej szkoły plakatu filmowego zyskały uznanie na całym świecie. Wielkim fanem polskich plakatów filmowych jest między innymi Ben Affleck.

Autor plakatu zaprojektował między innymi plakat LOT:

 

 

Z sentymentu do dawnych wnętrz opisywałam między innymi czasy, kiedy powszechne były łuki Karwowskiego. O tym jak powstały możecie przeczytać tutaj:
“Drzwi już dawno wyszły z mody”,czyli jak projektowało się wnętrza w latach 70 na przykładzie Czterdziestolatka

Udostępnij