Lofty III – ocalić od zapomnienia – Warszawa

Nie przez wszystkich lubiana, wręcz częściej nielubiana, niż lubiana, nasza stolica. Czy i tu kryją się jakieś perełki architektury industrialnej? Przekonajmy się.



WARSZAWA

Warszawa niebawem dogoni konkurencję i już niedługo w sercu miasta będzie można zamieszkać w adoptowanych wnętrzach poprzemysłowych. Szykują się trzy duże inwestycje. Na pierwszy ogień mają pójść budynki Polskich Zakładów Optycznych przy ulicy Grochowskiej, następnie elektrownia na Powiślu i zakład Polleny przy ulicy Szwedzkiej.

Lofty przy Szwedzkiej

Hiszpańska firma Restaura, specjalizująca się w rewitalizacji starych kamienic kupiła 4,3 ha gruntu z pofabrycznymi budynkami z XIX-wiecznej fabryki żelaza (po wojnie Pollena). Podobnie jak inne powstające w kraju inwestycje w stylu industrialnym, także ten projekt ma zaspokoić on zapotrzebowanie na unikalne i nieco ekstrawaganckie mieszkania w modnej okolicy. Praga jako dzielnica staje się od niedawna kulturalną enklawą Warszawy.


Obok dawnej fabryki kosmetyków jest 5,5ha gruntu po dawnej stalowni, który wciąż czeka na właściciela. Stalownia i zbrojownia powstała w 1878 roku. Zbudowano ją w stylu stylizowanym na średniowieczny. Najbardziej okazałym obiektem na terenie 5,5ha, który przetrwał do dnia dzisiejszego, jest bez wątpienia hala głównego kompleksu.


Głównym projektantem kompleksu budynków na terenie dawnej fabryki Pollena jest pracownia architektoniczna Grupa 5. Niestety w związku z budową drugiej linii metra prace przy rewitalizacji obiektów przy ulicy Szwedzkiej niezwykle się ślimaczą. Ratusz co i rusz utrudnia deweloperowi prace nad adaptacją budynków.
Popatrzcie jak to będzie wyglądało:




Projekt loftów przy ulicy Szwedzkiej wpisuje się w program Rewitalizacji Pragi Północ, dzielnicy gdzie zachowało się najwięcej historycznej zabudowy Warszawy. Oprócz chęci uratowania kawałka przepięknej architektury, rewitalizacja dawnej fabryki kosmetyków ma też wymiar społeczny. Ze względu na lokalizację (tuż obok ma powstać przystanek drugiej linii metra) stanie się jakoby wizytówką dzielnicy. Inwestorom, jak i radnym zależy na zmianie wizerunku dzielnicy i tego typu projekty mają się do tego przyczynić.



Projekt zakłada likwidację ruchu kołowego na terenie osiedla. Samochody będą parkować na terenie wielopoziomowych garażów podziemnych.



Przestrzenie pomiędzy budynkami będą wypełniać ciągi piesze, skwery, zieleńce, place zabaw oraz wysokiej jakości przestrzeń publiczna.






Pozostaje nam czekać na efekty tego projektu i mieć nadzieję, że nie będzie to kolejna niezrealizowana inwestycja.

PZO – Grochowska

Na terenie dawnych zakładów optycznych, które powstały w 1921 roku, w pofabrycznych budynkach od strony ulicy Grochowskiej i w głębi posesji, ma powstać 57 loftów. Jednak inwestor, West Dewelopment, nie wyklucza, że wybuduje tylko powierzchnie biurowe. Szacowany koszt inwestycji to ok 50 mln złotych. Lokalizacja dla biur wydaje się znakomita, bo tramwajem z ulicy Grochowskiej dojazd do centrum trwa kilkanaście minut.

Budynki PZO odkrył dla loftów znany architekt Stanisław Fiszer, działający w Paryżu i Warszawie. Zachwycił się zwłaszcza żelbetową konstrukcją i przeszklonymi ścianami wzniesionego tuż przed wojną gmachu frontowego. Razem z grupą młodych projektantów stworzył plany adaptacji opustoszałych hal. W międzyczasie jednak zmienił się inwestor, a projekt zlecono nowym architektom ze znacznie mniej renomowanej warszawskiej pracowni Pro Arte.

Trudno przewidzieć jak skończą się plany rewitalizacji tych dawnych zakładów, zważając na fakt, że już raz zmienił się inwestor a projekt miał być zrealizowany do końca 2009 roku.

Być może kością niezgody jest budynek z 1938 roku z łazienkami na korytarzu na którego wyburzenie nie chce wyrazić zgody konserwator zabytków.

Jak to będzie wyglądać? Oto mała próbka:



Co tu się dzieje?
Powstał tu Projekt Praga – trzyletnia inicjatywa stowarzyszenia Artanimacje, w ramach której powstało wiele projektów kulturalnych mających na celu rewitalizację dawnej Fabryki PZO przy ul: Grochowskiej 316/320 i jej okolic.




pustostanborysgodunovpancernikpotiomkin i pies from Die schöne rote Rose on Vimeo.

Ha. Obejrzałam film i przypomniałam sobie. Kiedyś, w pewne wakacje, jako studentka studiów dziennych, niepracująca, potrzebowałam w trybie pilnym znaleźć pieniądze na letni wypoczynek. Ponieważ w zeszłe lato pracowałam w ekskluzywnej japońskiej restauracji przy ulicy Foksal (która notabene rok później zbankrutowała), próbowałam wykorzystać swoje doświadczenie i szukałam pracy właśnie w tym typie lokali. Tak się złożyło, że otwierała się nowa i jej właściciel zaprosił mnie na spotkanie. A gdzie się mieściło jego biuro? Właśnie w PZO. Z pobytu tam przypominam sobie, że lokale opanowane były głownie przez biznesmenów pochodzenia wietnamskiego zajmujących się handlem odzieżą. Mój rozmówca też był Wietnamczykiem, a z pracy u niego nic nie wyszło.

Wydaje mi się, że jeszcze trochę poczekamy zanim przy ulicy Grochowskiej powstaną lofty i apartamenty.

co jeszcze na Pradze...


Jak wynika z zebranych materiałów w ostatnich latach można dostrzec boom na Pragę. Powstają nowe inwestycje mające na celu uratowanie starych zabytkowych obiektów. Każdy taki pomysł niezmiernie cieszy i napawa nadzieją, że stare poindustrialne budynki odzyskają dawny blask. Oby jak najwięcej było inwestorów, którzy wykażą się wrażliwością na piękno i sercem do zabytków. Oczywiście to wersja mocno przekoloryzowana, bo wszyscy wiemy, że inwestora przed wyburzeniem starego budynku nie powstrzymuje dbanie o piękno a jedynie prawo go chroniące. Nie zawsze jednak prawo zdoła zadziałać na czas. Wystarczy przytoczyć tutaj historię starej parowozowni, zabytku z 1862roku zniszczonego w bestialski sposób pod koniec 2010roku. Nikt kto mieszka na Pradze nie może wybaczyć sobie, że doszło do tego typu aktu. Urzędnicy bez konsultacji z konserwatorem zabytków wydali zgodę na jej wyburzenie. Bezduszny inwestor nie wahał się ani chwili. Konserwator, oraz obrońcy zabytków zareagowali zbyt późno. Porażka, wstyd i ogromny smutek, że coś tak pięknego i unikatowego zostało zrównane z ziemią.

Kolejną nie do końca podobającą mi się rewitalizacją na Pradze jest inwestycja Kijowska. Dotyczy ona zabudowy kwartału ulic Kijowskiej, Wieczorkiewicza, Brzeskiej i Markowskiej pod kompleks trzech budynków przeznaczonych na cele biurowo-usługowe oraz mieszkaniowe. Inwestycja ta składać się będzie z dwóch etapów. Po pierwsze rewitalizacja kamienicy z 1873 roku przy ulicy Kijowskiej 5. Uwzględniając zalecenia konserwatora zabytków inwestor prowadzi obecnie prace w celu odrestaurowania bryły i elewacji kamienicy. Stare mury zewnętrzne, poziomy układ elewacji, jak również ciągłość gzymsu koronującego kamienicy to elementy, które zostały zachowane. Tuż nad nimi powstanie dwukondygnacyjna nadbudowa w postaci antresoli i dodatkowego piętra. Do bryły głównej dobudowano przeszklony przedsionek, ale w taki sposób żeby nie zasłaniał elewacji parteru.



Oprawa portalu wejściowego i barierki balkonów wykonane są ze szkła i stali nierdzewnej. Do renowacji podpiwniczenia i cokołu elewacji wykorzystano płyty kamienne.


Drugim etapem będzie wybudowanie nowych budynków biurowych “doklejonych” do bryły kamienicy po obu jej bokach.Kamienica będzie z nimi połączona przez łączniki. Pod budynkami powstanie garaż podziemny. Kompleks budynków rozplanowany jest w kształcie zbliżonym do litery L. Budynek o ciemnej, kamiennej elewacji przypomina stylem międzywojenny funkcjonalizm.

Inwestycją zajmuje się firma PBM Południe Development Sp. z o.o.
Dlaczego pomysł i realizacja wzbudziły moje wątpliwości i sprawiły, że projekt do mnie nie przemawia? Bo zobaczyłam materiał zamieszczony poniżej...Jak różny może być styl wdrażania nowych projektów wśród starej zabudowy. Przy okazji rewitalizacji PZO firma developerska przygotowała szereg happeningów mających na celu oswojenie mieszkańców okolicznych domów, przyszłych inwestorów lub przyjezdnych zwabionych chęcią dobrej zabawy, do planowanej inwestycji. Natomiast tutaj...no cóż...pogratulować smaku...zrobiono to w typowy przepraszam za kolokwializm....chamski sposób. Aż włos mi się zjeżył. Mimo wszystko, ponieważ powstają tu biura, ich użytkowników nie będzie obchodziło, w jak bezduszny sposób powstały.
 
Jak przeczytałam w artykule opisującym inwestycję :”...nowy budynek przylega do istniejącej kamienicy przy ul. Brzeskiej. Jej mieszkańcy na początku roku przerazili się, gdy rusztowania nowego budynku zasłoniły im okna. Inwestor zapewnia jednak, że po zakończeniu prac szalunkowych rusztowania znikną i mieszkańcy kamienicy odzyskają widok i światło.” Oby tak rzeczywiście było. I mam nadzieję, że nie są to próby poprawy nadszarpniętej ogólnej oceny inwestycji. Termin oddania budynków I etapu planowany jest na wrzesień 2011 r.

Żeby tylko nie narzekać na pomysły firm developerskich wykorzystujących boom na Pragę, pragnę przypomnieć jedną z lepszych inwestycji uwzględniającą adaptację starego obiektu. Co ciekawe wszystko wydarzyło się ponad dziesięć lat temu przy okazji budowy apartamentowca “Symfonia”. W 1999r inwestor postanowił zachować relikty dawnego magazynu należącego do zespołu budynków wokół działającego w 1925 roku młyna parowego. Co ciekawe dawny magazyn nie był wpisany na listę zabytków, wiec inwestor nie miał obowiązku zachowywania tego obiektu. Mimo wszystko urzekło go piękno tego budynku, w którym teraz znajduje się bardzo dobra restauracja Porto Praga, serwująca dania kuchni włoskiej. Z ciekawości sprawdziłam, który developer wykazał się taką dalekowzrocznością. Był to Juvenes Spółka z o.o. a odpowiedzialni za projekt byli Jacek Kopczewski, Krzysztof Tyszkiewicz, Krzysztof Matwiejuk. Dzięki.
 


Zatraciłam się niemalże w opisywaniu zabytków starej Pragi –zarówno tych utraconych jak i tych dla których istnieje lepsze jutro. Dzielnica ta jest mi bardzo bliska. Zawsze patrząc na jej starą architekturę przeżywam dreszczyk emocji. Kiedy patrzę na domy obdarte z tynku, poorane przez pociski z amunicji, odczuwam smutek pomieszany z podziwem i szacunkiem. Kiedy ktoś chce zniszczyć ten żywy pomnik tamtych czasów odczuwam wściekłość i żal. Może ma to związek z moimi marzeniami z dzieciństwa o odnowieniu starego domu. Nie wiem.

Nie możemy pożegnać Pragi bez przyjrzenia się pierwszej, dość szeroko komentowanej w prasie, inwestycji mającej na celu przygotowanie starej, przepięknej budowli dla nowych czasów. Chodzi mi tutaj o fabrykę wódek “Koneser”. Uważany za jedną z najbardziej spektakularnych inwestycji przeprowadzanych teraz na Pradze, zakłada przekształcenie dawnej fabryki wódek przy ulicy Ząbkowskiej w wielki kompleks z biurami, obiektami kulturalnymi i usługami a także z modnymi loftami.
Wytwórnia wódek to jeden z najbardziej rozpoznawalnych kompleksów architektury przemysłowej w Warszawie. Projekt zakłada wyburzenie powojennych, bezstylowych hal (centralna część kompleksu) i w ich miejscu wzniesienie nowych budynków mieszkalno-usługowych. Zabudowane zostaną też granice działki od strony ul. Białostockiej i Nieporęckiej.
Inwestycja będzie realizowana etapami. W pierwszym etapie inwestor BBI Development, zaczął renowację pięknej zabytkowej kordegardy stojącej przy bramie Konesera aby przekształcić ją w biurowiec. W drugim etapie powstaną lofty po zaadaptowaniu budynku starej mennicy.









Z pięknej, acz wciąż nie dość docenianej Pragi przeniesiemy się na Powiśle, czyli moją dzielnicę, aby przekonać się jakie plany czekają starą elektrownię.

Elektrownia Powiśle

W rewitalizowanych budynkach byłej elektrowni mają powstać głównie powierzchnie  usługowe – ekskluzywne butiki, centrum konferencyjne, hotel, Spa, ale także 200 mieszkań. Inwestycja nosi nazwę Nowe Powiśle i realizowana jest przez Menolly Poland – polski odział jednego z największych deweloperów na irlandzkim rynku nieruchomości. Projekt Nowe Powiśle to przede wszystkim apartamenty usytuowane na nadwiślańskim bulwarze w pobliżu centrum Kopernik. Pierwszy etap inwestycji został już ukończony a w kompleksie rezydencyjnym powstało 298 wysokiej jakości mieszkań, apartamentów i penthousów. 


Teraz z niecierpliwością czekam na realizację II etapu zakładającego właśnie rewitalizację starej elektrowni.
Trochę historii:
Nazywana też elektrownią Warszawską powstała w 1904 roku. W czasie postania Warszawskiego odegrała kluczową rolę, a jej zdobycie było jednym z większych sukcesów partyzantów. Pracujący zakład dostarczał energię, co pozwalało produkować granaty, miny i miotacze ognia; światło rozświetlało nie tylko mieszkania, ale także drukarnie, a co najważniejsze szpitale.

Oto elektrownia Powiśle w 1935 roku:




Powstańcy na murach elektrowni Warszawskiej:

Elektrownia Powiśle dzisiaj:




A tak to będzie wyglądało:



Rewitalizacją zabytkowych budynków Elektrociepłowni Powiśle oraz wpasowaniem pomiędzy nie nowych budynków biurowych zajmą się architekci z pracowni APA Wojciechowski. No i mały młyn w mojej głowie, bo gdzieś wyczytałam, że realizacją projektu Nowe Powiśle zajmowała się pracownia Kuryłowicz&Associates. Zresztą poszperałam trochę na ich pięknie zrobionej stronie. Polecam naprawdę warto, szczególnie, że zespół zrealizował kawał dobrej architektonicznej roboty dla Warszawy i okolic. Projektem apartamentowców zajmowali się Stefan Kuryłowicz, Jacek Świderski, Marcin Klukowski. A oto jeszcze artystyczne spojrzenie na elektrownię Powiśle:



Co z budynkami Ursusa?

Ostatnio w poszukiwaniu kanapy zawędrowałam w okolicę Ursusa. Bywam tam rzadko i dlatego dopiero teraz zainteresowały mnie prace na terenie byłej fabryki ciągników Ursus. Zauważyłam że część obiektów zostało wyburzonych i zastanawiałam się jaki los czeka piękne zabytkowe obiekty fabryki Ursus. Okazuje się ze 50ha terenów pofabrycznych kupiła firma Celtic i zamierza w ciągu 18lat wybudować tu miasteczko mieszkalne na 30tys. osób. W planach oczywiście uwzględniona jest rewitalizacja niektórych obiektów poindustrialnych. Ale tylko tych, które są objęte ochroną przez konserwatora zabytków. A tak wyglądają zrujnowane obiekty Ursusa teraz oraz projekt za najbliższe kilkanaście:





  Źródło

Ponieważ dziś rozpisałam się głownie o planowanych inwestycjach, i podziwiać mogliście tylko architekturę, czas zajrzeć teraz do kilku wnętrz.

Przeszukując dalej Apartment Therapy w poszukiwaniu loftów natrafiłam na zdjęcia wspaniałych przestrzeni a co ciekawe…wnętrz przesłanych od Polaków mieszkających w Belgii. Polak potrafi! O le!
Okazuje się, że zdjęcia pochodzą stąd. Ten foto-blog pokazuje historię tworzenia tak wspaniałego loftu:
Kuchnia i redbox, w którym ukryte jest wszelkie AGD niezbędne w kuchni (lodówka, piekarnik...).

Bardzo fajnie zagospodarowany kącik do spania. Otwarty na resztę pomieszczeń. Bardzo klimatycznie wygląda oświetlona świecami ściana z szarej cegły. Najprawdopodobniej jest to po porostu biały pustak pomalowany na kolor szary.


Salon. Ciekawy stoli wypełniony zbiorem korków od wina.

  

 
W łazience zwrócić trzeba szczególną uwagę na materiał jakim wyłożono dno prysznica – białe kamienie. Drzwi prysznica wykonano w przeźroczystego szkła co powoduje że przestrzeń łazienki wydaje się większa.


Loft10
11.29_5_thumb111.29_8_thumb111.29_13_thumb1


A teraz kilka zdjęć z loftów w stylu light. Zacznijmy od wspaniałej sypialni sfotografowanej aparatem Steva Dalton’a:
sd0016562288_thumb3
Tutaj wypadało by zatrzymać się i wyjaśnić jak fachowo w literaturze rozróżnia się lofty. Pisałam już, że lofty powinny mieć odpowiedni metraż bo i inaczej nie są to lofty a studia. Muszą mieć też  wysoki sufit: 4,25 m lub więcej licząc od podłogi do stropu. Lofty dzielimy na :

  • hard loft (“ciężki loft”) oznacza w języku projektantów tych oryginalnych mieszkań użycie całej powierzchni jako jednego pomieszczenia (z wyłączeniem łazienki).
  • raw loft (“surowy loft”) przestrzeń nie jest wykończona a najbardziej zagorzali fani tego typu rozwiązań, rezygnują nawet z łazienki i zlewu. Jednak takie lofty są częściej eksponatem, niż eksploatowane na co dzień.
  • soft loft (delikatny) ściany takiego pomieszczenia nie sięgają samego stropu, z niektórymi elementami wykorzystanymi w hard lofcie
  • moderate loft (umiarkowany) dopuszczalna jest tutaj możliwość budowy kuchni, łazienki, a sufit nie jest zawieszony tak wysoko, jak w przemysłowej hali
  • upscale to loft nastawiony na wygodę. Liczy się tutaj ekskluzywne wykonanie, tak naprawdę bez oddania charakterystycznego klimatu loftów. Jednak zachowuje pełną funkcjonalność na co dzień i może być w ten sposób bez żadnych wyrzeczeń eksploatowane.
Zerknijmy na sypialnie numer dwa. Fajny sposób na ograniczenie przestrzeni sypialnej. Trudno mi wyczuć czy są to drewniane pręty czy metalowe, ale mimo wszystko pomysł mi się bardzo podoba. Jest lekki i w niewielkim stopniu ogranicza światło.

sd0008720000_thumb3


Jeszcze słówko o instalacjach natynkowych. W 6 numerze “Dom z pomysłem” z maja 2009 autorzy zmierzyli się z problemem instalacji pozostawionej na widoku. Tania i praktyczna, zakładana w pomieszczeniach gospodarczych, czyli wszędzie tam gdzie jest dość wilgotno, dziś może wyjść z ukrycia i być prawdziwą ozdobą.


Czarne ebonitowe uchwyty przewodów mogą być uznane za dekoracyjna, podobnie jak porcelanowe gniazdka i włączniki.
 
Jakie są zalety instalacji poprowadzonej po ścianie: 
 
006 
Tego typu instalacja pasuje do szczególnych wnętrz. Najlepsze są wnętrza w stylu poprzemysłowym lub minimalistyczne. Surowy tynk jest naturalnym tłem dla dekoracji.


Właścicielka tego niewielkiego strychu urządziła go z zasadą “co w sercu to na strychu”.  



Grube drewniane dechy pochodzą ze starej góralskiej chaty. Obok głównych wątków dekoracyjnych (industrial, Azja, design lat 60) pojawiały się poboczne jak np.: w kuchni - wycinanka ludowa, w salonie – kryształowy żyrandol, w łazience – elegancko wypolerowany trawertyn. W kuchni czołowe miejsce zajmuje długi na dwa metry stół ze stali nierdzewnej wykonany na zamówienie. Niekwestionowaną ozdobą są też własnoręcznie zaprojektowane przez właścicielkę lampy z mosiężnych rurek hydraulicznych, które wyglądają jak instalacja gazowa. 

Ściany zdobią prace amerykańsko – japońskiej artystki Audrey Kawasaki co tylko dowodzi jak wielką fascynacją gospodyni jest Azja.
  
Największą zmorą inwestorki, która zdecydowała się na przestrzeń otwartą, z niewielką ilością sprzętów, jest to że brakuje jej miejsca na prozaiczne rzeczy – żelazko, deska do prasowania czy choćby książki. Dwie szafy ścienne z półprzezroczystymi drzwiami pękają w szwach a książki piętrzą się w stosach przy łóżku
Z cyklu Lofty ukazały się: 

Conchita Home

Nazywam się Kasia Bobocińska i od 2008 staram się dzielić tutaj moimi pasjami i zainteresowaniami. Dziękuję że odwiedził(a)eś CONCHITA HOME. Będzie mi bardzo miło jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią w komentarzu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że tu jesteś ♥♥♥ Każdy komentarz jest dla mnie bezcenny, bo pokazuje, że warto robić to co robię ❣