Dla utrwalenia…

No tak. Z tego wszystkiego nie pochwaliłam się. Tak, w tym pokoju, gdzie zamontowane są drzwi od miesiąca mieszkamy. Trochę jeszcze wstydzę się robić zdjęć, gdyż jest to nasze jedyne wykończone miejsce i zwozimy tam dosłownie wszystko. Na środku jest łóżko, na razie jeszcze nie obfotografowane bo czekamy jak przyjedzie od rodziców nasza narzuta.  Poza tym, jak łatwo sobie wyobrazić łóżko chorującej, wokół niego wszystko jest zgromadzone. Istne centrum wszechświata.

Dla własnego miedzy innymi utrwalania (zawsze będzie wiadomo gdzie szukać) zamieszczam kolor wybrany do sypialni:

kolorsypialni2

Do tego koloru idealnie dopasowały się kontakty z ramkami w kolorze róż piaskowy:u_08_roz_piaskowy_67

Kolorystyka ścian idealnie dopasowała się do zielonych mebli. No zdecydowałam się i pokażę Wam widok z łóżka:

DSC03003

W sypialni brakuje nam jeszcze karniszy i lampki nocnej. Nad jedną już pracuję. Klosz kupiony za grosze w LM czeka cierpliwie na ozdobienie:

DSC03006 A tak wygląda podstawa po wstępnym malowaniu:

DSC03008

Muszę też pochwalić mojego męża, który tak wspaniale przygotowywał drzwi do pomalowania skrobiąc je z farby i szlifując. Poczuł się trochę pominięty w poprzednim poście.

Conchita Home

Nazywam się Kasia Bobocińska i od 2008 staram się dzielić tutaj moimi pasjami i zainteresowaniami. Dziękuję że odwiedził(a)eś CONCHITA HOME. Będzie mi bardzo miło jeśli podzielisz się ze mną swoją opinią w komentarzu

5 komentarzy:

  1. Chciałam napisać, że przede wszystkim wielki szacun dla męża za odwalenie "brudnej roboty" przy drzwiach :)
    Poza tym podstawa do lampki prezentuje się świetnie. I wesz co jeszcze - mam podobnie - my "wykończyliśmy" sypialnie - jest to jedyny pokój skończony i też nie robię zdjęć bo właśnie znieśliśmy tam wszystko, żeby móc kończyć kolejne pomieszczenia.
    Ale uczucie jest super gdy już ściany pomalowane, listy położone, okna umyte :)

    OdpowiedzUsuń
  2. po pierwsze - Wracaj jak najszybciej do zdrowia!!! Dobrze, że przynajmniej chorujesz w nowym łóżeczku, zawsze to jakoś przyjemniej, prawda? Mnie tez właśnie zaczyna powoli rozkładać... ale szczerze - to jak na swoje poszłam to przy pierwszym chorowaniu nawet mi się trochę podobało, to wylegiwanie w nowym łóżku właśnie ( no konkretnie to na samym materacu :) tylko mamusi z ciepłą herbatką mi brakowało :)

    po drugie - lampka jest super!
    a męża to tylko pozazdrościć, u mnie nikt nie znosi szlifowania, zawsze się muszę naprosić o pomoc :)

    a w ogóle to okropnie się cieszę!!! Nie miałam ostatnio czasu zaglądać na blogi, tylko wyrywkowo i nie zobaczyłam, że takie szczęście miałam!!! Hurraa!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kuruj się intensywnie i do zdrowia wracaj. Fajnie ,że jesteście już na swoim! I tak masz luksusy ,masz łóżko...ja w swoim pierwszym mieszkaniu zaczynałam od dmuchanego materaca.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zyczę zdrowia :) kolorki mebli podobają mi się , są spokojne. I gratuluję bardzo zdolnego męża, taki skarb to teraz żadkość
    Pozdrawiam An

    OdpowiedzUsuń
  5. pamiętam skrobanie drzwi i futryn - nigdy więcej :)
    też mam zielone mebelki.... :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu jesteś ♥♥♥ Każdy komentarz jest dla mnie bezcenny, bo pokazuje, że warto robić to co robię ❣